Podróże, wakacje
Wakacje
Nawigacja: Strona główna » Forum dyskusyjne

Nie jesteś zalogowany.

#1 2020-11-29 10:41:47

papuas

Podróże kulinarne

Jack, a potem Piea zainspirowali mnie, aby stworzyć wątek kulinarny czyli tradycyjne potrawy regionalne.
Jeżeli Piea poda tu swój przepis to obiecuję - ugotuję latem zupę owocową (choć nie przepadam).  smile
na dobry początek, bo wierzę, że każdy TU jakiś przepis wrzuci podaję przepis na śląski niedzielny łobiod czyli: modro kapusta, kloski i rolada czyli rolada z kluskami i czerwoną kapustą.
Rolady - rozbite płaty wołowego mięsa, bez śladu tłuszczu smarujemy musztardą, pieprzymy i układamy na nich pokrojone w kostkę cebulę, kiszony ogórek i wędzony boczek. Płaty cięte z odpowiedniego mięsa oczywiście w poprzek (nigdy wzdłuż) włókien. Całość zwijamy i okręcamy ciasno nicią, żeby rolady się nie rozlazły. Surowe rolady winny mieć średnicę ok. 7 cm. Do garnka o dużym dnie dajemy łyżkę albo i więcej margaryny i po wstępnym przypieczeniu dolewamy wody i dusimy pod przykryciem do miękkości, podlewając wodą. Gdy mięso miękkie wyciągamy rolady, odwijamy delikatnie nici, a sos zagęszczamy i doprawiamy (rozbełtana mąka, śmietana czy mąka ze śmietaną).
Czerwoną kapustę szatkujemy i gotujemy w osolonej wodzie prawie do miękkości. Po odcedzeniu, kapustę nieco rozgarniamy, wsypujemy tam pokrojoną w kostkę cebulę i przykrywamy gorącą kapustą, by cebula zmiękła, mocno pieprzymy i solimy. Po 5 min kilka, kilkanaście kropel octu mieszamy i dodajemy okrasę. Okrasę stanowi mocno wysmażony na łyżeczce (łyżce) smalcu pokrojony w kosteczkę wędzony boczek. Skwarki mają być niemal twarde.
No i kluski (każda gospodyni ma swe przepisy) to wie jak robić smile.
Rozdrobnione (przegniecione) przez praskę ugotowane ziemniaki kładziemy płasko na dnie miski, przyciskamy, wyjmujemy 1/4 i ziemniaki kładziemy na ziemniakach tak aby powstała równej grubości warstwa. W wolne miejsce wsypujemy pszennej mąki do wysokości ziemniaków, szczypta soli 1 lub 2 jajka ugniatamy ciasto, formujemy płaskie krążki , w środku przyciśnięte. Wrzucamy do wrzącej osolonej wody i po wypłynięciu klusek na powierzchnię gotowe. Kluski wyciągami i łobiod gotowy.
alejaja

 

 Reklama

Travelmaniacy.pl

#2 2020-11-30 21:35:14

piea

Re: Podróże kulinarne

Papuas, w zasadzie to nie ma co podawać przepisu na tą owocową zupę, bo to zwykły kompot (ugotowany z dowolnych owoców (ale najlepsze są świeże  truskawki lub wiśnie)  i lekko zabielone to rzadką śmietanką do zup (do tej zupy używam łaciatą w kartoniku) i po schlodzeniu serwuje się to z ulubionym makaronem i voila smile  i powiem Ci, ze poza upałem w życiu bym tego nie przełknęła, a w skwar jakoś mi smakuje ! smile

za to teraz jak jest chłodno, to ta Twoja ślonsko rolado +te kluski z modro kapusto- hmmm..... brzmi to bardzo smakowicie! aż mi ślinka poleciała.....  ; Dzięki za przepis, może w wolnej chwili...?

Jack, a co tam w Kanadzie wcinacie o tej porze roku?
Kangur, a na Antypodach teraz takie upały, że Ty pewnie tylko zimne napoje wchłaniasz alejaja

Kto ma ochotę i zapoda jakieś ciekawe coś do zrobienia na obiadek?

