Podróże, wakacje
Wakacje
Nawigacja: Strona główna » Artykuł

Najdziwniejsze reklamacje polskich turystów

Najdziwniejsze reklamacje polskich turystów

Z wyjazdem wakacyjnym z reguły wiąże się dość wysokie oczekiwania. Jeśli nie zostaną one spełnione, logicznym krokiem wydaje się złożenie reklamacji. Czy są one jednak zawsze uzasadnione? Przekonajmy się, jakie skargi trafiają do biur podróży.
 

Reklamacje od a do z
Co roku setki tysięcy Polaków wyrusza na wakacje. Jest to czas wypoczynku, relaksu, oderwania się od pracy i problemów dnia codziennego. Nic dziwnego zatem, że przed wyjazdem spędzamy mnóstwo czasu wybierając idealną ofertę wakacyjną. Niestety, czasem po przyjeździe na miejsce okazuje się, że hotel, który wyglądał idealnie w katalogu, w rzeczywistości prezentuje się znacznie gorzej, a prezentowane zdjęcia nie miały nic wspólnego ze stanem faktycznym obiektu. W takiej sytuacji nie tylko można, ale nawet powinno się zgłosić reklamację do organizatora wyjazdu. Jeśli w opisie hotelu jest zaznaczona klimatyzacja, trzy baseny i odległość 200 metrów do plaży, a na miejscu przekonujemy się, że w pokoju jest tylko stary wiatrak, do plaży przejść trzeba ponad dwa kilometry, a baseny są w remoncie - reklamacja i domaganie się rekompensaty za zrujnowane wakacje jest koniecznością. Niestety coraz więcej osób szuka tzw. „dziury w całym” lub wyjeżdża za granicę, nie mając najmniejszego pojęcia o kulturze i zwyczajach panujących w kraju, który zamierzają odwiedzić, a stąd już tylko krok do naprawdę dziwnych reklamacji. Poniżej kilka przykładów, z życia pracownika biura podróży wziętych.

Bo zupa była za słona...
„W hotelu w Egipcie ani razu nie podano na obiad schabowego!”, skarży się wygłodniały klient, tłumaczenie, że wieprzowina w krajach arabskich jest zakazana nie wydaje się być dla niego przekonującym argumentem. Kolejny wczasowicz oburzył się, że w Tunezji na kolację w Wigilię nie serwowano karpia, a jeszcze inny opowiada, że codziennie to samo było na śniadanie. Owszem ten sam wybór wędlin, serów, jajek, dżemów, owoców, warzyw, sałatek, płatków, jogurtów, pieczywa, soków i w sumie mógł codziennie zjeść coś innego, ale wtedy nie mógłby ponarzekać. Pracując w biurze podróży można się również dowiedzieć, że przez cały tydzień pobytu na Krecie ani razu nie podano greckiej sałatki, kaczka po pekińsku w Chinach smakowała inaczej niż w restauracji w Płocku, frytki były zbyt mało słone, ciasta za słodkie, drinki zbyt słabe, a polskie jabłka są bardziej soczyste. Takie skargi żywieniowe, to jednak tylko wierzchołek góry lodowej.

Wiedza i niewiedza
„Woda w basenie była zimna”, skarży się niezadowolona turystka. Cóż, luty na Wyspach Kanaryjskich nie jest najcieplejszym miesiącem, ponadto nigdzie nie było informacji o tym, że basen miał być podgrzewany. Tu pojawia się kolejny problem - rozbieżność rzeczywistości z oczekiwaniami. Do jednego z biur po powrocie z wycieczki młoda dziewczyna przyszła z pretensjami, że w hotelu nie było WiFi, a odniosła wrażenie, że będzie (dla wyjaśnienia: w opisie imprezy nie było o tym nigdzie słowa). Legendarna jest już reklamacja napisana po powrocie z safari w Kenii, w której klientka skarży się, że nikt jej nie uprzedził, że będą tam dzikie zwierzęta (i to prawdopodobnie nie szczepione). Co więcej, miały one czelność wychodzić z krzaków bez uprzedzenia.

