Oferty dnia

Tunezja - MARHABA DJERBA ! - relacja z wakacji

Zdjecie - Tunezja - MARHABA DJERBA !
Ostatni tydzień tegorocznej zimy (he he, przynajmniej tej kalendarzowej) spędziłam w Tunezji, do której wróciłam po prawie 2 dekadach, ale mój poprzedni wyjazd do tego kraju był typowo wypoczynkowy na tzw. wczasach rodzinnych, taki stricte hotelowy bez niestety żadnego zwiedzania, jako taki odpoczynek-reset po budowie domu i kilkuletniej przerwie w wyjazdach, więc he he, byłam w Tunezji i wcale nie widziałam Tunezji :) ; tym razem przyszła pora na nadrobienie tej zaległości :)

Dżerba nie była pomysłem samym w sobie, tylko przy okazji wycieczki, na którą poleciałam z przyjaciółką; ale dla nas obu była to pierwsza wizyta na tej wyspie, bo wcześniej na Dżerbie żadna z nas nie była; Spędziłyśmy tu pół dnia pierwszego po porannym przylocie i cały dzień ostatni; przez resztę tygodnia poznawałyśmy interior Tunezji, ale o tym napiszę Wam wkrótce w kolejnej relacji, tą chciałam poświęcić tylko samej Dżerbie, bo wyspa jest na tyle ciekawa, że warto ją opisać osobno.

Ta malutka słoneczna wysepka (posiadająca zaledwie 514km 2, będąca prawie połowę mniejsza od np. innej znanej ociupiny - Madery:) od wielu lat jest celem turystycznym przybywających do Tunezji ludzi spragnionych słońca, bowiem to - świeci tu ponad 320 dni w roku; w zasadzie poza przełomem grudnia/stycznia (choć w tym okresie też zdarza się tu piękna pogoda) śmiało można tu przyjeżdżać przez cały rok, przy czym już na kąpiele morskie zaleca się miesiące bardziej ciepłe.

Jak już wspomniałam, na Dżerbę nie przyleciałyśmy w celach stricte ?leżakowo-hotelowych?, tylko aby pozwiedzać tu troszkę najważniejsze atrakcje tej wyspy włączone do programu w ramach naszej tunezyjskiej wycieczki, bowiem na tej wyspie oprócz wakacyjnego wypoczynku w bardzo tu bogatej bazie świetnych hoteli, jest co zobaczyć poza nimi.

I w tym miejscu pewnie Ci, którzy nie przepadają za leżeniem na leżaku zapytają: a cóż można robić na takiej Dżerbie poza hotelowym dobrodziejstwem wszelakim? - wszak wysepka znana jest przecież głównie jako miejsce typowo wypoczynkowe; wokół wszędzie tylko hotele, plaże i kolorowe drinki z parasolką... :) otóż zapewniam Was, że nudzić się tu nie będziecie, no chyba że przylecicie tu na 2 tygodnie ?leżenia?, bo maluteńka Dżerba zapewnia tych atrakcji pozahotelowych na góra 3 dni w ślimaczym tempie, a jej najważniejsze miejsca warte zobaczenia są do ogarnięcia nawet w 1 dzień;

Dżerba (Djerba) - mimo, ze taka malutka jest największą wyspą w Afryce Północnej; położona w zatoce Gabes, którą w starożytności nazywano Małą Syrtą (Sirtis Minor); połączona ze stałym lądem rzymską groblą El Kantara (aczkolwiek ta oryginalna zbudowana faktycznie przez Rzymian, to wcale nie ta, po której się tu dziś jeździ z wyspy na ląd i odwrotnie; podobno ta starożytna leży sobie gdzieś tutaj w pobliżu, ale jest całkowicie zatopiona pod wodą:);
Łagodny klimat tej wyspy najbardziej zachęca do przyjazdu tutaj wczesną wiosną albo późną jesienią; oczywiście można też wybrać się tutaj zimą, choć wiadomo, że w tym czasie może trafić się chłód, wiatr a nawet deszcz (choć opady na tej wyspie są bardzo niewielkie, rocznie ok. 200 mm) ale wcale nie musi być zimno, bo i zimą zdarzają się tu bardzo ciepłe i słoneczne dni; natomiast w pełni lata w miesiącach wakacyjnych - (ja, nie znosząca upałów) zdecydowanie nie polecam; tutejszy letni skwar w granicach nawet do 40C potrafi uprzykrzyć urlop w sposób odczuwalny dość dotkliwie (no chyba, że ktoś jest amatorem piekarnika); a dodatkowo poza wakacyjnym upałem, od czerwca do września w pakiecie macie tu zapewnione tłumy turystów w gratisie:).

