Podróże, wakacje
Wakacje
Nawigacja: Strona główna » Artykuł
Porada miesiąca: Zobacz jak tanio zarezerwować hotel! >>

Nassfeld. Narciarski pościg za jaguarem!

Nassfeld. Narciarski pościg za jaguarem!

Na taką przygodę czeka się całe życie. Nie liczyłem, że kiedyś wystartuję w najdłuższym biegu zjazdowym świata, wpisanym do Księgi Rekordów Guinnessa. I jeszcze w doborowym towarzystwie narciarskich gwiazd. Na starcie stawiło się ponad 500 narciarzy z różnych krajów, głównie z Austrii. Zawody odbyły się pod hasłem „Schlag das Ass” (Pokonać mistrza). A rękawicę rzucił wszystkim Armin Assinger, as austriackiego narciarstwa. Pokonać go się nie dało, ale jaguar w nagrodę był tuż, tuż.
 

Wszyscy na start!

W Nassfeld, jednym z najlepszych karynckich ośrodków narciarskich, jest to impreza prestiżowa, na którą czeka się cały rok. Startować mogą wszyscy po uiszczeniu wpisowego- 25 euro. Praktyka pokazuje, że już nie wszystkim udaje się dojechać do mety. Tutejszy Abfahrt (bieg zjazdowy) jest bowiem nie lada wyzwaniem nawet dla świetnych zjazdowców. Bieg liczy ponad 26 km i jest sumą długości zjazdów z kilku różnych stoków. W dniu startu, jak na zamówienie, dopisało nam styczniowe słońce, stoki były twarde (sztuczny śnieg), za to wspaniale przygotowane.

Oferta wycieczek do Austrii >>

Kilka minut po ósmej zameldowaliśmy się z żoną, na starcie przy górnej stacji Garnerkofel. Tłum narciarzy przebierał nerwowo nogami , mistrzowie udzielali wywiadów: Bojan Križaj, świetny słoweński alpejczyk, kiedyś w barwach Jugosławii, Leonhard Stock, legenda austriackiego narciarstwa i uśmiechnięty Armin Assinger, dawna gwiazda Pucharów Świata, dziś gwiazda austriackiej telewizji. „Schlag das Ass”, rozgrywany już siedem razy, to jego pomysł.

One way ticket

Zawodnikom w Nassfeld sprzyjał śnieg i słońce, fot. autor

Wydarzenie na starcie przypominało alpejską dyskotekę. Co chwila komuś wyrywał się okrzyk zachwytu , bo ponad szczytami helikopter dawał popisy lotniczych akrobacji. Przypomniałem sobie przebój Kuby Sienkiewicza „Co ja robię tu”. Kiedy z głośnika popłynął głośny przebój „One way ticket”, wiedziałem już - odwrotu nie ma. Żona miała podobne obawy, ale kiedy spojrzała na spokojną Heather Mills, eks żonę Paula McCourtney’a, jedyną narciarkę w tym biegu z protezą nogi, stwierdziła, że nie może dać dyla. Heather uległa kontuzji, po potrąceniu jej przez motocykl policyjny w Londynie, ponad 20 lat temu. Lekarze amputowali jej lewą kończynę od kolana w dół. Wzięła udział w amerykańskim „Tańcu na lodzie” i „Tańcu z gwiazdami”, teraz marzy o paraolimpiadzie i trenuje narciarstwo w Schladming. Żona miała okazję na starcie porozmawiać z Heather, od której usłyszała, że nie zależy jej na wygranej, bo jaką szansę ma z tymi młodymi zawodnikami. Przyjechała tu, żeby wesprzeć tę świetną imprezę, a nigdy jeszcze nie szusowała w Nassfeld”.

Bramki jak pułapki

Co dwie minuty kolejnych dwudziestu zawodników stawało na starcie, po czym ostro ruszało w dół. Duże odległości między bramkami sprawiały, że łzy pojawiały się w oczach, chociaż były przysłonięte goglami. Przy trzeciej bramce już było widać, jaki kto ma timing. Heater pięknie przytulała się do bramki, nie tarasując przejazdu szybszym od niej.

Wreszcie kolej na nas. Początek stresujący, ale po każdej kolejnej bramce jechało się coraz śmielej. Choć wiadomo, bramki to pułapki dla zbyt odważnych, a na wyślizganych odcinkach bardziej przydałyby się łyżwy od nart. W sumie pokonaliśmy 10 stoków i 6400 m różnicy wzniesień. Najcięższa okazała się 7,5- kilometrowa trasa Carnia, z przewyższeniem 1200 m. Ale potem wpadało się prosto na metę w Tropollach ... tuż przy dolnej stacji kolei Millennium Express. Statuetka Nassfeld Trophy za najlepszy czas (liczony łącznie z przejazdem wyciągami) trafiła do młodego Austriaka Josefa Durnika. W całym biegu królowali młodzi, z którymi reszta nie miała większych szans.

Kto odjedzie jaguarem?

Autor z wygraną za 3 miejsce - bonem wartości 500 euro

Organizatorzy przygotowali jednak specjalną nagrodę ... nowiutkiego jaguara 185 KM dla zawodnika , który uzyskał najlepszy średni czas na mecie. I tu uwaga! Wywołano mnie i dwóch młodych Austriaków. Dawno przestałem być juniorem, tym bardziej się zdziwiłem. Ale największe emocje były przed nami. Każdy z nas dostał pilota do ślicznego jaguara, ale tylko jeden pasował. „Naciśnij go!”, powiedział Armin Assinger. Nacisnąłem i …nic. Obok mnie Austriak też nic. Dopiero trzeciemu się udało otworzyć auto. Szkoda, przepadłem w tej konkurencji. Zamiast jaguara dostałem nagrodę pocieszenia ... 500 euro.

Finał imprezy odbył się podczas Winner’s Party przy muzyce, poczęstunku i pięknych pokazach mody zorganizowanych przez Alpe Adria Manufaktur, sponsora imprezy. Każdy dostał na pamiątkę numer startowy z podpisem Assingera. Jaguar zaś, jak się okazało, był prezentem tylko na trzy miesiące, a nie na zawsze. W przyszłym roku zamierzam stawić się na starcie. Może za drugim razem uda się usiąść za kierownicą równie atrakcyjnej marki?

/ Zyga Chwast, fot. Zyga Chwast /

Komentarze:


Brak komentarzy.


Aby skomentować musisz być zalogowany.

REKLAMA
Relacje z wakacji: