Polska - Pojezierze Drawskie - Radęcin - relacja z wakacji
Rodzinne Sylwestry to już wieloletnia tradycja - zmieniający się w kolejności organizator, który wyszukuje i rezerwuje domek oraz przygotowuje program KO, bo sylwester zawsze połączony jest ze zwiedzaniem okolicy. To nie tylko dojazd na miejsce i balanga; i chociaż codziennie jakaś flaszeczka pęknie, to jednak, niezależnie od pogody, turystycznie jest. Noo, tym razem szwagier poszedł na całość, bo to nie domek był, ale regularny dom z pełnym wyposażeniem. Radęcin - czy ktoś słyszał taką nazwę ?? zapewne nie, ja też musiałem wyszukać na mapie - wieś na Pojezierzu Drawskim niedaleko PN. Domek o rzut beretem od jeziora i chociaż teren oferuje więcej letnich atrakcji niż zimą to jednak wyjazd, jak zawsze udany. Zaczęło się nietypowo, bo od spotkania w Ostrzeszowie; potem dyskusje i różne wersje dojazdu, żeby kierowcy nie musieli jeździć po ciemku. Ale ostateczna decyzja jedziemy dzisiaj i trudno, na miejscu będziemy już po zapadnięciu ciemności. I dopiero po dojechaniu na miejsce zrozumiałem wcześniejsze dyskusje. Za kościołem wjeżdżamy w drogę gruntową prowadzącą zgodnie ze strzałką do PLAŻY - są jakieś odbicia na boki, ale ogólnie: pusto, głucho i ciemno; nawet specjalnie tych domków nie widać ... trochę po tych bezdrożach jeździmy, a mnie nachodzą czarne myśli. Na szczęście ktoś zauważył strzałkę, gdzie wśród wymienionych numerów jest i poszukiwany przez nas. Podjeżdżamy i w jednym z trzech bramę można otworzyć znanym szwagrowi kodem, a klucz od drzwi również w zakodowanej skrytce. Uff, będziemy spali pod dachem. :) Właściwie nasz to połowa domu, bo za płotem bliźniacza połowa. I tak jak w ofercie - na parterze kuchniosalon z pełnym wyposażeniem, łazienka i sypialnia, a na piętrze 3 sypialnie i łazienka. Nazajutrz pierwszy dzień zwiedzania - i chociaż nie wszystko udaje się zgodnie z planem zobaczyć to zwiedzanie na plus. Program przygotowuje organizator, ale czasami ja coś namącę - i tak zostało zaakceptowane i włączone Tuczno. Zbudowany w XIVw przez niemiecki ród Wedlów zamek ma swego ducha. Zjawa to niewierna żona właściciela z XVIw, która po przypadkowym zabójstwie kochanka popełniła samobójstwo. Niestety, na miejscu okazuje się, że zamek od trzech lat zamknięty i zaglądamy jedynie przez kratę, tak jak i do pobliskiego kościoła. Następny na trasie zwiedzania Kalisz Pomorski. Przechodzimy obok kościoła, zamknięty na amen i wchodzimy do wybudowanego na miejscu zamku pałacu Wedlów. Dziś to jakiś ośrodek kultury, biblioteka i Urząd Stanu Cywilnego; w otaczającym go parku resztki murów obronnych. Chodzimy chwilę po miasteczku i w kilku miejscach uśmiechają się z beczek ogórki. Okazuje się, że w lipcu odbywa się tu jarmark kiszonego ogórka, gdzie w sposób tradycyjny beczki z ogórkami do kiszenia są zatapiane w jeziorze. Następny przystanek w Bierzwniku, gdzie pod koniec XIIIw powstało cysterskie opactwo. Obecnie trwa rewitalizacja, ale do wnętrz wejść nie było można. Wracając do Bazy zatrzymujemy się w Dobiegniewie, gdzie w ?Starej Piekarni? posilamy się obiadkiem; bardzo smacznie, ale od jutra niestety zamykają na kilka dni. W sylwestrowy poranek już biało - wyjeżdżamy do Gorzowa na urodzinową kawę i obiad, a po powrocie przygotowania do powitania Nowego Roku. Pierwszy dzień roku spędzamy w Bazie; niektórzy nawet nosa nie wychylają z domku; zima - mróz. Następny i ostatni dzień pobytu to oczywiście wyjazd na zwiedzanie. Zaczynamy od sympatycznego muzeum w Drezdenku. Oprowadza nas kasjer, przesympatyczny pasjonat ciekawostek historycznych. Muzeum mieści się w dawnym arsenale, a późniejszym spichlerzu szachulcowym, obok którego d. brama forteczna - bo Drezdenko z XVIIw to pęcioramienna gwiaździsta twierdza. W muzeum znajduje się m.in. ozdobna ceramiczna lada sklepowa - pierwszy raz coś takiego widziałem. Po spacerze po miasteczku co obrazują foto jedziemy na obiad do Krzyża. Po jedzonku wyjeżdżamy szukając jakiegoś cmentarza i coś nie zagrało - jakiś czas błądzimy. Gdy wreszcie docieramy częściowo gruntowymi drogami do Osady Ostrowite w Drawieńskim PN zapada zmrok i zaczyna sypać gęsty śnieg. Focę zabytkowe, typowe dla puszczańskiego osadnictwa ryglowe domy i po krótkim spacerze wracamy do samochodów; nikomu już nie chce się szukać ruin kościoła i ciekawego cmentarza obok niego. Następnego dnia powrót do domu, ale ze zwiedzaniem - a jakże. W drodze powrotnej odwiedzamy pałac w Rogalinie, a jest tam co zwiedzać. W cenie jednego biletu oglądamy powozownię, galerię angielskiego portretu, o wyznaczonej godzinie piękne wnętrza pałacu oraz galerię obrazów, w której obrazy wszystkich polskich sławnych. Zwiedzanie pałacu w słuchawkach z audioprzewodnikiem, który włącza się w każdym pomieszczeniu i opowiada zwracając uwagę na ciekawe szczegóły; a jeszcze parkowe plenery z zabytkowymi dębami - naprawdę warto.
Autor: papuas / 2025.12
Komentarze:
piea 2026-01-09 | z przyjemnością popatrzę, zwłaszcza, że po przeczytaniu tekstu relacji uświadomiłam sobie, że nie znam żadnego z tych opisywanych miejsc :( więc tym bardziej będę śledzić z uwagą;
a te Wasze sylwestrowe wypady są doprawdy godne podziwu!:) (za mobilizację tylu osób na raz!, za dyscyplinę wyjazdowego planu danego autora, no i że Wam się w ogóle chce zwiedzać zimą!:)) ; no pełen szacuneczek!!! :))
(u mnie niestety w tym czasie jest taki nawał roboty, że raczej nie ma szans na wyjazdy w tym czasie (przynajmniej póki pracuję zawodowo), a poza tym ciężko znaleźć innych chętnych na coś takiego:) , he he ja sama chyba nawet nie byłabym zbyt chętna:), też nie przepadam za zimą tak ja Danuta, i tez kiedyś często chodziliśmy na różne bale i to zarówno te sylwestrowe jak i jeszcze później karnawałowe, które niczym się nie różniły od sylwestrów poza szampanem o północy!, no ale to były stare, dobre czasy, gdy człek był młody i chciało się nam balować do 6 rano! :) |
papuas 2026-01-08 | :) no na tym naszym odludziu strzelania nie było, więc nawet kota można było zabrać
tak, teren zdecydowanie jest sprzyjający latem; sporo malowniczych jezior, jakieś szlaki w DPN a i dla aktywnych jakieś spływy kajakowe
nie ja układałem program, ale zawsze można go tak ułożyć aby był przyjazny i zimą - wszak zima to nieodłączny element naszego klimatu
a Rogalin warty swojej ceny (ulgowy coś 30 PLN) |
danutar 2026-01-08 | Fajne te Wasze wyjazdowe Sylwestry. Trochę zazdroszczę, ale nie za bardzo, bo ja zimą to niechętnie gdzieś dalej wyruszam. Nie cierpię zimna. Kiedyś to na sylwestrowe bale chodziliśmy. Teraz już nie, bo mamy kota, który bardzo boi się sylwestrowego strzelania, a nie mamy możliwości zapewnić mu opieki w Sylwestra. Ale Wasze sylwestrowe wyjazdy bardzo mi się podobają :) |