Dżerba utożsamiana jest z Krainą Lotofagów, czyli Zjadaczy Lotosów, u których w mitologii greckiej gościł Odyseusz (ten Homerowski); przyjaźni Lotofagowie karmili go owocami lotosu, które smakują ponoć jak miód; Dziś ani Lotofagów ani lotosów na wyspie raczej nie ma, ale zamiast tego można zobaczyć niekończące się, ciągnące po horyzont palmy daktylowe i gaje oliwne, z których słynie cała Tunezja.

Wyspa jest płaska jak stół, (he he, czyli nieomalże jak ?moje? Mazowsze:)), a na czubku najwyższego jej wzniesienia (na wzgórzu Tassita o zawrotnej wysokości 50 m n.p.m. stoi nota bene b.ciekawe muzeum Musee de Guellala, o którym szerzej będzie za chwilę;
Na wyspie nie ma żadnych rzek, ani strumieni ze słodką wodą która na Dżerbie nie występuje tak au naturel i bywają tutaj czasami z tą wodą spore kłopoty, ale spokojnie, ten problem dotyczy tylko stałych mieszkańców wyspy, turyści mieszkający w hotelach nie mają się czego obawiać, bowiem hotele posiadają własne, spore rezerwy słodkiej wody transportowanej ze stałego lądu podmorskim rurociągiem)); a mieszkańcy mają tu do dyspozycji 2 tysiące cystern i 4 tysiące studni, w których niestety nie zawsze jest woda);

Historycznie ?działo się? tutaj od starożytności; w IX wieku p.n.e. Fenicjanie założyli tutaj kolonię handlową noszącą wówczas nazwę Meninx (dziś można odwiedzić to miejsce za free (brak jakichkolwiek kas z wejściówkami), ale jest to tylko kilka szczątkowych kolumienek porozrzucanych po krzakach, więc ten wstęp wolny tutaj nie dziwi:) ot taka Troja w miniaturze (kto był w Troi wie co mam na myśli) ;
a po panowaniu Fenicjan, jak to w dziejach historii następowały tu czasy kolejnych panujących: Kartagińczyków, Rzymian, Wandali, Bizantyjczyków, Arabów, Normanów, Włochów, Hiszpanów, piratów i korsarzy (podboje Draguta, tego samego o którym pisałam przy okazji wizyty w Bonnifacio na Korsyce) i Francuzów, którzy panowali tu od 1881 roku aż do 1956 r., kiedy Tunezja uzyskała niepodległość;

Obecnie jedynymi ?najeźdźcami? jesteśmy tu dziś tylko my - turyści i wczasowicze :), a turystyka stała się na tej wyspie głównym zajęciem mieszkańców, wyprzedzając nawet istniejące tu garncarstwo czy tkactwo, z których od wieków słynęła Dżerba, bo zakładów ceramicznych i tkalni jest tu chyba nawet więcej jak hoteli:).

Dżerba sprawia generalnie miłe w odbiorze wrażenie; jest tu czyściej niż w Tunezji kontynentalnej, w której śmieci walają się wszędzie, choć nie jest pozbawiona miejsc ?paskudnych? bo i takie się tu widuje tu i ówdzie; niewielkie miasteczka są generalnie klimatyczne, przynajmniej w tych miejscach, które odwiedzają turyści; znajdziemy tu zabytki wysokiej klasy m.in.: synagogę El Ghriba, (będącą kandydatką do wpisu na listę Unesco), wszak na Dżerbie żyła kiedyś bardzo duża diaspora żydowska; Żydzi są tutaj obecni do dzisiaj ale już nie w takich liczbach jak kiedyś;

Jest tu też fenomenalne muzeum Lalla Hadria z imponującą kolekcją sztuki Tunezji i przedstawiającą 13 wieków sztuki islamskiej innych krajów muzułmańskich (m.in. z krajów Maghrebu czy starożytnej Persji) znajdujące się na teranie kompleksu tzw. Djerba Explore Park, działającego tu od 2003 roku, którego najsłynniejszą atrakcją przyciągającą turystów jest oprócz wspomnianego Muzeum tutejsza Ferma Krokodyli, których liczba stale się rozrasta i jest ich tu obecnie około 1000 sztuk! (w tym 500 dorosłych osobników); przy czym nie produkuje się tutaj na szczęście żadnych butów, pasków ani torebek z tych ciekawych gadów:) ani nie jada się ich mięsa (jak np. na podobnej odwiedzonej przeze mnie fermie na Kubie); istnienie tego miejsca służy wyłącznie celom rozrodczym tych gadów i pokazowym;

