Podróże, wakacje
Wakacje
Porada miesiąca: Zobacz jak tanio zarezerwować hotel! >>

Egipt, Sharm el Sheikh - porady, zwiedzanie i opis wakacji użytkownika Misia89.

Sierpień 2012
Lot samolotem

W tym roku postanowiliśmy się wybrać do Egiptu do Sharm el Sheikh. Po długich namysłach wybraliśmy hotel Rehana Sharm Resort. Spędziliśmy tam całe dwa tygodnie i niestety muszę powiedzieć, ze jestem strasznie rozczarowana naszym Egiptem.

Próbowałam znaleźć jakieś pozytywy, ale jest ich bardzo mało. I wiem, że więcej już tam nie wrócę. Turcja to jednak jest mój raj na ziemi. Ale muszę się pochwalić, że w Betlejem mój chłopak mi się oświadczył - zrobił mi niesamowitą niespodziankę. Kiedy wracaliśmy już z Betlejem nagle nasza przewodniczka zatrzymała autokar i wyszliśmy podziwiać Drogę Ognia (piękne widoki). Zaczęła bardzo fajnie mówić o tym, że różne kręte drogi nas spotykają w życiu, że nie zawsze podejmujemy decyzję, ale zawsze najważniejsza jest miłość, no i powiedziała, że ktoś ma coś do powiedzenia. Wtedy mój chłopak wyszedł na środek, uklęknął i poprosił mnie o rękę. Byłam w totalnym szoku. Wszyscy nam klaskali, śpiewali i gratulowali. Naprawdę wspaniałe uczucie, cudowny pierścionek. Na zawsze to zapamiętam :). No a teraz opiszę resztę.

Wylot do Sharm el Sheikh opóźniony o jakieś 30 minut, lecieliśmy hiszpańskimi liniami. Lot bez zastrzeżeń, lądowanie dość mocne. W hotelu byliśmy po północy. Dostaliśmy od naszego rezydenta klucz do pokoju i mieliśmy sami go szukać. Szukaliśmy prawie godzinę, bo hotel jest ogromny i źle oznakowany. W końcu znaleźliśmy jakiegoś faceta z obsługi, wspaniałego człowieka i nas zaprowadził do pokoju, wszystko objaśnił, a potem zaprowadził do stołówki, gdzie czekała na nas skromna kolacja.

Rezydenci z Wezyra to jakaś masakra. Na spotkaniu organizacyjnym powiedział prosto z mostu, że jeśli wykupimy wycieczki od kogoś innego to jeśli nam się coś stanie i zadzwonimy do niego to powie nam, że ma nas gdzieś i ubezpieczenie nas nie obowiązuje. Że mamy sobie ogólnie radzić sami i jak ludzie do niego dzwonili z problemami to nic nie robił. My też kilka problemów zgłaszaliśmy i nie zostały rozwiązane. Jeden z rezydentów dostał od kogoś w twarz i ogólnie było zamieszanie z policją itp. W ogóle to odradzali wycieczkę do Kairu, że niby niebezpiecznie, ale organizowali bez wejścia do Muzeum Kairskiego. Na Górę Mojżesza były odwołane wszystkie wycieczki z Wezyra.

Poznaliśmy wspaniałych Polaków w hotelu. Wszystkich serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wszystko. Gdyby nie nasza zwarta grupa to naprawdę byłoby źle. A tak sobie pomagaliśmy, informowaliśmy się itp. Super zabawa, ogólnie w hotelu większość to właśnie Polacy. Na animacjach robiliśmy największy szum - Polska mafia jak to mówił na nas Luka. Z Rene323 poznałyśmy się niestety w przedostatni dzień wyjazdu, ale i tak było miło.

Hotel Rehana Sharm Resort - niestety opinie o hotelu się sprawdziły. Smród brud i mogiła. W naszym pokoju latały ogromne jaszczurki po ścianach, których nie dało się zabić. Mieliśmy w łazience dużego grzyba, klimatyzacja kiepsko działa. Baseny bardzo fajne, w miarę czyste, fajne animacje, dużo się działo tak ogólnie. Nie dało się nudzić. Były trzy duże główne baseny z barami, a na tyłach hotelu z 5 takich mniejszych i płytszych też z barem. My ogólnie tam spędzaliśmy większość czasu. Niestety było wydzielanie i picia i jedzenia.

