Nie jesteś zalogowany.

Oskar, Kati - większość ludzi po obejrzeniu takich ponurych, ciemnych zdjęć powie: buuu...co to za Filipiny!
Jesteście chyba w mniejszości skoro Wam się tam podoba 
A na taki filmik jak wyżej to ja też powzdycham!
bo dokładnie o takich Filipinach marzyłam - miało być właśnie tak...słońca tyle, że miałabym go dosyć, puste plaże i obraz z góry na ten raj 
Kupiliśmy drona przed wyjazdem, dotarł do nas dzień przed wylotem i mąż zamiast się pakować, próbował go rozszyfrować
Skończyło sie na tym, że dron...się zepsuł
zepsuł na amen i został w domu. Całe szczęście, że udało się go oddać. Pozostał żal...chociaż, przy tej naszej pogodzie, przy deszczu, przy wietrze jeszcze by się utopił...

Co do zachodów słońca to się zgadzam
Były piękne! I to na kazdej wyspie 
Ostatnio edytowany przez Kolka (2017-03-03 19:57:35)

Ostatnio edytowany przez Kolka (2017-03-03 20:29:37)

Kolcia.....czyżby włączył Ci siem szwędacz? 

...."uwielbiam schody..." hmmmm ....jakieś dziwne zboczenie 



Ostatnio edytowany przez hapol (2017-03-03 20:33:57)

Hehe...uwielbiam schody
powinno być w cudzysłowiu 
Kupiłam butelkę coli, usiadłam pod tym parasolem wściekła…od początku z tym wyjazdem jest coś nie tak; pogoda do bani, chmury zachowują się tak jakbym je na smyczy ciągnęła za sobą, odwołany lot, prom, zero żółwi…STOP! Zaczęły śpiewać ptaki, szczególnie taki jeden, mój ulubiony
Gdzie będę mogła go jeszcze usłyszeć? Gdzie zobaczę taki labirynt górzystych, zadżunglonych wysepek i wodę tak przejrzystą, że z łodzi można obserwować pływające przy dnie ryby? Przecież jestem tu, w bezdyskusyjnie jednym z najpiękniejszych miejsc na ziemi. WYLUZOWAŁAM!
Poczułam jak pięknie pachnie…przed chwilą padało przecież, a ja lubię zapach deszczu i świeżość jaką przynosi
Poczułam się o wiele, wiele lepiej 


Wróciłam plażą do drogi, wspięłam się po tych nieszczęsnych schodach i tricyklem wróciłam do naszej chatki, a tu mąż ledwo żywy
Nie dość, że biegunka i silne bóle brzucha to jeszcze gorączka! Nie wiem ile miał stopni, ale rozpalony był bardzo. Do tego i mnie zaczało coś kręcić z brzuchu
Tabletki jak na razie nie pomagają. Czekaliśmy tak z nadzieją, że zaczną pomagać do wieczora, ale było tylko coraz gorzej
W końcu mocno już przestraszona skontaktowałam się z ubezpieczycielem. Lekarz miał do nas przyjechać w ciągu 4 godzin - przyjechał po 5
Najpierw chciał zabrać męża do szpitala, co spotkało się z kategoryczną odmową, zostawił leki i... 4000 peso please
Pan doktor miał zapisane, że ma leczyć Joannę i tylko ją - męża już nie. Przecież jesteśmy ubezpieczeni oboje - nie udało się z nim dogadać, zapłaciliśmy. Najważniejsze, że leki zaczęły stopniowo pomagać 
Ostatnio edytowany przez Kolka (2017-03-03 21:10:29)

Kolcia....ja to mam na każdym wyjeździe krejzi przygody
no ale Wasze na Fili to przebijają moje o 100% 

Hapol - nie mów hop!
Gdybyś tak jak my pojechał gdzieś na 4 tygodnie to nie wiem czym by się to skończyło 

Wyobraźcie sobie wieczór...klimatyzacja w dalszym ciągu chłodzi minimalnie, mąż prawie nieżywy leży z gorączką, facet na plaży śpiewa...bardzo głośno śpiewa
po chwili jakiś narąbany turysta, który uważa siebie conajmniej za Jamesa Blunta odbiera mu gitarę i wyje...prze ponad godzinę wyje...nie można zamknąć okiennic bo się podusimy smrodem naftaliny z poduszek...
mąż do dzisiaj ma traumę na wspomnienie tego hotelu
a przecież taki piękny był...taki nastrojowy...

Kolcia....flaszka na ratunek 

Oskar - na tym zdjęciu powyżej między tą urokliwą wysepką, a lądem była zawieszona lina, na której śmigali Ci, którzy nie mieli lęku wysokości, albo Ci, którzy ten lęk mieli, ale chyba zwariowali 


Eeeeee no Kolcia....jak sie pije takie płyny do mycia okien to się nie dziwię 

.....żołądkowa gorzka żubrówka to rozumiem ale takie wynalazki 


Ostatnio edytowany przez Kolka (2017-03-03 22:34:57)