W Parku Djerba Explore, oprócz rzeczonych krokodyli i Muzeum Lalla Hadria istnieje też coś w rodzaju mini skansenu stworzonego w replice typowego berberyjskiego gospodarstwa rolnego (menzel), ale ten w porównaniu do tego, który można zobaczyć w Muzeum w Guellala to maleństwo; można tu podpatrzeć tradycyjne na wyspie prace miejscowych, jak: garncarstwo, tkactwo, tłoczenie oliwy, itd ;

Dżerba, mimo, że terytorialnie to okruszek posiada swoją stolicę, ba! 20-tysięczną stolicę! (więc to w naszej skali taki Świebodzin:)); a stolica ta zwie się Houmt-Souk (Haumat as-Souk) - dość ładne turystyczne miasteczko, którego nazwa oznacza po prostu dzielnicę targową, gdzie w centrum panuje mocno ożywiony ruch; jest tu niezwykle barwny (i czysty!) souk wśród którego kryją się małe kawiarnie, gdzie mężczyźni przesiadują pijąc kawę i grając w domino; na tutejszych straganach leżą naręcza kolorowych tunik, barwnych szali z cudownej, eleganckiej paszminy (tutejszy kaszmir z cieniutkiej wełny z dodatkiem jedwabiu); wszędzie wiszą też i leżą całe stosy dywanów, kobierców i różnych kilimów w cudownych tutejszych kolorach i wzorach, a w tym wszystkim masa kolorowych wyrobów ceramicznych, stosy mosiężnych tac i wszelkich naczyń, ażurowych lamp, przypraw, oliwek, fig, daktyli, i przeróżnych warzyw i owoców i wyplatanych koszyków i kapeluszy, czyli wszystko to co znajdziemy na arabskich sukach, przy czym jest tu jakiś taki ogólnie widoczny porządek, panuje ład i skład:), co od razu rzuca się w oczy, bo to już nie jest przecież wcale takie typowe dla tego rodzaju miejsc, dlatego bardzo przyjemnie się tutaj przebywa.

Boczne uliczki Houmt-Souk kryją niezwykle piękne tradycyjne dżerbiańskie domy przeobrażone obecnie w butikowe hotele; warto im się poprzyglądać bliżej, są to dość popularne na Dżerbie tzw. funduki(foundouk), do których prowadzą tajemnicze bramy; taki funduk zwykle składa się obszernego podwórza otoczonego arkadowymi podcieniami, które kryją bielone wapnem pomieszczenia przerobione na pokoje gościnne;

W Houmt-Souk znajduje się także pochodzący z XIII wieku zabytkowy Fort Ghazi Mustapha, który zlokalizowany jest w pobliżu niewielkiego portu, obok którego znajduje się malutka marina; stąd statki wycieczkowe zabierają turystów na Wyspę Flamingów; my tam nie byłyśmy, ale flamingi spotkałyśmy w innym miejscu wyspy; widok tych uroczych ptaków to ?nagroda? dla tych, którzy przybywają na wyspę od końca października do marca; w pozostałych miesiącach, a zwłaszcza latem nie spotkacie tu już tych uroczych, różowych ptaków wędrownych;

Nie mogliśmy wejść na teren tego Fortu (był zamknięty z powodu trwającego tu właśnie ramadanu) ale nasz przewodnik opowiadał nam, że wiąże się z tym miejscem zaiste makabryczna historia o istniejącej tu niegdyś wieży usypanej z ludzkich kości i czaszek; a skąd się tu wzięła ta makabryczna wieża? - w średniowieczu flota pod dowództwem Andrei Dorii poniosła tu klęskę z Turkami pod dowództwem korsarza Draguta (ach i znów ten straszny Dragut!) a ten, jak to korsarz - nie patyczkował się za bardzo z jeńcami, których nakazał wyciąć w pień a ich głowy ułożyć w wielką piramidę (ponoć liczyła 5 tysięcy czaszek); Wieża ta stała tu do 1848 roku; potem nakazano ją rozebrać a miejsce to upamiętniono niewielkim obeliskiem.
Atmosfery miasta Houmt Souk dopełniają głosy muezinów z tutejszych licznych meczetów (he he zapewne z głośników), ale żadnego z nich nie można zwiedzać innowiercom.

