Podróże, wakacje
Wakacje
Porada miesiąca: Zobacz jak tanio zarezerwować hotel! >>

Wielka Brytania, Welcome London- czyli witaj Londynie/ część II - porady, zwiedzanie i opis wakacji użytkownika kawusia6.

Lipiec 2015

Drugi dzień po przebudzeniu rozpoczął się od mojego pojękiwania- poprzedniego dnia z moich obliczeń zrobiłyśmy około 15 km po londyńskich ulicach i zaułkach. Jednak zacisnęłam zęby i... do przodu :).

Pierwsze kroki skierowałyśmy w stronę Hyde Parku. Jest to jeden z parków królewskich jakie znajdują się w Londynie. Zajmuje obszar 390 akrów czyli około 160 hektarów. Park ten nabył od mnichów w 1536 r król Henryk VIII- oczywiście dla swojej przyjemności korzystania z dobrodziejstw tych terenów. Dla ludności park stał się dostępny za rządów króla Karola I w 1637 roku. Sam park nie wywarł na mnie jakieś wielkiego wrażenia- może przez to, że było w nim mało zieleni; dużo pustej przestrzeni. Jednak udałyśmy się tam przede wszystkim, aby zobaczyć znany Speaker’s Corner położony w pobliżu Marble Arch. Jest to miejsce tradycyjnych swobodnych przemówień i debat na różne tematy- jednak zakazane jest obrażenie królowej. Przemawiali tam nawet Karol Marks oraz Włodzimierz Lenin. Najczęściej zacietrzewionych przemawiających można posłuchać i zobaczyć w niedzielne poranki. Hyde Park był też miejsce wielu koncertów gwiazd muzycznych takich jak zespół „The Rolling Stones” albo „Pink Floyd”. Przeszłyśmy spokojnie przez park i udałyśmy się w stronę największego muzeum sztuki i rzemiosła w Europie - a mianowicie Victoria and Albert Museum. Znajduje się w dzielnicy South Kensington pomiędzy innymi bardzo znanymi muzeami: Muzeum Nauki oraz Muzeum Historii Naturalnej.

Muzeum Victorii i Alberta powstało w 1852 r poprzez wydzielenie kolekcji sztuki z utworzonego wcześniej dzisiejszego Science Museum. Wcześnie te muzea istniały razem stworzone po wystawie światowej, która odbyła się w Londynie w 1851 roku. Dziś w zbiorach muzeum znajduje się około 5 mln eksponatów z okresu ostatnich 5000 lat, pokazywanych w 145 galeriach. Oczywiście nie byłyśmy w stanie zobaczyć wszystkich zgromadzonych zbiorów. Zobaczyłyśmy pewien fragment- mimo to muzeum robi ogromne wrażenie, zwłaszcza na osobach związanych ze sztuką. Muzeum w szczególności znane jest z kolekcji sztuki azjatyckiej (160 tys. eksponatów) Trudno jest znaleźć takie podobne miejsce, w którym można zobaczyć wspaniałe zbiory zarówno rzeźb, ceramiki, obrazów, biżuterii- jak i wyrobów ze szkła, metalu oraz drewna.

Korzystając z bliskości kolejnego muzeum przeszłyśmy na spotkanie z dinozaurami - lecz nie tylko - czyli do Natural History Museum. Oficjalne otwarcie muzeum odbyło się w roku 1881. Całość dzieli się na 5 głównych działów: botaniki, entymologii, mineralogii, paleontologii oraz zoologii oraz zawiera około 70 mln eksponatów. Można rzec „muzeum- kolos”. Po wejściu od razu można spotkać szkielet diplodoka - właśnie chyba galeria z dinozaurami cieszy się największą popularnością. W tym muzeum nie tylko oglądamy eksponaty, ale również możemy wielu z nich dotknąć, spróbować, wykonać różne symulacje. Wstęp do muzeum jest co prawda bezpłatny jednak zauważyłyśmy w wielu miejscach skrzyneczki, przeznaczone na datki od turystów, które są po części źródłem dofinansowania budynku i znajdujących się w nim zbiorów.