No i tak jeśli chodzi o jedzenie to porażka. Na głównej stołówce taki brud i smród, że aż odrzucało. Brak szklanek i sztućców. Jedzenie ciągle takie same, ale dało się najeść. Praktycznie ciągle jedliśmy spaghetti. No i dobre sałatki. Codziennie od 12 do 17 były przekąski przy barach typu pasta, pizza, hamburgery, frytki itp. Bardzo dobre jedzonko i w sumie tam chodziliśmy na obiadki. W międzyczasie były również lody, popcorn i wata cukrowa. Na plaży też był All Inclusive, czyli drinki i przekąski.

Byliśmy na dwóch kolacjach w restauracji a’la carte. Włoska przepyszna dostaliśmy krem pomidorowy, sałatkę capricosa, pizzę, pastę oraz deser. No i do tego napoje, wino. Bardzo pyszne i super obsługa. Indyjska już troszkę gorsza. Większy bałagan i mi osobiście jedzenie nie smakowało, ale to już kwestia gustu, też polecam jak ktoś lubi ostre jedzonko. Kelnerzy i barmani byli raczej niemili, ale jak człowiek się do nich uśmiechał czy mówił hello to od razu lepiej, zapamiętywali, sami przychodzili, gadali no po prostu rewelacja. Po zakończeniu Ramadanu już wszyscy byli super. Przyznam szczerze, że jak tylko Narzeczony się oddalał to nie miałam od nich spokoju. Ale dzięki temu dostawałam lepsze drinki.

Leżaki wszystkie były już pozajmowane o 4 rano, ale dało się dolara i do razu leżaki się znajdowały. Ręczniki brudne i w złym stanie. Powiem tak hotelu nie polecam, pomimo wspaniałej obsługi, która starała się wszystko nadrabiać. W recepcji pracuje Polka Małgosia, bardzo fajna osoba, pomocna i uśmiechnięta. Wiele razy nam pomogła. A no i w hotelu pełno głośnych rusków.

Abu Gallum - wycieczkę wykupiliśmy u Natalii. Podjechał po nas jeep z ruskami, ale potem na szczęście przesiedliśmy się do Polaków. Jazda przez pustynie całkiem fajna, adrenalina była. Mieliśmy fajnego przewodnika Mumu. Cały czas mi wmawiał, że mam sztuczne oczy, bo nigdy u kobiety nie widział tak intensywnie zielonych. No i w ogóle śmiesznie z nim było. Potem była przejażdżka brzegiem morza wielbłądami. Następnie obiad i godzina pływania po Blue Hole. Niestety znajomych policja wyrzuciła z rafy, bo twierdziła że trzeba zapłacić i to grube pieniądze. Potem udaliśmy się do Dahabu na targ, drogo było, ceny nałożone z góry i nie chcieli się targować.

Old Market nie polecam - przy hotelu też mieliśmy pełno sklepików i podobne ceny. A tam w jednym sklepie spędziliśmy ponad godzinę tak długo nas trzymał. Dał jakiś rabat, więc spoko.

Plaża kiepska akurat zawsze jak szliśmy to trafialiśmy na odpływ, tak więc daliśmy sobie spokój i cały czas spędzaliśmy w basenach. Rybki było widać z pomostu.

Powrót planowo mieliśmy mieć po 10 rano, a przełożyli nam na 21:30. O 12 musieliśmy zdać pokoje i ściągnęli nam opaski. Przysługiwał nam tylko obiad, napoje już nie. Ale jak się ma znajomości to się wszystko dostanie - mój ulubiony barman Ahmed sam mnie wołał i robił przepyszne drinki - nawet nie chciał dolarów za to. Po prostu kochany na Maksa :). W Poznaniu byliśmy przed 1 w nocy.

Jerozolimę i Kair opiszę w osobnym wątku.

Co warto zwiedzić?

Na pewno Kair i Jerozolimę i na swój sposób to wszystko przeżyć.

Porady i ważne informacje

Na pewno wszędzie się targować. Chociaż czasami jest to trudne. Raczej nie oddalać się w nieznane zakątki samemu. Dają odczuć, ze coś się dzieje w ich polityce.

Komentarze:


Brak komentarzy.


Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy.

Galeria zdjęć (liczba zdjęć: 53)

Lot samolotemRehana Sharm Resorthotelowe kaktusikiAnimatorzyPlaża