 

#3 2020-12-01 10:37:03

papuas

Re: Podróże kulinarne

kompot jest słodki , czasem nawet bardzo; czy zupa owocowa też?? i jakie przyprawy oprócz zaprawy śmietanką
W moim przepisie kilka literówek. Oczywiście średnica rolady w środkowej części, bo przy końcach znacznie cieńsza. Ważne by czerwona kapusta nie była rozgotowana i dajemy tam tyle cebuli ile lubimy; tak na oko ok połówki. Czerwoną kapustę prawie rozgotowaną też się jadało, ale wtedy gotujemy ją z dodatkiem ziela angielskiego i kawałka liścia laurowego.
Mam jeszcze kilka przepisów ze Śląska (tego czarnego), bo nie boję się gotować, a czasem nawet moja żona nakazuje mi doprawienie czegoś - np. pańćkapusta, śledź w śmietanie czy peklowanie golonki.
Kiedyś podam, bo wierzę że i inni się dopiszą, przepis wyniesiony z rodzinnego domu nazwijmy go kartofle na kwaśno. Wczesno-letnia rewelacja niestety dość pracochłonna.
Czekam na przepisy dań regionalnych, ulubionych czy egzotycznych będę próbował gotować.

 

#4 2020-12-01 14:50:37

danutar

Re: Podróże kulinarne

Ha, ha, żeby nam się tylko z portalu turystycznego kulinarny nie zrobił 😁 Ale pomysł fajny, bo pochodzimy z różnych rejonów Polski, więc możemy się dzielić regionalnymi doświadczeniami kulinarnymi. Ale i nie zaszkodzi wspomnieć też o potrawach, które szczególnie zasmakowały nam podczas naszych zagranicznych podróży. Ja to właściwie fanem kuchni nie jestem i za dużo czasu w niej spędzać nie lubię. No, ale nie lubię też jadać „gotowców”, więc z reguły wszystko przyrządzam sama. Lubię też czasem poeksperymentować w kuchni.  Mój mąż, odkąd przeszedł na emeryturkę (a zrobił to dużo przede mną, korzystając z wcześniejszej emerytury nauczycielskiej), też zaczął trochę pichcić, ale to już inna historia.

Z zamieszczaniem tu pełnych przepisów mogę mieć pewien problem, bo lata doświadczeń spowodowały, że gotuję raczej „na oko”. Ale rozumiem, że chodzi bardziej o zasygnalizowanie lokalnych specjałów – pełne przepisy, w zasadzie na wszystko – można bez problemu znaleźć w internecie.

Ja - jak niektórzy z Was z pewnością wiedzą - jestem z Podlasia. Urodziłam się w Białymstoku, tu chodziłam do szkoły, studiowałam i od zawsze mieszkałam. Tylko pracowałam kawałek poza miastem, ale miało to swoje zalety 😉  Zatem jak Podlasie i podlaska kuchnia, to potrawa znana tu właściwie każdemu, a każda podlaska gospodyni ma na nią swój własny przepis - BABKA ZIEMNIACZANA. Znacie? Kto odwiedził nasz region, to może spróbował. Każda restauracja serwująca podlaską kuchnię ma w swojej ofercie babkę ziemniaczaną. Oczywiście nie wszędzie spotkacie jednakowo dobrą. Ja najlepszą jadłam – jak dotąd – w maleńkim barze Jarzębinka w Supraślu, niedaleko Białegostoku. Czasem nawet kupuję tam na wynos.