Galeria dinozaurów znajduje się w strefie niebieskiej- zainteresowanie wzbudzają wspaniałe rekonstrukcje tych olbrzymich gadów, rządzących kiedyś naszą planetą. Inną ciekawą wystawą jest wystawa poświęcona rybom, gadom i płazom. Można w niej na przykład obejrzeć zawartość żołądka krokodyla nilowego. Warto też skierować swoje kroki do galerii prezentującej minerały i skały spotykane na Ziemi. Niektóre z eksponatów są niezwykle cenne. Oprócz zawartości warto dodać, że sam budynek muzeum robi wrażenie swymi rozmiarami i wyglądem - zwłaszcza hala główna zdobiona balkonikami i wykuszami- styl wiktoriański ale jakby połączony z gotyckim.

Po takich wrażeniach estetycznych poszłyśmy coś przekąsić w sieci Bella Italia- i już posilone i pełne nowej energii wyruszyłyśmy w poszukiwaniu dawnego miejsca zamieszkania jednej z najbardziej znanych autorek kryminałów - czyli Agathy Christie.

Nie jest wcale łatwo znaleźć to miejsce, jednak my się uparłyśmy. Idąc ulicą Old Brompton Road należy skręcić w Cresswell Place i poszukać numeru 22. To właśnie w tym małym domu mieszkała przez kilka lat A. Christie- i tu właśnie napisała jedną ze swym powieści „Morderstwo w zaułku”. Byłam bardzo szczęśliwa, że tu dotarłam- to któreś z kolei miejsce związane z życiem i twórczością Christie, które udało mi się zobaczyć podczas moich podróży.

Kolejnym punktem na mapie naszej wędrówki drugiego dnia po Londynie był sklep Harrod’s - muszę przyznać, że chyba jedyny w swoim rodzaju. Pierwsze wrażenie- z zewnątrz - ciut rozczarowujące. Budynek owszem wielki- ale taki mało barwny, raczej szarawy. Jednak po wejściu do środka poczułam co znaczy słowo „luksus”. Jednak początki tego miejsca były o wiele skromniejsze. Założył go w 1834 r sir Charles Henry Harrod, który próbował uciec prze miejskim zgiełkiem i gwarem i wykorzystać to, że akurat odbywała się w Londynie Wystawa Światowa. Zaczął od sprzedaży warzyw w jednym pomieszczeniu i z kilkoma pracownikami- a już w latach 80 wieku XIX jego firma rozrosła się do gigantycznych rozmiarów. To właśnie w tym sklepie zostały uruchomione pierwsze w Wielkiej Brytanii ruchome schody- podobno co zbyt strachliwym klientom kelnerzy podawali po szklaneczce brandy. Niektórzy pewnie bali się już na zapas :) Ponieważ przez pewnie czas sklep należał do rodziny Al Fayed znajdują się w nim dwa pomniki poświęcone księżnej Dianie i Dodiemu Al Fayed- niestety, nie dotarłam do żadnego z nich. Wchodząc do sklepu należy mieć na uwadze, że czasem osoby mające zbyt duże torby lub też ubrane w zbyt kuse spodenki mogą zostać nie wpuszczone do środka. My widocznie byłyśmy ubrane odpowiednio i dzięki temu... podziwiałam wspaniale prezentowane stoiska ze słodyczami, herbatami, owocami morza oraz z rzeczami już typowo luksusowymi czyli torebkami lub perfumami znanych projektantów, biżuterią- kosztującą tyle co moja roczna pensja- przynajmniej niektóre sztuki.

Po prawie godzinnym pobycie w Harrodsie zapragnęłyśmy świeżego powietrza i ruszyłyśmy w stronę Big Bena, budynków Parlamentu oraz Westminster Bridge. Idąc w stronę mostu od razu miałam skojarzenia z rzeką- tłumy ludzi „płynące w jedną lub w drugą stronę”. Wakacje to czas kiedy w miejsca znane w Londynie schodzą się dziesiątki tysięcy turystów- miejscowi pewnie najchętniej wtedy wyjechaliby z miasta.

