Podróże, wakacje
Wakacje
Porada miesiąca: Zobacz jak tanio zarezerwować hotel! >>

Gwatemala, Wulkan Pacaya - porady, zwiedzanie i opis wakacji użytkownika krakowianka.

Październik 2015
Wulcan Pacaya
Bedac w Antiqua mielismy mozliwosc wybrac sie na fakultatywna wycieczke na polozony 25km od miasta Wulkan Pacaya.W calej Gwatemali jest okolo 38 wulkanow,w tym trzy czynne do dnia dzisiejszego. Jednym z nich jest Wulkan Pacaya polozony na 2552m npm.
Ostatni wybuch byl w 2010r,wyrzucajac chmure pylu na poltorej kilometra,ktora spadla na cala okolice.
Dymi do tej pory i na sam szczyt wulkanu nie wolno wychodzic ze wzgledu bezpieczenstwa.
Teren na ktorym polozony jest wulkan to Park Narodowy,platny dla zagranicznego turysty.
Nie pamietam ile kosztuje bilet wstepu?Wiem,ze powinnam takie rzeczy zapisywac,ale pod koniec dnia sie nie chce wyciagnac kajecika i zapisac dzien ze wszystkimi informacjami,dla nastepnych podroznych.
Ale juz sobie powiedzialam,ze podczas tegorocznego wypadu bede skrupulatnie wszystko notowac.Mam nadzieje,ze dotrzymam slowa.

Nasza grupka oprocz naszego przewodnika,dostala rowiez przewodnika lokalnego z parku,ktory doskonale jest obeznany w tamtejszym terenie.
Powiem tylko ze pod turystow wszystko jest zrobione.Dzieciaki stoja z kijkami,ktore za 25Quetzali mozna wypozyczyc i oddac przy zejsciu.Jak ktos nie ma sily wejsc,to mozna wjechac na szczyt na koniu,100Quetzali od glowy.
My postanowilismy wyjsc o wlasnych nogach.Niestety chlopcy oferujacy uslugi konne,caly czas dreptali nam po pietach.Tylko czekali na okazje,ze ktos zaniemoze i uda sie go wsadzic na konia i heja pod gorke.W koncu jedna z kolezanek,ktora jest uczulona na siersc zwierzeca zaczela kichac i prychac,i poprosila naszego przewodnika,zeby wytlumaczyl chlopcom zaistniala sytuacje i delikatnie powiedzial,,zeby za nami nie szli''.
Byli bardzo zdziwieni,i nawet zaczeli sie smiac,ale po kilkominutowej rozmowie zawrocili.
Moglismy dalej kontynuowac podejscie bez przymusowego towarzystwa.Przed nami bylo okolo 4km drogi.
Sama droga biegnie w lesie,idzie sie po pyle wulkanicznym i w miare zblizania sie do szczytu po skamienialej lawie.Podejscie nie jest strome,tylko duchota i wilgotnosc powietrza wypluwa z czlowieka sily i powoduje mala zadyszke,a do tego komary tna jak opetane.W trakcie marszu warto jest sie spryskac plynem przeciw tym owadom.Roslinnosc jest w koloach soczystej zieleni.W miare pniecia sie pod gore widac w dole miasteczka i wsie okoliczne,oraz cala panorame.
Szlo sie fajnie,nogi nie bolaly.Dreszczyk emocji nas trzymal przy silach,bo to pierwsze wyjscie na czynny wulkan.I kazdy z nas zadawal sobie pytanie:a gdyby tak nagle wybuchl?Tfu,tfu odpukac w niemalowane,i nie myslec o najgorszym.
Na gorze czekaly nas kosmiczne widoki,i niespodzianka w formie urodzin dla naszej kolezanki Ani,ktora obchodzila okragla date.
Nie przypuszczala co jej szykujemy.A nasz przewodnik w plecaku niosl torta,ktory dzieki Najwyzszemu sie nie roztopil.Syn Wojtek targal na plecach dwa szampany dla calego towarzycha.A ja talerzyki i kubki plastikowe,i oczywiscie swieczki.
A nasza Ania nawet miala w zamiarze nie wychodzic na wulkan.Dopiero po namowach syna,i naszych ustapila.Wyszla w moich butach do lekkiego treku,bo nawet nie miala odpowiedniego obuwia.
Po poltorej godzinie lekiego marszu dotarlismy do malego wzniesienia,z ktorego widac bylo caly wulkan i malenka sciezke biegnaca do krateru.Szczyt wulkanu byl przysloniety mgla i chmurami. Nic nie bylo widac.Mamy pecha kazdy mowil z kwasna mina.Ale tylko momencik.
W jednej chwili slonce wyszlo zza chmur i wulkan nam sie ukazal w calej okazalosci.
Szybkie zdjecia,i na boczek ja,Darijo,i Wojtek przygotowac tort.Reszta grupy patrzyla na dymiacy wulkan zagadujac Anie,zeby sie nie zorientowala gdzie jestesmy?
W pierwszej chwili,nie wierzyla,ze to tort dla niej.Ale niespodzianka i prezent niespodziewany od calej ekipy.Stala oniemiala i patrzyla na tort z napisem ,,Ania''
Miala wilgotne oczeta,wysciskala nas wszystkich,zdmuchnela swieczki,i drzaca reka pokroila tort(byl czekoladowy z rodzynkami i orzechami)pyszny.Wojtek otworzyl szampana i wznieslismy toast za nasza Anie na Wulkanie Pacaya w Gwatemali.
Urodziny czadowe i w jakiej scenerii.Pamiatka i wspomnienia do konca zycia.
Schodzac juz z wulkanu wspominala,,A ja tak nie chcialam isc''!!!

Potem jeszcze nasz parkowy przewodnik pozwolil nam upiec pianki marschala w goracej lawie.I sie upiekly.W zaglebieniach goracej lawy temperatura jest bardzo wysoka,czuje sie ja nawet przez buty.
Wycieczka godna polecenia dla kazdego,ktory lubi sie wspinac i zobaczyc swoim okiem cos tak wspanialego.Natura potrafi czynic cuda,a wulkan to jeden maly przyklad.
A jeszcze jak na gorze sie pije szampana,tym bardziej taki wypad robi sie kolorowszy!


Porady i ważne informacje

*odpowiednie buty do treku z gruba podeszwa
*ubranie najlepiej bawelniane,przewiewne,bo jest goraca
*plyn p/komarom OBOWIAZKOWO
*MALA PODRECZNA APTECZKA
*zaopatrzyc sie w wode butelkowa,po drodze trzeba czyms gasic pragnienie

Komentarze:


eleni
2016-08-16


Pod wrażeniem jestem pomysłu urodzinowego na wulkanie:)

AniaMW
2016-08-08


Wow, super wycieczka! I genialny pomysł z tym tortem urodzinowym...

Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy.

Galeria zdjęć (liczba zdjęć: 16)

Wulcan PacayaWulcan PacayaWulcan PacayaWulcan PacayaWulcan PacayaWulcan Pacaya