Ale, oczywiście, babkę czasem przyrządzam sama. Nie jest to trudne. Musimy zetrzeć na najdrobniejszej tarce ok. 2 kg ziemniaków. Dodajemy do tego 2 jajka, 2-3 łyżki mąki pszennej (nie za dużo, żeby potrawa nie wyszła za twarda) oraz przesmażony z cebulką, pokrojony w kosteczkę wędzony boczek lub kiełbasę (co kto woli). Niektórzy cebuli nie przesmażają, tylko ścierają na tarce razem z ziemniakami, ale ja wolę przesmażoną. Tłuszczu nie żałujemy, bo jak będzie za mało, babka będzie wiórowata, sucha. Można dodać – jak akurat mamy – trochę smalcu ze skwarkami. Całość doprawiamy solą, pieprzem, ja daję też czosnek i sporą ilość majeranku. Przyprawianie jest najtrudniejsze z tego wszystkiego, bo nie dość, że próbowanie surowych ziemniaków nie jest wcale przyjemne, to jeszcze ich smak nie odzwierciedla smaku, jaki powstanie po upieczeniu. Dlatego bardzo łatwo jest babkę przesolić. Z dwojga złego lepiej, jak wyjdzie mało słona, wtedy możemy dosolić na talerzu. Przygotowaną masę umieszczamy w natłuszczonej formie i pieczemy w ok. 200 stopniach, aż wierzch pokryje się rumianą skórką. Ta skórka jest najlepsza i o nią często toczy się walka przy stole 😆. W sumie czas pieczenia jest dość długi, zwykle ok. 1,5 godziny lub dłużej.
Babkę możemy jeść natychmiast po upieczeniu. Ale jeśli coś zostanie po obiedzie, można później pokroić na plastry i odsmażyć na patelni. W tej wersji też pyszna 😋
Pozdrawiam wszystkich żarłoków i smakoszy 😊

 

#5 2020-12-01 20:14:29

papuas

Re: Podróże kulinarne

Też nie chciałbym aby portal z TM zmienił się na ŻarłoM, ale na czas covidu czemu nie. Jest odliczanka może być kuchnia. Chyba, że Admin zaprotestuje  smile
Oprócz przepisów polecenia i ciekawostki kulinarne - polecam przy okazji odwiedzić w Kruszynianach restaurację p.Dżanety z tatarskim jadłem. Oczywiście nie umiem się odnieść czy to faktycznie tatarskie,ale jadłem tam bardzo smaczny pierekaczewnik - jedna porcja na spółkę z Mżonką.
Oczywiście każdy gotuje z głowy, a nie odważając wg przepisu.  smile

 

#6 2020-12-01 21:45:43

Jack

Re: Podróże kulinarne

>>>>>Jack, a co tam w Kanadzie wcinacie o tej porze roku?

Piea-ja to, co zawsze, jedzenie domowe, dużo sałatek, pomidory, czasem kartofelek, jakiś stek, a od czasu do czasu pyszne jedzenie z polskich sklepów. Staram się jeść zdrowo. Generalnie w restauracjach rzadko jadam, a od marca 2020 r. w ogóle przestałem, chociaż niektóre nie mogą nadążyć z przygotowywaniem potraw na wynos. A Kanadole to jak zwykle jedzą hamburgery i frytki (z McDonald's), pizza, jedzenie z puszki, chipsy i oczywiście zamawiają tony kawy, głównie z sieci Tim Hortons (bo rzeczywiście jest pyszna!).

A w ogóle w Toronto, z powodu ogromnej ilości mieszkańców z całego świata, właściwie każda potrawa jest dostępna, trzeba tylko iść do etnicznej restauracji lub etnicznego sklepu (i często być przygotowanym, że nie otrzyma się zbyt wielu informacji, bo właściciel/obsługa często operuje "super basic" angielskim.

Nie zapomnę, gdy ponad 30 lat temu, będąc w sercu dzielnicy chińskiej, zgłodniali wstąpiliśmy do obskurnej restauracji chińskiej: klienci w 100% Chińczycy, byle-jakie krzesła i stoliki, praktycznie żadnego wystroju, a na dodatek jadłospis (stanowiący zwykłą kartkę papieru) był tylko w języku chińskim. Jak się spodziewaliśmy, właściciel/kelner/kucharz (pewnie w jednej osobie) po angielsku słowa nie umiał. I jak tu zamówić? Na migi pokazaliśmy na nasze żołądki, że jesteśmy głodni - i na migi zademonstrowaliśmy, że chcemy dużo dobrego jedzenia! Po jakimś czasie pojawiły się ogromne misy, wypełnione po brzegi gorącymi potrawami. Z ręką na sercu muszę przyznać, że było to najsmaczniejsze jedzenie chińskie, jakie jadłem w Kanadzie—a do tego cena była śmiesznie niska!