Już z daleka zobaczyłyśmy Big Bena. Niektórzy nazywają tak wieżę, inni dzwon- który podobno został nazwany Big Benem od imienia sir Benjamina Halla, głównego komisarza robót w 1858 roku. Pierwszy dzwon był gotowy już w roku 1856. Ważył 16 ton i z racji tego, że wieża nie była jeszcze gotowa był wypróbowywany na pałacowym dziedzińcu. Próby jednak zakończyły się fiaskiem- a sam dzwon się rozpadł. Nowy wytopiono z kawałków starego i w roku 1858 dzwon ważący prawie 14 ton został zamontowany na wieży. Na wieży znajdują się poza nim cztery mniejsze dzwony, ale to Big Ben jest tym najbardziej znanym. Stojąc na Westminster Bridge mogłyśmy nacieszyć oczy widokiem wieży z Big Benem, popatrzeć na Tamizę- raczej brudną mówiąc szczerze; chłonąć przez jakiś czas widoki z tego miejsca.

Koniec dnia postanowiłyśmy spędzić w China Town - które jest częścią Soho. Dzielnica chińska w każdym mieście- nie tylko w Londynie- jest dużą atrakcją turystyczną. Można to wieczorami obserwować piękne chińskie dekoracje, kolorowe i oryginalne lampiony- nie mówiąc już o rozpieszczaniu podniebienia różnymi egzotycznymi potrawami. Można wejść do tej dzielnicy przez bramy wzorowane na typowo chińskich konstrukcjach. Na przykład jedną z takich bram zobaczyłyśmy przy Gerrard Street. Podobno są trzy- my widziałyśmy dwie z nich. Kusiły nas zapachy... jednak byłyśmy już bardzo zmęczone i na kolacje wróciłyśmy do naszego hostelu. Musiałyśmy się porządnie zregenerować bo na piechotę znów pokonałyśmy ponad 12 km... a przed nami był dzień trzeci tego wyjazdu.

Co warto zwiedzić?

  • Hyde Park- ze znanym miejscem Speaker’s Corner.
  • Victoria and Albert Museum.
  • Natural History Museum.
  • Sklep Harrod’s.
  • Dom w którym mieszkała przez kilka lat znana autorka kryminałów Agatha Christie i w którym też napisała powieść ”Morderstwo w zaułku”.
  • Westminster Bridge, Leicester Square, China Town, Soho.

Porady i ważne informacje

Dwa dni zwiedzania na piechotę - ale na szczęście nawet dla niezorientowanych w terenie co jakiś czas na ulicy pojawia się mapka pokazująca najbliższą okolicę i znane miejsca. Posiłki w restauracjach- w Eve’s Cafe kurczak z ryżem 6 funtów, w restauracji sieci Bella Italia makaron z pieczarkami 8 funtów, pizza 7 funtów. Posiłki w KFC od 4 funtów. Popularne fish and chips w zależności czy konsumujemy na miejscu czy na wynos od 4 do 10-11 funtów.

Komentarze:


piea
2015-09-23


fajny taki wypad; to zawsze jest najlepsza opcja zwiedzania miast; mozna przedreptać wzdłuż i w szerz, i trafić na fantastyczne, nieszablonowe i niespotykane miejsca....

papuas
2015-07-21


Dzięki za możliwość zwiedzenia Londynu i zobaczenia jego zabytków i ciekawostek. Zwiedzanie na piechotę to chyba najlepsza z opcji. Oczywiście jeśli obiekty bardzo oddalone to warto przy okazji "zwiedzić" metro :). Przejście 15 km nie jest osiągnięciem niebotycznym (chyba, że temp > 40), a organy nie używane zanikają:)

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy.

Galeria zdjęć (liczba zdjęć: 108)

W Hyde ParkuW Hyde ParkuSpeakerZ kolekcji Victoria and Albert Museum.