Podróże, wakacje
Wakacje
Porada miesiąca: Zobacz jak tanio zarezerwować hotel! >>

Francja, Saint - Valery - sur - Somme - porady, zwiedzanie i opis wakacji użytkownika krakowianka.

Lipiec 2011

„,Wsiąść do pociągu byle jakiego, nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet” ... i tak dalej... Myśmy też wsiedli do pociągu i to nie byle jakiego - do prawdziwej lokomotywy na parę z początku dwudziestego wieku. Zacznę może od początku...

Mam chrześniaka Tomka, który pasjonuje się pociągami i wszystkim co z nimi związane. Niedługo ma urodziny i tak pomyślałam sobie, że fajnym prezentem byłaby dla niego przejażdżka taką starą ciuchcią. I zaczęło się szukanie w necie, pytanie znajomych itp. W końcu przez przypadek natrafiłam na małe biuro podróży specjalizujące się w wycieczkach po najciekawszych zakątkach Francji. I znalazłam jednodniową wycieczkę do Picardi z przejażdżka takim pociągiem. Było wielkie „HURA” i szybka wpłata dla trzech osób: Ja, Tomek i Mama.

W lipcową niedzielę wyruszyliśmy na wycieczkę. Dla Tomka to była ogromna niespodzianka. Rano dowiedział się gdzie jedzie i czym będzie jechał. Szalał z radości. O siódmej rano wyjechaliśmy z pochmurnego Paryża kierując się do regionu zwanego Picardia. Droga autokarem się dłużyła. Wiadomo jazda autostradą nie jest ciekawa, a za oknami ciągnęły się pola, pola uprawne. Taki monotonny krajobraz i pochmurno deszczowa pogoda nastrajały do spania. I faktycznie przekimaliśmy całą dwu i poł godzinną drogę.

Picardia jest to śliczny zakątek w północno - wschodniej Francji, w departamencie Somme. Sam region położony jest u ujścia rzeki Somma, która wpada do kanału La Manche. Jak to mówią francuzi na ta cześć kraju: jest to brama do Anglii.

Samo ujście Sommy to przykład estuarium, czyli lejkowatego poszerzonego ujścia, które ciągle podlega wpływom morskim. Jest największym estuarium północnej Francji o średnicy pięciu kilometrów. Oprócz rzeki i zatoki jest kilka ślicznych nadmorskich miejscowości do zobaczenia.

My dojechaliśmy najpierw do małego miasteczka Saint-Valery-sur-Somme położonego na południowym brzegu Zatoki Sommy. Miasto to znane jest dzięki księciu Normanów - Wilhelmowi Zdobywcy, który w 1066 r. wyruszył stąd na podbój Anglii. Po wyjściu z autokaru naszym oczom ukazały się ruiny bramy wjazdowej z tablicą poświęconą Joannie D’Arc. Dziewica Orleańska 20 grudnia 1430 r. przejeżdżała przez miasto pod eskortą Anglików.

Po przekroczeniu bramy ujrzeliśmy śliczne średniowieczne miasteczko z wąskimi, brukowanymi uliczkami, i zabytkowymi domami. Mając dwie godziny czasu pospacerowaliśmy wokół murów obronnych, zobaczyliśmy małą starówkę, resztki bram i wież.

Z murów obronnych rozciągał się przepiękny widok na całą Zatokę Sommy i miasteczko Le Crotoy. Samą Zatokę Sommy uznaje się za jedną z piękniejszych zatok na świecie. Zawdzięcza to wyjątkowemu naturalnemu środowisku. Można tu znaleźć łąki, słone bagna, lasy, piaszczyste i kamieniste plaże. A czasami nawet można spotkać fokę pospolitą.

Nie namyślając się długo zeszliśmy starymi schodami w kierunku zatoki aby z bliska podziwiać naturę, popatrzeć na mewy spacerujące i przelatujące nad naszymi głowami i skrzeczące. My z Tomkiem pospacerowaliśmy po zatoce. Był odpływ i można było przejść na drugą stronę. Mewy nam towarzyszyły podczas spaceru. Są przyzwyczajone do turystów, podlatują bardzo blisko, czasami uda się pogłaskać tego ptaka. Tomek miał nadzieję zobaczyć fokę wylegującą się na plaży i na wolności. Niestety nie udało się zobaczyć foki. Spacer był szybki, deszcz nas przegonił. Nawet nie dało się zjeść pikniku na plaży. Trzeba było schować się do pobliskiej restauracyjki, jednej na plaży i przeczekać deszcz. Potem jak się rozpogodziło urządziliśmy sobie przechadzkę wzdłuż zatoki do portu. Wiał lekki wietrzyk, powietrze było rześkie i świeże, a my szliśmy ciesząc się z przebywania wśród tak pięknej przyrody.