Kolejne ciekawe miejsce warte odwiedzenia to Guellala (Kallala) - miasteczko będące istną mekką garncarzy, bo zakładów, fabryczek i warsztacików ceramicznych nijak nie idzie się tu doliczyć; idą w setkach:); w całym mieście widać wszędzie porozstawiane garnki, dzbanki i różne amfory i wazony o różnych wymiarach od malutkich po 4 takie metrowe! z największym pomnikiem Dzbana na świecie:) a zakładziki te stoją w zasadzie obok siebie;, tutaj odnosi się nieodparte wrażenie, że PKB Guelalli tymi zakładzikami garncarskimi stoi:) oczywiście odwiedziliśmy jedną taką faktorię ceramiki, gdzie wyrabia się istne cuda z gliny; warto popatrzeć, popodziwiać, może i coś kupić?

W Guelalla (na wspomnianym wzgórzu Tassita) znajduje się bardzo ładnie zaaranżowane i ciekawe Muzeum Historii i Tradycji Dżerby urządzone w tradycyjnym menzlu (gospodarstwo domowe); przy czym taki menzel to istny labirynt pełen dziedzińców, pokoi, pokoików, korytarzyków, schowków i różnych przybudówek a to wszystko w amfiladzie; w tych pokazowych wnętrzach urządzono przeróżne scenki rodzinno-obyczajowo-etniczne, pokazując jak kiedyś żyło się na Dżerbie (i to w modelu mąż + cztery żony!:)) przy czym należy tu zaznaczyć, że tunezyjski Bóg-Ojciec, uwielbiany w tym kraju, nieżyjący już od ponad 20 lat prezydent Habib Burgiba, zniósł wielożeństwo w Tunezji już w latach 50-tych XX wieku wzburzając tym niezadowolenie zwolenników tego odwiecznego modelu rodziny w tej części świata i to aż tak, że nieźle ?zatrząsnął? również tradycją w sąsiednich krajach Maghrebu, gdzie uważano go za Antychrysta z tymi jego ?nowoczesnymi poglądami?:)!

Wracając do rzeczonego Muzeum, wszystko tam jest ładnie pokazane, czyściuteńko wszędzie wokół jak nie w Tunezji! tyle tylko że w tych wszystkich scenkach rodzajowych porozstawiano woskowe manekiny, które są tak upiorne, że aż strach się bać! :); niektóre kukły sprawiają wrażenie ?wyliniałych? :) inne mocno trącają kiczem:) ; ale mimo upiornych twarzy tych kukieł, warto odwiedzić to Muzeum choćby dla samych strojów tradycyjnych, których jest tu cała masa; a w porównaniu z Tunezją w Europie pod tym względem panuje straszliwa nuda:) my ubieramy się ?szaro-buro i nijako? :); jest tu też przyjemna kawiarnia, ciekawy sklepik urządzony w artystycznej Galerii i ładny widok z 50 metrowego wzgórza:)

Kolejną i to bardzo ciekawą atrakcją Dżerby są miejsca związane ze sztuką uliczną; w malutkim, wręcz kieszonkowym miasteczku Erriadh (Ar-Rijad) powstał wyjątkowy projekt o nazwie Djerbahood, który miał na celu przybliżyć odwiedzającym kulturę Tunezji zaprezentowaną w formie naściennych murali; od razu napiszę, że miejsce to mnie od początku oczarowało i zachwyciło; uwielbiam ciekawe murale i często lubię dreptać w różnych miejscach w ich poszukiwaniu; tych tutaj jest obecnie ponad 300 ; więc nie sposób odnaleźć je wszystkie za jednym zamachem, ale nawet taka przechadzka w formie niespiesznego spaceru pozwoli popodziwiać wiele z tych wspaniałych malowideł.
Przedsięwzięcie to miało początek w 2014 roku i było kontrolowane przez lokalnego artystę Mehdi Ben Cheikh'a, który zaprosił na Dżerbę 150 grafficiarzy z całego świata, w tym również z Polski, aby ozdobili mury i ściany tej opustoszałej wioski; podobne akcje graffiti można podziwiać w Orgosolo na Sardynii czy przy ul. Santa Maria w starej części Funchal na Maderze i wielu innych miejscach na świecie; tylko tematy malowideł są inne, ale idea jest ta sama.

