Podróże, wakacje
Wakacje
Porada miesiąca: Zobacz jak tanio zarezerwować hotel! >>

Węgry, BUDAPESZT- MIASTO BAJKA cz.I - porady, zwiedzanie i opis wakacji użytkownika kawusia6.

Sierpień 2016
Na zachętę :)
Będzie to opis w postaci gotowego; sprawdzonego przeze mnie planu zwiedzania; dzień po dniu. Nie opisałam tylko jednodniowego wypadu do Szentendre.

PLAN ZWIEDZANIA BUDAPESZTU – sierpień 2016r
Dzień I - 1 sierpnia
Po przylocie na lotnisko Budapest Liszt Ferenc liniami Wizz Air udałyśmy się w stronę wyjścia z terminalu, aby poszukać autobusów 200E, którymi można dotrzeć do stacji metra Köbánya-Kispest ,a potem metrem można dojechać prawie w każdy zakątek węgierskiej stolicy. Międzynarodowy port lotniczy w Budapeszcie to największe lotnisko na Węgrzech.
Każdego roku obsługuje około 8 milionów pasażerów na dwóch terminalach (z czego drugi terminal jest podzielony na dwie części 2A i 2B). Znajduje się około 16 kilometrów na południowy wschód od centrum węgierskiej stolicy. Po wyjściu z terminalu przylotów wsiadłyśmy w autobus linii 200E który dowozi do stacji metra Kobanya-Kispet, a stamtąd już korzystając z metra linią metra 3 (niebieska) dojechałyśmy do Deak Ferenc ter i przeszłyśmy kawałek na ulicę Rakoci.
Po dotarciu do celu czyli do naszego mieszkanka przy ulicy Rakoczi utca na czas pobytu w Budapeszcie i krótkiej chwili odsapnięcia wyruszamy na „podbój Budapesztu” - Miejsce jest świetnie położone, w zasadzie w centrum żydowskiej dzielnicy. Blisko znajduje się wiele sklepów, restauracji, kafejek. Z właścicielem można skontaktować się poprzez stronę www.uwielbiambudapeszt.com. No i wreszcie nadszedł czas na zwiedzanie.
Zaczęłyśmy klasycznie od Wzgórza Zamkowego. Aby tam dotrzeć udałyśmy się najpierw na Deak Ferenc Ter, gdzie krzyżują się wszystkie linie metra, a które to miejsce znajdowało się kilka kroków od naszego apartamentu. Wsiadłyśmy w autobus nr 16- a raczej mały busik jeżdżący po starym mieście. Pierwsze kroki skierowałyśmy w stronę zamku, aby przespacerować się po jego tarasach. Wzgórze Zamkowe to najstarsza część Budapesztu, która zachowała swój pierwotny charakter.
Podobno według wielu opinii to właśnie stąd rozciąga się najpiękniejszy widok na całe miasto. Tutaj można podziwiać Zamek Królewski, którego początki sięgają XIV wieku. Stary zamek uległ zniszczeniu w 1578r i dopiero Habsburgowie odbudowali go w XVIII wieku. Do najważniejszych pomników znajdujących się w tej części należy Fontanna Macieja, będąca ozdobą zachodniej części skrzydła obecnej Galerii Narodowej. Ukazany jest tutaj król Maciej Korwin w czasie polowania, otoczony przez ogary, martwego jelenia i swojego sokolnika. Widać też tutaj postać Pięknej Ilonki z łanią, która wpatruje się w postać króla- według legendy dziewczyna kiedyś spotkała władcę i zakochała się w nim, lecz było to uczucie niemożliwe do zrealizowania, więc nieszczęsnej dziewczynie z żalu pękło serce.
Będąc w tym miejscu koniecznie trzeba dostać się na południowy taras z pięknym widokiem na Górę Gellerta i mury obronne zamku. Natomiast ze wschodnich tarasów wspaniale widać lewobrzeżną stronę Dunaju czyli Peszt. Potem spacerkiem przeszłyśmy w stronę starego miasta na Plac Św. Trójcy ( Szentharomsag ter) z kościołem Macieja ( Matyas templom) oraz Basztą Rybacką.