Danutar: Trochę na marginesie—chociaż w Białymstoku najprawdopodobniej nigdy ni byłem, to kilkakrotnie jeździłem na wakacje nad jezioro Rajgrodzkie, do ośrodka zakładu „Ponar”, znajdującego się w Białymstoku. Niezmiernie przyjemnie wspominam te wyjazdy! Niedawno odkryłem, że ośrodek nadal istnieje pod nazwą „Łabędź”.

 

#7 2020-12-02 09:20:21

piea

Re: Podróże kulinarne

hi hi... ale nam tu się kulinarnie zrobiło!
(ja tam nie mam nic przeciwko temu, żebyśmy sobie (oprócz tematu głównego: Podróżniczego) pogadali sobie o różnych łakociach i przepisach w wątku kulinarnym smile
Danusia, Twoja babka ziemniaczana, brzmi również bardzo "smakowicie" smile może się skuszę i kiedyś zrobię....
Jack, to czesto tak bywa, że w takich niepozornych (żeby nie powiedzieć : zapadłych dziurach) bardzo często odkrywamy najlepsze smaki! , bo to nie * gwiazdki Michelina, tylko serce i umiejętności twórcy-kucharza czynią prawdziwe dzieło smakowe ! smile , o czym często nie raz już się przekonywaliśmy w róznych takich dziwnych miejscach... smile

 

#8 2020-12-02 10:04:44

danutar

Re: Podróże kulinarne

Papuas – restauracja Tatarska Jurta w Kruszynianach jakiś czas temu, niestety, się spaliła. To wielka strata dla właścicieli i dla regionu. Na razie, z tego co słyszałam, restauracja funkcjonuje w jakimś pomieszczeniu zastępczym. Mam nadzieję, że w końcu staną na nogi, bo jedzonko u p. Dżanety prawdziwie tatarskie (jak ona sama) i prawdziwie pyszne.

Jack – jezioro Rajgrodzkie, ech… to całe moje dzieciństwo i lata szkolne. Spędzałam tam wszystkie wakacje i znam wszystkie ośrodki wypoczynkowe wokół jeziora (również wspomnianego przez Ciebie Łabędzia). Później jeszcze jeździłam tam z namiotem z moimi małymi dziećmi. Dawne czasy… Niestety, mój ośrodek – Śniadecja – od dawna nie istnieje.

 

#9 2020-12-02 13:58:07

kangur

Re: Podróże kulinarne

Dopiero teraz zauwazylem ta dyskusje na Forum smile Upaly byly przez dwa dni. Jednego dnia bylo 40 stopni, drugiego 36 a potem przez pare dni ostro popadalo i zrobilo sie dwadziescia pare w dzien i 15 w nocy. Cieszymy sie bo te upaly sa ciezkie do zniesienia. Kiepsko sie spi przy wlaczonej klimatyzacji. Ale obawiam sie, ze wszystko jeszcze przed nami smile Mam nadzieje, ze nie bedzie tak jak w zeszlym roku kiedy temperatura w adelajdzie doszla do 48 stopni sad W kazdym razie moje ziola w ogrodzie juz nakryte siatkami ocieniajacymi. Oczywiscie, w takie upaly, zimna woda to podstawa smile

W jeden z tych deszczowych dni zrobilem sobie wycieczke po rezerwacie, w ktorym wczesniej nie bylem. Szefowa nie chciala ze mna jechac "bo bedzie padac". A ja mialem szczescie, bo w momencie kiedy wyszedlem z samochodu przestalo padac smile Malo tego - polazilem sobie z poltorej godziny, wrocilem do samochodu, zamknalem drzwi i...w tym momencie lunelo jak z cebra smile

Ma sie (czasem) to szczescie big_smile big_smile big_smile

Ostatnio edytowany przez kangur (2020-12-02 14:08:02)

 

