Podróże, wakacje
Wakacje
Porada miesiąca: Zobacz jak tanio zarezerwować hotel! >>

Hiszpania, Granada 2014 - porady, zwiedzanie i opis wakacji użytkownika kawusia6.

Sierpień 2014
Wejście do Alhambry

Pierwszego dnia naszej wycieczki objazdowej po Andaluzji już od rana byłam gotowa do zwiedzania - choć noc była krótka, bo zaledwie 4 godziny snu. Jednak prawdziwy globtroter nie zraża się takimi drobnostkami i pozytywnie nastawiony rusza przed siebie na spotkanie z przygodą i historią - i to historią nie byle jaką :).

Szybko dotarliśmy do miejsca przeznaczenia czyli Granady. Miejsce to jest prawdziwą perełką w koronie południowej Hiszpanii. Poeta powiedział: „Kto nie widział Granady, nie widział nic w życiu”. Może to i prawda? Pewnie coś w tym jest, skoro rokrocznie miejsce to jest odwiedzane przez ponad 3 mln turystów. Pomimo położenia we wschodniej części Andaluzji na wybrzeżu Morza Śródziemnego jest to region górzysty. Z daleka możemy dostrzec pasma gór Sierra Nevada. Granada była ostatnim miastem, jakie poddało się pod naporem chrześcijan. Broniła się najdłużej, aż w 1492 roku została zdobyta przez wojska pod wodzą Ferdynanda Aragońskiego i Izabeli Kastylijskiej. Legenda głosi,że gdy ostatni władca Granady oddawał klucze do miasta płakał. Tak naprawdę upadek miasta nastąpił częściowo z jego winy. Był władcą chorobliwie ambitnym, zbuntował się przeciwko własnemu ojcu, wzniecił w Granadzie wojnę domową. W ostateczności poddał się i oddał arabskie królestwo w Hiszpanii w ręce chrześcijan. Wiedział, że opuszcza miejsce kojarzone z ziemskim rajem, że już go nie zobaczy. Wzgórze na którym się zatrzymał, aby po raz ostatni spojrzeć na miasto nazywane jest Ultimo Suspiro del Moro czyli Ostatnie westchnienie Maura.

Ja od dawna marzyłam o zobaczeniu czegoś, co jest najwspanialszym zabytkiem Granady- czyli Alhambrę zwaną „Czerwoną Twierdzą”. Opisywana przez poetów, wspaniała, wyjątkowa. Z zewnątrz jest raczej niepozorna, nie od razu można dostrzec wszystkie jej „skarby”. Jest to zgodne z zasadą budowli arabskich, które wspaniałości kryły z bramami. Postawiona na wzgórzu Sabika z daleka wygląda jak zwykły zamek, jeden z wielu. Rezydencja - a raczej to co z niej pozostało zajmuje północną część miasta. Mimo skwaru pozytywnie nastawiona przekraczam bramę wejściową... i jestem. Wita mnie przyjemny chłód panujący w ogrodach. Powoli przechodzę przez kolejne alejki, obserwuję piękną roślinność, drzewka pomarańczowe. Następnie idziemy w stronę zabudowań. Najważniejsze i najwspanialsze budowle powstały w czasach panowania Jusufa I oraz jego syna w drugiej połowie XIV wieku.

Wewnątrz twierdzy znajdują się Pałac Nasrydów powstały w XIV wieku. Zachwyca od samego wejścia. Dwa dziedzińce, przepiękne sklepienia, fryzy. Zwiedzający mogą podziwiać liczne komnaty, wspaniałe patia, galerie, dziedzińce, baseny. Oj żyło się władcom żyło :). W oczy rzucają się misterne rzeźbienia i ażurowe konstrukcje, patrząc na nie ma się wrażenie, że powstały z delikatnej koronki - a nie z twardego materiału. Słynne gipsowe sztukaterie okalają prawie każdy fragment ścian w komnatach. W wielu miejscach podziwiam barwne płytki fajansowe zwane tutaj azulejos. Dominują geometryczne albo roślinne wzory. Na każdym kroku widzimy inskrypcje przypominające odwiedzającym to miejsce, że najwyższym Bogiem jest Allah, a Mahomet jest jego prorokiem. Wewnątrz nie brakuje światła, dociera do nas delikatny szum wody. Tworząc Alhambrę muzułmanie chcieli chyba odzwierciedlić jak mógłby wyglądać raj w ich wyobrażeniu. Na terenie kompleksu znajduje się także część dobudowana później - już w okresie panowania Królów Katolickich, która zdecydowanie różni się od reszty kompleksu.

Zwiedzając Alhambrę podziwiam dwa wspaniałe dziedzińce - Dziedziniec Lwów i Dziedziniec Mirtów. Dziedziniec Mirtów wypełnia basen otoczony krzewami mirtu - stąd zapewne nazwa :). Panuje tu atmosfera powagi i spokoju. Jeszcze wspanialszy okazuje się Dziedziniec Lwów. Otaczają go cztery sale, z których koniecznie trzeba zobaczyć Salę Dwóch Sióstr oraz Salę Królewską. Sklepienie Sali Dwóch Sióstr przypomina plaster miodu. Niestety czas jest nieubłagany - i muszę opuścić to miejsce. Udajemy się w stronę dzielnicy arabskiej Albayzin, składającej się z sieci wąskich uliczek wypełnionych zapachami przypraw, muzyką. Co krok natykamy się na małe, klimatyczne bary w których serwuje się tapas - bardzo popularne przekąski, pyszne zwłaszcza z dodatkiem wina. My nie mamy już czasu- szybkie kupowanie pamiątek... i pora pożegnać Granadę. Na pamiątkę dodatkowo pozostaną zdjęcia i oczywiście wspomnienia :).

Komentarze:


papuas
2014-10-19


chodziliśmy podobnymi ścieżkami, tylko ja byłem w Granadzie 2 noce więc cały dzień na zwiedzanie
Do Granady się wraca

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy.

Galeria zdjęć (liczba zdjęć: 41)

Wejście do Alhambry