Plac Św. Trójcy to chyba jedno z ładniejszych miejsc w Budapeszcie. Niewątpliwie wyróżnikiem tego placu jest Kolumna Morowa wykonana z wapienia w formie sześciokątnego obelisku mierzącego 15 m wysokości. Po drodze przechodzimy obok Pałacu Prezydenckiego- zwanego Pałacem Sandor.
Został on wybudowany w 1806r na polecenie hrabiego Vince Sandora, od którego nazwiska pochodzi jego obecna nazwa. Między bramą wejściową na plac, a Pałacem Prezydenckim znajduje się niewielki pawilon- jest to stacja kolejki Siklo. To duża atrakcja dla zwiedzających Budapeszt i jeden ze sposobów dostania się na Wzgórze Zamkowe. Będąc w tym miejscu nie sposób nie podziwiać Baszt Rybackich. Obiekt wpisany jest na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO.
Jeden z symboli Budapesztu stanowi szczególnie interesujący punkt widokowy. Nie wiadomo dokładnie od czego wzięła się nazwa tego miejsca- być może nazwę zawdzięcza średniowiecznemu cechowi rybaków, który mieszkał w tej części wzgórza. Niektórzy historycy nazwę wywodzą od targu rybnego, który kiedyś tu istniał. Fortyfikacje obronne istniały w tym miejscu już od 1443r i były ważnym fragmentem umocnień miasta.
Obecne bajkowe mury z wieżyczkami zostały zaprojektowane w latach 1895-1902. Spacerujemy tu dłuższą chwilę i wracamy w stronę Placu Św. Trójcy.
Praktycznie przy samym Placu Św. Trójcy w bocznej uliczce znajduje się jedna z najstarszych cukierni w Budapeszcie – Ruszwurum ( Szentháromság utca 7 ). ”Ruszwurm” to jedna z najstarszych cukierni Budapesztu, malowniczo położona w pobliżu Zamku Królewskiego w Budzie. Lokal powstał w 1827 r. i jest prowadzony przez rodzinę Szamosów -- słynnych miejscowych cukierników. Niewielkie wnętrze nawiązuje do XIX wieku i czasów cesarstwa austriackiego. Do wielbicieli tej cukierni należała słynna ze swej urody żona cesarza Franciszka Józefa -Sissi. Często przytacza się tu anegdotę,że po pyszne kremówki przysyłała tutaj swoją karocę aż z Wiednia. Miejsce to jest popularną atrakcją turystyczną, więc niełatwo tam o stolik, by skosztować pysznych ciast i deserów. Dogadzanie podniebieniu nie jest najtańsze- smakołyki są w granicach cenowych 600-750 forintów. Poza tym latem są tu często tłumy, jednak my postanowiłyśmy tu właśnie odpocząć i zakosztować budapesztańskich rarytasów- jak wakacje to wakacje! :)
Postanawiamy teraz dotrzeć do Mostu Małgorzaty (Margit hid) .Zajmuje nam to około 45-50 minut spokojnego marszu. Jest to druga stała przeprawa przez Dunaj, łącząca Budę i Peszt oraz zapewniająca dostęp do Wyspy Małgorzaty od strony południowej. W czasie II wojny światowej most został zburzony, jednak odbudowano go tuż po wojnie.
Mniej więcej w połowie mostu jest odgałęzienie prowadzące na Wyspę Małgorzaty- najbardziej znane wypoczynkowe miejsce dla mieskańców Budapesztu. Ta oaza zieleni i spokoju licząca sobie 2,5 km dłogości i obejmująca 96 ha zieleni od ponad 2000 lat stanowi ulubione miejsce spacerów, wypoczynku i relaksu nie tylko dla mieszkańców miasta, ale również dla tysięcy turystów tu przyjeżdżających. Wieczorami jest tu bardzo tłoczno.
Miejsce oferuje masę atrakcji: baseny termalne, ogrody.
Spacerkiem dochodzimy później do „wizytówki” Budapesztu; która znajduje się tuż obok naszego lokum- Vaci utca. Co tu się dzieje wieczorem- gwar; mnóstwo ludzi, jesteśmy tu jednak tylko chwilkę. Porządnie zmęczone wracamy do naszego pokoju na nocleg.
