Podróże, wakacje
Wakacje
Nawigacja: Strona główna » Artykuł
Porada miesiąca: Zobacz jak tanio zarezerwować hotel! >>

Katarzyna Zegan

Katarzyna Zegan

Katarzyna Zegan - dziennikarka, filolog, specjalistka ds. turystyki i z zamiłowania prawdziwa podróżniczka, około 50 odwiedzonych krajów na kilku kontynentach: Afryka, Azja, Ameryka Południowa, Europa.
 

Gdy docieramy do wyznaczonego przez nas celu, uczucie radości jest tak ogromne że natychmiast zostaje uzewnętrznione. Tym większe jest wtedy gdy cel był trudny, długo oczekiwany, prawie nieosiągalny. Wiem, że takie uczucie bardzo często towarzyszy podróżnikom.

Jak się zaczęło Twoje podróżowanie???

Zaczęło się całkiem przypadkowo. Z siostrą bliźniaczką marzyłyśmy, żeby gdzieś wyjechać. W czasach studenckich trudno było znaleźć fundusze na wyjazd, więc postanowiłyśmy, że nasza podróż nie będzie daleka. Na początku zaplanowałyśmy polskie góry - Tatry. Jednak wyobraźnia pchała nas dalej... Tatry Polskie zamieniłyśmy więc na część słowacką, a następnie na Alpy w Austrii. Mama niemal dostała zawału, bo wszystko wyglądało mgliście - autostop, mizerne fundusze, cały sprzęt pożyczyłyśmy od znajomych (namiot, plecaki, a nawet buty trekkingowe), ale raz kozie śmierć!
Później były coraz dalsze, dłuższe i trudniejsze wyprawy.

Wakacje z Rainbow Tours - zobacz ofertę wycieczek >>

Jak wyglądają przygotowania do każdej wyprawy?

Na początku wybieram kraj, do którego chcę pojechać. Preferuję zmianę kontynentu każdego roku, wyjeżdżam zazwyczaj na miesiąc. Najpierw szukam ofert tanich biletów lotniczych. Zawsze największą część kosztów stanowi przelot, więc to ważne, by bilet był tani. Kiedy mam już obrany kierunek, czytam wszystkie przewodniki, które wpadną mi w ręce, przeglądam mapy, strony internetowe, zdjęcia, relacje z podroży innych osób. Potem siadam i robię wstępny plan podróży, który jednak w życiu często ulega modyfikacjom.

Widziałam w Warszawie twój pokaz zdjęć z podróży. Wybrałam się na niego, ponieważ zaintrygowały mnie pytania...

- Co robi banan na rowerze?

Jedno ze zdjęć akurat przedstawia przewóz bananów czyli Wietnamczyka pchającego rower załadowany owocami. W Azji rower to nie tylko środek komunikacji dla milionów osób. Bardzo często można zobaczyć tam obraz Azjatów przewożących niezliczoną ilość różnego rodzaju towaru - meble, jedzenie, a nawet zwierzęta są na porządku dziennym. Dodam, że często wielkość i waga ładunku znacznie przekracza ciężar filigranowych rowerzystów.

- Jakiego koloru skarpetki nosi budka telefoniczna?

W Ułan Bator - stolicy Mongolii - spotyka się niecodzienne obrazki. Jedną z niespodzianek był widok kobiety z maseczką na twarzy (chroni ona przed wszechogarniającym pyłem i burzami piaskowymi), która na ulicy pozwalała za odpowiednią opłatą skorzystać ze starego, stacjonarnego telefonu. Taki prywatny mongolski business. Dziewczyna tego dnia miała na sobie jaskrawoczerwone skarpety.

- Gdzie leży gazeta w Azji?

Z doświadczeń Europejki zawsze wiedziałam, że gazeta jest do czytania, ale Chiny pozwoliły mi spojrzeć na gazetę inaczej, szerzej. Czekając na swój pociąg do Changdu, obserwowałam oczekujących na dworcu kolejowym osiedleńców. Czas tam przestał istnieć, bo tory zostały podmyte, a to znowu wichura przeszła i drzewa zagrodziły drogę, czekało się więc po kilkanaście godzin...Nikt tu jednak nie przeżywał stresu z tego powodu. Osiedleńcy przygotowani na wszystko wyciągnęli swoje gazety jako zastępcze karimaty. Rozłożyli je wszędzie i pokryli posadzkę papierowym dywanem. Co kraj, to obyczaj.

- Ile kiełbasek zjada słoń, żeby „poczuć bluesa”?

Wszyscy, którzy podróżowali po Afryce wiedzą, że występują tam drzewa kiełbasowe.
Owoce tych drzew wyglądają jak kiełbaski, które spadają na ziemię i fermentują. Kenijczycy śmieją się, że kiedy słonie chcą się upić to zjadają te owoce i będąc na rauszu „czują bluesa”.

Najmniej smaczna potrawa jaką jadłaś?

Tradycyjny przysmak Islandii - hakarl - czyli zgniłe mięso rekina to potrawa, o której na pewno nie da się zapomnieć. Najpierw mięso leży na zewnątrz przykryte żwirem i kamieniami przez jakieś 2 miesiące. Potem kolejne miesiące jest suszone i wędzone. Zjadłam naparstek i myślałam, że umrę, jakbym pożywiła się amoniakiem. Smak i zapach naprawdę odrażający, dlatego często przysmak podawany jest z wódką svarta daudi, czyli czarna śmierć.

Jaki jest Twój autorytet wśród podróżników?

Moją Biblią podróżniczą jest książka „Okrążmy świat raz jeszcze” Tadeusza Perkitnego i Leona Mroczkiewicza - obaj zasłużeni nieżyjący już wykładowcy Uniwersytetu w Poznaniu. Podziwiam ich odwagę, a także umiejętność wychodzenia z opresji obronną ręką, siłę przetrwania w trudnych warunkach, cenię poczucie humoru, które przebija przez strony książki. Chylę czoła.

Co się zmieniło w Twoim życiu po podróżach? Jesteś bogatsza o bagaż doświadczeń i lżejsza o bagaż oczekiwań?

Podróże zmieniają człowieka w dwójnasób. Zewnętrznie - przez zmianę wizerunku, wracam opalona, wypoczęta i naładowana pozytywną energią. Najważniejsze jednak, że zmienia się moje podejście do życia.
Wewnętrzna zmiana wyraża się tym, że nie przywiązuję wagi do rzeczy materialnych, mogę żyć bez nowej lodówki czy lepszego modelu telefonu. Ludzie cywilizacji komplikują sobie życie. W krajach, do których jeżdżę, codzienne życie jest zdecydowanie cięższe, ale prostsze w innym wymiarze - liczy się to, co najważniejsze - woda, schronienie, rodzina.


Rozmawiała Alina Trzeciak
/ atr /

Komentarze:


Brak komentarzy.


Aby skomentować musisz być zalogowany.

REKLAMA