Niedaleko stąd w tym samym miasteczku Ar-Rijad znajduje się miejsce, które powinien odwiedzić każdy miłośnik zabytków i historii; chodzi o synagogę El Ghriba, najstarszą i najbardziej znaną budowlą żydowską w całej Afryce północnej; Tutejszą Bożnicę wybudowano w miejscu, gdzie z niebios spadł święty głaz (meteoryt), czyli kamień węgielny synagogi (ale czy prawda li to czy legenda? ... nie wiadomo?.);
Faktem jest, że to święte miejsce Żydów od 1400 lat, choć oczywiście obecnie istniejąca synagoga pochodzi z przed 100 lat; powstała w latach 20-tych XX wieku;
do Synagogi wchodzi się w nakryciu głowy (kobiety chustki, mężczyźni mogą na miejscu wypożyczyć jarmułki);
Synagoga składa się z dwóch pomieszczeń- w pierwszym Żydzi czytają Torę w drugim stoi bima, gdzie czyta się Świętą Księgę, żeby tu wejść trzeba zdjąć obuwie; W Synagodze tej przechowuje się stare manuskrypty, w tym najcenniejszy skarb: jeden z najstarszych na świecie egzemplarzy Tory spisany na pergaminie wykonanym ponoć ze skóry gazeli i pochodzącym z Jerozolimy z czasów panowania króla Babilonu Nabuchodonozora (604-562 p.n.e.);
Podobnie jak Muzeum Bardo w Tunisie - i tutaj Synagoga ta była świadkiem dwóch aktów terroru; w 1985 roku zastrzelono tu 3 modlących się Żydów a w 2002 miał tu miejsce zamach bombowy i od tego czasu zaostrzono środki bezpieczeństwa; każdy wchodzący jest skanowany, łącznie z wnoszoną torbą/plecakiem i musi przejść przez bramkę wykrywaczy metali; wokół kręcą się strażnicy i policja.

Myślę, że jak na tak krótki pobyt na Dżerbie, to całkiem sporo udało nam się zobaczyć z jej najważniejszych miejsc wartych odwiedzenia;
Być może kiedyś na starość wyciągnę Małża i przylecimy tu sobie jakąś jesienną lub wczesno wiosenną porą już tak stricte wypoczynkowo w celu złapania witaminki D3 i dogrzania starych kości... a nade wszystko wygrzania się w dżerbańskim słonku:)

Dziękuję za uwagę;
Szukasz wycieczki? Zobacz nasze propozycje wakacji w Tunezji:
Co warto zwiedzić?
Wszystko na co czas pozwoli;
moje miejsca na Dżerbie:
- Aghir (plaża, hotel);
- grobla El Kantara
- Houmt Souk;
- Guellala -zakład ceramiczny;
- Guellala- Muzeum Historii i Tradycji Dżerby;
- Erriadh (Ar-Rijad) - projekt Djerbahood;
- Synagoga El Ghriba;
- Park Dżerba Explore:
-Muzeum Lalla Hadria;
-Ferma krokodyli;
-pokazowy menzel;


-





Autor: piea / 2024.03
Komentarze:

papuas
2024-04-06

:) Tunezja po raz pierwszy z Pieą Relacja, jak zwykle, barwna i zachęcająca
ostatnio żona robi jakieś rozeznania w związku z Kartaginą, ale póki co w Tunezji mnie nie widzieli
przechodzę do foto

danutar
2024-04-04

Nie byłam na Dżerbie, ani w ogóle w Tunezji. Jakoś o tym nie myślałam, chociaż to popularny kierunek Polaków. Ale po obejrzeniu Twoich fotek zaczęłam się zastanawiać... Chyba wpiszę Tunezję na listę :)

kawusia6
2024-03-28

Wow - Alina świetna relacja i ciekawe informacje. Ja też byłam na Dżerbie, ale aż tylu miejsc nie zwiedziałam .... a szkoda. Farmę krokodyli polecam- byłam co prawda dobrych kilkanaście lat temu, więc teraz pewnie jest jeszcze ciekawsza. Podobało mi się wtedy - spokój, dobre warunki hotelowe... Myślałam, żeby w tym roku tam pojechać więc mam już od Ciebie polecajki co robić, gdy znudzi się plażing i smażing :)