Pierwszy dzień był wyczerpujący...a to w końcu dopiero początek naszej „wędrówki przez Budapeszt”.
Dzień II - 2 sierpnia
Kolejny dzień przed nami i po raz kolejny rozpoczynamy go z Deak Ferenc ter. Ten plac to klasyczne połączenie nowoczesności i przeszłości Budapesztu. Ponieważ rano to najlepsza pora na zakosztowanie smakołyków zmierzamy w stronę placu Vorosmarty, aby słodkościami w kawiarni Gerbeaud uraczyć nasze kubki smakowe. Po drodze mijamy Hotel le Meridien oraz hotel Kempińsky i dochodzimy do placu Vorosmarty- z pewnością jednego z najbardziej znanych placów śródmiejskich w Budapeszcie. Plac noszący dziś imię poety Mihálya Vörösmartyego wielokrotnie zmieniał nazwę.
Gdy w 1812 roku stanął przy nim teatr, stał się placem Teatralnym. Teatr istniał krótko, za to nazwa przetrwała kilkadziesiąt lat, ulegając modyfikacjom. W 1874 roku stał się placem Giselli, a w 1926 roku, po kolejnych zmianach, placem Vörösmartyego. To tu zaczyna swój bieg słynny deptak Vaci utca, gdzie znajduje się początkowa stacja pierwszej linii stołecznego metra (Kolejki Milenijnej).
Na środku placu podziwiamy pomnik pisarza Mihaly Vorosmarty, który spogląda z góry na zgromadzony wokół siebie tłum. Możemy tu wyróżnić postać szlachcica, studenta, chłopa, matki z dzieckiem i pastuszka- czyli można rzec przekrój społeczeństwa węgierskiego. Na północno-wschodnim krańcu placu podziwiamy Fontannę Lwów- miejsce popularne wśród młodzieży budapesztańskiej, która lubi się tutaj spotykać. Tuż obok – między Fontanną Lwów, a wejściem do zabytkowej żółtej linii metra – znajduje się miejsce naszej pierwszej wędrówki...kawiarnia Gerbeaud. Przekraczając próg tej cukierni (kawiarni) poczujesz ducha poprzednich stuleci. Wystrój, elegancja, ale przede wszystkim pięknie wyglądające torty, wypieki inne desery, nie pozwolą Ci nie usiąść i zamówić czegoś, co połechce Twoje podniebienie. Tanio tam nie jest, ale wizyta w Gerbeaud w czasie odwiedzin Budapesztu musi się znaleźć w planie dnia... i w naszym się znalazła :) Po wyjściu z kawiarni mijamy budynek Pesti-Vigado i dochodzimy nad Dunaj mając za naszymi plecami Most Elżbiety- jeden z wielu mosztów Budapesztu. Jest on uważany za jeden z bardziej eleganckich mostów tego miasta. Wybudowany w 1903r od początku projektowany jako most wiszący. Do tego pomysłu z olbrzymim entuzjazmem podchodził sam król Ferenc Jozsif, który po przedstawieniu mu kosztorysu budowy zapytał jedynie z rozbrajającą szczerością „Ale będzie wiszący?”. Przechodzimy tym mostem na drugą stronę rzeki i znajdujemy się u podnóża Góry Gellerta. Z mostu możemy podziwiać wspaniałe kąpielisko Rudas, które składa się z zespołu pięciu basenów wybudowanych tutaj już w 1566r.
Przechodzimy tylko niewielki fragment tego mostu i spacerkiem ruszamy w stronę Vaci utca mijając po drodze Plac 15 Marca. Tutaj też można się zrelaksować, odpocząć, coś przekąsić. Dochodzimy do ulicy Vaci, która jest historyczną, najbardziej znaną ulicą Budapesztu. To deptak na którym wspaniała ornamentyka budynków świadczy o różnorodności architektury. Ulica ta posiada miłą atmosferę, zwłaszcza od kwietnia do października, kiedy kawiarnie i restauracje wystawiają swoje stoliki i zapełniają się międzynarodowym, gwarnym tłumem. Niestety, trzeba również zaznaczyć, że nie jest to ulica przyjazna dla naszych portfeli – może poobserwować witryny sklepowe...ale szaleć chyba nie powinniśmy...ze względu na ceny.
