Nie jesteś zalogowany.

Widoczek z balkonu....Miodzio! 
Masz może namiary do Krychy? Chętnie odkupię to pudełko 

Z pudełkiem to samo pomyślałem Hapol 

Hapol, CiTy- mam namiar na Krychę
ale pudełka nie sprzeda za żadne pieniądze
Raz- że przepiękne, dwa okupione długimi negocjacjami, gdzie my jeszcze coś dokupywałyśmy by pan zszedł z ceny
Tak, więc no sorry chłopaki
No chyba, że po zamachu na słoiki wrócę tam to Wam kupię po jednym






No więc tak...
Póżnym popołudniem, po wstępnym rzuceniu walizek pod przydzielony numer, lecimy na szybki rekonesans.W recepcji uzyskujemy info jak najszybciej dotrzeć do centrum Damai:
-tam na lewo, przez mosteczek, furteczka nie jest zamykana na kłódkę, a potem uliczką i już 
A, że my lubimy wyzwania, więc idziemy dookoła, przez bramę wjazdową i ulicą w dół... 
Chaszcze niemożebne, Zochę co chwila coś użera i już ma objawy malarii
, pocimy się jak te durne w tym upale
ale fajnie jest 
Odnajdujemy małe centrum, które składa się z knajpek, sklepików, deptaczka - czyli punktu zbornego miejscowych 
Namierzamy jadłodajnię składającą się z budek maści wszelakiej
napychamy się dobrociami po kilka orangutanów( bo hotelowa knajpa- wiadomo zdzierstwo
)
Tym razem nie ma ceratek
tylko drewniane stoły i trza się dzielić miejscem z kotami
których jest tu zatrzęsienie i co chwila spoglądają w talerz- skończyłaś już???? To daj trochę 
i zahaczamy tradycyjnie o 7/11 po różności na wieczór 
Trochę to wygląda na wymarłe, bo w tej chwili u nich jest po sezonie. Połowa dobrodziejstw nieczynna.
Potem spotykamy się z resztą grupy i ustalamy plan na dzień jutrzejszy:
- nie będziemy gnić na leżakach
można przez godzinę
ale cały dzień?????? 
Mamy w zasięgu Park Narodowy Santubong, więc ustalamy, że idziemy się jutro zmasakrować w las, samodzielnie, bez trzymania za rączkę
I o to chodzi 

Ostatnio edytowany przez Antenka (2017-12-15 22:47:59)

Widzę się tam - podoba mi się w tym hotelu
Widoki obłędne
zielenina, ocean, palmy..... pięknie... ach... 

Piękne pudełko 
Ale mi interes
to lepiej opłaca mi się zrobić samemu skok na słoiki i tam polecieć
tym bardziej że marzy mi się zrobienie wzorka taką tradycyjną metodą
...noooo i sprawdzić na własnej skórze czy faktycznie boli jak jasna cholercia 
Resorcik wyczesany
...Były może hamaczki do nocowania pod chmurką z gadzinką? 
Gekonus olbrzymus....fakt niezaprzeczalny 



Gekon! Kiedyś z podobnym potworem nawet walczyłem.
Pojedynek skończył się remisem! Ogon wylądował w ogrodzie za oknem, reszta schowała się za szafą! 


W krainie zwierząt... przygody nieuniknione 

Antenko - ile mieliście odpoczynku? Resort całkiem fajny
A gekoniki zajefajne! 