Po zwiedzeniu prześlicznego Saint-Valery-sur-Somme nastąpił powrót do autokaru, który zawiózł nas na stacje.

Stacja jak z bajki, koloru czerwono-kremowego, a obok nasz pociąg. Prawdziwa lokomotywa czerwono-czarna, z której już buchała para; Wagony zielone, brązowe, niektóre nawet otwarte bez dachu. Śliczny pociąg. Tomek zaniemówił, patrzył z otwartą buzią i miałam wrażenie, że pomyślał sobie: TO SEN...

Do naszej grupy podszedł konduktor i zaprowadził nas do wagonu przeznaczonego dla nas. Wagon był kryty, dobrze bo akurat zaczął padać deszcz. Wszyscy się usadowili i rozglądali. Siedzieliśmy na drewnianych ławkach koloru żółtego, przed wagonem był mały pomost na którym można było stać podczas jazdy.

Ja i Tomek nie namyślając się od razu poszliśmy na pomości i na nim spędziliśmy całą półtoragodzinną przejażdżkę. Jaka to była przyjemność słuchać sapanie lokomotywy, widzieć parę, która przelatywała nad nami, poczuć sadzę na nosie i ją rozmazać przez przypadek. Pociąg jechał powoli, co chwila gwizdał, syczał, wsłuchiwaliśmy się w stukot kół i podziewaliśmy krajobraz. A było co.

Tu pasące się barany, tu krowy, które podnosiły głowy na widok pociągu. Tam myśliwi odpoczywający na wzgórku z psami i kiwający nam. Pociąg mijał pola, bagna i lasy. Same sielskie widoczki. Ludzie kiwali nam, i pociągowi. Czułam się jak mała dziewczynka jadąca na wakacje z Krakowa do Rabki taką lokomotywą.

Tomek był bardzo zadowolony. Nie spodziewał się, że jego małe marzenie się spełniło. Na koniec jeszcze pozwolono mu wejść do lokomotywy i oglądać ja od wewnątrz. Miał frajdę. Teraz ciągle ogląda zdjęcia i dziękuje.

A nasz pociąg dojechał do stacji Crotoy i trzeba było wysiąść i pożegnać się z ciuchcią. Deszcz coraz bardziej padał. Ale Babcia chciała pójść na kawę i dobre ciasteczko, a Tomek na lody. I poszliśmy w kierunku portu szukając jakiejś kafejki. Doszliśmy i w tym momencie pogoda się zmieniła. Nagle mgła zaczęła się podnosić, wiatr się zerwał i deszcz siekał okropnie. Rzuciliśmy tylko okiem na port i plażę i biegiem z powrotem na nasza stację. Tam poczekaliśmy chwilkę kończąc piknik. Wszyscy podróżni wracali przemoczeni i zmarznięci. Zamiast powylegiwać się na plaży wróciliśmy wcześniej do Paryża.

Wycieczka udała się pomimo barowej pogody. Taki dzień wśród natury to odjazd w inny świat. Odpoczynek i przewietrzenie płuc i ogromna ilość wspomnień i wrażeń!

Co warto zwiedzić?

Crotoy (nam się nie udało). Le Crotoy to mała wypoczynkowa miejscowość. Kiedyś był ważnym portem, z którego można było wyruszyć do Anglii. W 1430r w nieistniejącym już zamku Anglicy więzili francuską bohaterkę narodową Joannę D’Arc. Miejscowość była zamieszkana przez kilka lat, przez znanego pisarza Juliusza V’ernera. To w tym miasteczku stworzył jedną ze swoich bardziej znanych powieści „20 000 mil podwodnej żeglugi’. Oczywiście trzeba pospacerować po plaży podczas odpływu.

Porady i ważne informacje

Biuro podróży: Club Allians Voyages a Vivre 33 rue de Fleurs, 75006 Paris
tel. 0033 0145488953
strona internetowa:www.cluballiancevoyages.com
Wycieczki są od 20 funtów, w zależności od czasu trwania. Polecam, wszystko było zorganizowane ok.

Komentarze:


Brak komentarzy.


Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy.

Galeria zdjęć (liczba zdjęć: 37)

Saint-Valery-sur-SommeResztki murow obronnych.Glowna brama wejsciowa.MiasteczkoMiasteczko