Lepiej przejść się kilka kroków dalej, w boczne uliczki na których również jest pełno towaru, a ceny niższe.
Można również skierować swoje kroki do Wielkiej Hali Targowej... i to właśnie ona była kolejnym punktem na mapie naszej wędrówki po Budapeszcie.
Jest to jeden z njapiękniejszych budynków w Budapeszcie, położony po stronie Pesztu. Podobnie jak wiele budynków targowych budynek zbudowany jest z kutego żelaza i szkła. Aż do lat 30 XX wieku hala była największym rynkiem spożywczym w mieście. Stanowi znakomite miejsce do nabycia pamiątek. Na piętrze znajdziemy zwłaszcza artykuły spożywcze, zaś drugie piętro zdominowały tradycyjne węgierskie przedmioty sztuki ludowej. Budynek powstał w 1897r i praktycznie można tu kupić wszystko. Wdrapując się na I piętro warto zakosztować węgierskich specjałów w knajpkach typu fast-food. Skuście się na Langosza- czyli placek na bazie wody, mąki i drożdży. Może być na słono lub na słodko...My wybrałyśmy na początek taki klasyczny; z żółtym serem; jak dla mnie pycha. Takie danie wystarczy prawie za cały obiad; jest bardzo syte i tłuste, a cena naprawdę przyzwoita.
Najedzone powracamy na naddunajskie nabrzeże, żeby podziwiać Budapeszt od strony wody. Rejs po Dunaju to świetny pomysł, zwłaszcza w trakcie upalnego lata. Korzystając z tego, że mamy wykupiony bilet tygodniowy na miejską komunikację płyniemy po Dunaju tramajem wodnym. Jest to tani i świetny sposób na zobaczenie miasta z zupełnie innej perspektywy.
Po powrocie na nabrzeże postanawiamy jeszcze raz powrócić na ulicę Vaci, aby zobaczyć to miejsce o zmroku. Tłumy, które nam towarzyszą „delektują” się życiem. Wracamy do naszego pensjonatu „Rezydencja Astoria”...i przypominam sobie, że tuż obok nas, niedaleko według map Google znajduje się nietypowy pub w ruinach budynku przy ulicy Kazinczy utca 14. Nie jest to daleko; jakieś 15 minut na piechotę więc po krótkim odpoczynku postanawiamy jeszcze zobaczyć to miejsce. Nie żałujemy. Z zewnątrz budynek nie wygląda okazale i gdybym nie wiedziała, że w środku jest ciekawie pewnie bym tam nie poszła. Sami obejrzyjcie na zdjęcia to miejsce – Szimpla Kert. Naprawdę warto tu przyjść, aby zakosztować łyk wina... lub innego trunku. Późną nocą wracamy na nocleg- w końcu kiedyś trzeba odpocząć :)

Co warto zwiedzić?

Problemem jest stwierdzić czego nie oglądać. Dla mnie koniecznie należy zobaczyć:
* Budynek Parlamentu z zewnątrz i od środka
* Wzgórze Zamkowe; Baszty Rybackie
* Cukiernie; kilka jest wartych polecenia (Gerbeaud; Muvesz; New York do której niestety nie dotarłam)
* Jeśli ktoś wyskoczy do Szentendre koniecznie Muzeum Marcepana
* Muzeum Narodowe
* Wielka Synagoga
* Centralna Hala Targowa

Komentarze:


kawusia6
2016-08-14


Tak, tak...kilka miejsc było wspólnych na "naszej mapie zwiedzania"; a kilka dołożyłam od siebie. Niestety boję się, że już Seszeli za Tobą nie powtórzę :) Choć bym chciała; oj chciała :)

Kasia6555
2016-08-14


Super...widze,że odwiedziliscie znajome mi miejsca z czego sie bardzo ciesze a przy okazji zmobilizowałaś mnie do dokonczenia relacji...

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy.

Galeria zdjęć (liczba zdjęć: 87)

Na zachętę :)Gotycki kościół MaciejaKolumna MorowaW oddali Baszty RybackiePanorama miasta i widok na Parlament