#10 2020-12-02 14:21:15

kangur

Re: Podróże kulinarne

Co do kulinarow, to ostatnio upichcilem potrawe, ktorej dawno nie jedlismy. U nas gotuje kto jest pierwszy w domu, lub kto ma wolne smile  Osobiscie bardziej mi smakuje kuchnia Szefowej ale sam tez lubie gotowac. A wiec mialem dzien wolny od pracy i ochote na zrobienie czegos skomplikowanego. Myslalem, myslalem i wymyslilem - rybe "po grecku". Ja wiem, ze w Grecji pewnie o takiej potrawie nie slyszeli ale naszla mnie ochota. A wiec oddzielnie przygotowalem rybe i oddzielnie udusilem warzywa - cebule i utarte: dynie, marchew, cukinie, selera, troche slodkiego ziemniaka i pomidory. Doprawilem na lekko ostro, do tego ugotowalem brazowy ryz i wyszla R E W E L A C J A tongue

Polecam smile

Ostatnio edytowany przez kangur (2020-12-02 14:24:36)

 

#11 2020-12-02 15:37:29

kangur

Re: Podróże kulinarne

W odniesieniu do tego co napisal Jack - zgadzam sie w 100%, ze najlepsze chinskie jedzenie jest w takich wlasnie obskurnych chinskich knajpach. W Chinatown w Bangkoku i w chinskiej knajpie/jadlodajni w Chiang Rai mielismy dokladnie taka sama sytuacje - wszystko nie wygladalo zbyt dobrze dopoki jedzenie nie pojawilo sie na stole tongue
Dodam jeszcze, ze w tych knajpach bylismy jedynymi bialymi oprocz pary mlodziakow z plecakami. Wzbudzilismy niemale zainteresowanie chinskich klientow szczegolnie gdy zobaczyli, ze swietnie sobie radzilismy z paleczkami smile

W Adelajdzie najlepsza chinszczyzna jest rownierz w Chinatown smile

 

#12 2020-12-02 17:50:44

danutar

Re: Podróże kulinarne

Kangur - ryba po grecku to, jak sama nazwa wskazuje, tradycyjna polska potrawa. Grecy o niej nie słyszeli he, he, he. To jedna z moich najulubieńszych potraw. Jadam ją dość często, a już nie wyobrażam sobie bez niej np. wigilii. Z tym, że u nas jada się ją na zimno - do pieczywa, a sos przygotowuje się tylko z cebuli i marchewki (można ewentualnie dodać trochę selera i pietruszki - jeśli ktoś lubi). Smak ma być raczej słodko-kwaśny.
Jednak czytając Twój wpis pomyślałam sobie, że to świetny pomysł wzbogacić sos do ryby dodatkowo o inne warzywa: dynię, cukinię, przyrządzając go w oparciu o świeże pomidory (a nie jak u nas o koncentrat pomidorowy). Z pewnością powstanie świetne danie obiadowe, na ciepło, choćby -jak u Ciebie - do ryżu, a nawet do ziemniaków.
Dzięki za pomysł. Już mi ślinka cieknie 😋

 

#13 2020-12-02 18:31:56

kangur

Re: Podróże kulinarne

Moja mama tez robi rybe "po grecku" na zimno. W kazdej postaci jest pyszna tongue

Ostatnio edytowany przez kangur (2020-12-02 18:32:10)

 

#14 2020-12-02 22:56:43

papuas

Re: Podróże kulinarne

Tak, wiem o pożarze, ale wyczytałem że jest reaktywacja więc ...
Piea diabeł tkwi w szczegółach, więc czekam na sposób doprawiania, ewentualnie i czy do gotowania owoców dodajesz cukier??
Babka, hmmm, trochę długo trwa pieczenie; ale spróbuję. U nas raczej jada się pieczone na oleju placki ziemniaczane.
Polska "ryba po grecku" - tak wersji jest kilka. Czasem też najpierw usmażę rybę, ale potem wkładam ją do mieszanki warzyw i chwilę duszę; moim zdaniem smaki powinny się przegryźć.

 

#15 2020-12-03 10:26:57

danutar

Re: Podróże kulinarne

Papuas - placki ziemniaczane to całkiem inna bajka. Też uwielbiam. U mnie bywają przynajmniej raz na dwa tygodnie. Jednak w mojej rodzinie mistrzem od placków jest mój mąż i tylko on je przyrządza. Ja tylko jem 😋

Co do ryby po grecku - pełna zgoda, smaki muszą się przegryźć. Też tak robię 😊

 

Stopka forum

Napędzane przez PunBB, modyfikacja Fresh