Kwintesencje absurdu
Zastrzeżenia można mieć też do lokalnych obyczajów („muzułmanki kąpały się na plaży w ubraniach, zbyt głośno się modlono, nie można się było opalać topless”). Często narzeka się również na określone nacje, na obecność Rosjan czy Niemców w hotelu, na głośnie zachowanie Anglików oraz na fakt, iż w Pekinie było pełno Chińczyków „i nie dawało się przejść”. Generalnie turystom trudno dogodzić, jedni narzekają na dużą ilość ludzi na plaży, inni, że było ich tam bardzo mało, jedni turyści chcą mieć towarzystwo rodaków w hotelu, drudzy za wszelką cenę starają się tego uniknąć.

Klientom przeszkadza również fauna i flora. Insekty w pokoju hotelowym to niezaprzeczalny problem, ale żeby zgłaszać fakt, iż po chodniku prowadzącym do śmietnika przechadzał się karaluch? Klientka nie omieszkała oczywiście uwiecznić owada na kilku zdjęciach, w różnych ujęciach, stawiając obok swoje klapki i sandały męża, aby pokazać rozmiar problemu. Można również zareklamować trawę, która była zbyt wyschnięta (w Tunezji, w sierpniu) i zbyt wysokie palmy, które po południu dawały za dużo cienia.

Plaża na Teneryfie była czarna, zupełnie nie to, co nad Bałtykiem, pan w recepcji się nie uśmiechał, Chorwacja to jednak nie Egipt, wycieczki fakultatywne zaczynały się o skandalicznie wczesnych porach, z żadnej nie mogłem skorzystać, a bardzo chciałem, obsługa wyjątkowo niemiła (o tym, że wyproszono panią z restauracji po tym, jak przyszła na obiad w bikini i ręczniku w reklamacji już nie wspomniano). W telewizji tylko dwa polskie kanały i nie było TVN, sprzątaczki nie znały angielskiego, rezydentka nie mieszkała w naszym hotelu, piasek na plaży był bardzo gorący i nie dawało się wejść bez butów, a w samolocie otwarto okna i był silny przeciąg...

Wiem, że nie wiem o co mi chodzi
Przykłady można by wymieniać w nieskończoność, ale chyba najlepiej podsumowuje je wszystkie pewien klient, dystyngowany, starszy pan, który przyszedł do biura podróży, aby poskarżyć się na swoje wakacje w Turcji, mówiąc, że jest szalenie niezadowolony z wyjazdu. Obiekt wydawał się sprawdzony, organizator również, więc personel biura rozpoczął zadawanie dociekliwych pytań, aby ustalić przyczyny niezadowolenia. „Hotel? Nie, no hotel bardzo ładny, czysto przestronnie, miła obsługa. Bardzo dobre jedzenie, duży wybór. Pokój? Nie, pokój też w porządku, duży, jasny, z ładnym widokiem, codziennie sprzątali. Pogoda dopisała, plaża czysta, chociaż na moje oko jakieś 30 metrów dalej, niż podawali w katalogu, ale to nie problem”. Na pytanie pracownika biura podróży, co zatem konkretnie nie odpowiadało, pada odpowiedź: „w sumie to nie wiem, ale jestem bardzo niezadowolony”.

Znajdą się zapewne osoby, które, jak wspomniany wyżej klient, są niezadowolone - tak po prostu, ale może warto zabrać ze sobą na wyjazd trochę więcej luzu? W końcu wakacje mamy tylko raz w roku i naprawdę szkoda czasu i zdrowia na szukanie problemów tam, gdzie ich nie ma. Czasem wystarczy zaopatrzyć się w kilka podstawowych informacji na temat miejsca naszego wypoczynku, aby uniknąć zgrzytów i nieporozumień, które mogą zaważyć na wrażeniach z całego pobytu. Warto też zapoznać się z dokładnym opisem i opiniami na temat wybranego przez nas hotelu, przed dokonaniem rezerwacji, no i nie oczekujmy niemożliwego. Udanych wakacji!

/ kpl, fot.photoxpress.com/Chris Fourie /

Komentarze:


Brak komentarzy.


Aby skomentować musisz być zalogowany.

REKLAMA