Azerbejdżan - AGA - relacja z wakacji

Zdjecie - Azerbejdżan - AGA
AGA czyli trzy kraje w jednej wycieczce z Rainbow; Azerbejdżan Gruzja Armenia.
Kiedy żona poinformowała mnie o wycieczce, stwierdziłem krótko - szaleństwo, w środku lata objazd centralnej Azji. Ona dalej swoje, że okazja, promocja, a temperatura będzie 15 - 17 stopni. No taka temp. OK. Kiedy jednak zacząłem pakować do walizki flanelowe koszule i polary dowiedziałem się, że i krótkie spodnie trza zabrać, bo taka temp. tylko na pierwszej miejscówce; nosz kurde! W praktyce temperatury były wyższe, ale do przeżycia i jedynie na koniec podczas pobytu w Batumi aura dała popalić. Dwa pełne wypoczynkowe dni bez programu zwiedzania, do indywidualnego zagospodarowania. Duża wilgotność i temperatura pod 40 st. dawało zabójczą mieszankę pomimo nocnego deszczyku.
Pilot, p.Wojtek po iranistyce, z rozległą wiedzą, którą chętnie się dzielił, a i miejscowi pomagierzy swoje ciekawostki dokładali. Hotele oraz autokary OK, chociaż w autokarze brak WC do awaryjnego skorzystania. W hotelowych pokojach zwykle elektryczny czajnik, kawa, herbata i woda, a na wyposażeniu telewizor, lodówka i działająca klimatyzacja.
Wylatujemy z Warszawy 20.15 i po 4 godz jesteśmy w Baku - najniżej położonej stolicy świata. Dwugodzinna różnica strefy czasowej to w hotelu meldujemy się dobrze jutro; szybkie spanie, a po śniadaniu ruszamy na zwiedzanie. Zaczynamy od znajdującej się na przedmieściach stolicy świątyni ognia Ateszgah. Miejsce kultu zoroastarian jeszcze grubo sprzed naszej ery dla wydobywających się z ziemi płomieni ognia, które faktycznie były palącym się gazem; są tu pod szybą relikty d. świątyni, bo obecny obiekt został odbudowany, a może zbudowany, na przełomie XVII i XVIIIw przez indyjskich czcicieli Sziwy. Dalsze zwiedzanie Baku - przejazd pod Ogniste Wieże, Park Pamięci i panorama miasta. Ogniste Wieże, jeden z symboli Baku to trzy nowoczesne wieżowce stylizowane na płomienie. Następnie stare miasto z pałacem szachów Szyrwanu. Następnego dnia oglądamy błotne wulkany, do których podjeżdżamy taksówkami po gruntowej, wyboistej drodze. Po wulkanach jedziemy do PN Qobustan wpisanego na listę UNESCO, gdzie znajdują się skały z prehistorycznymi petroglifami. Najpierw odwiedzamy muzeum, a następnie jedziemy na wzgórze i poruszając się wytyczoną trasą wypatrujemy rytów pierwotnych mieszkańców. Już same skały są bardzo malownicze, a przy grupach rytów są i tablice opisowe. Po powrocie do hotelu idziemy jeszcze z żoną na wieczorny spacer na nadmorską promenadę. Po trzech nocach wykwaterowanie z hotelu i przejazd do położonej w górskim wąwozie wioski Lachicz. W pewnym momencie z autokaru, który oczekuje na parkingu, przesiadamy się do dwóch busów. Nocleg w Szeki, gdzie przed dotarciem do hotelu, oglądamy XVIIIwieczny karawanseraj. Następnego dnia albański kościół z XIIw w Kisz pod który podjeżdżamy taksówkami, a następnie wracamy do i zwiedzamy letni pałac chanów a potem przejazd na granicę z Gruzją, którą przekraczamy na piechotę. Po stronie gruzińskiej czeka nowy autokar, którym dojeżdżamy do hotelu w Tbilisi. Do hotelu docieramy dość wcześnie - na kilka godzin przed zapadnięciem zmroku i sytuację ratuje pilot, który proponuje dla chętnych wycieczkę metrem, bo program dziś zwiedzania nie przewiduje. Jedziemy zatem pod stację kolejki na wzgórze Mtatsminda z wieżą telewizyjną, gdzie każdy wypełnia wolny czas do zmroku i zbiórki, a następnie wieczorne fotki, zjazd i spacer Aleją Rustawelego na plac Wolności i powrót do hotelu. Pilot uprzedza, aby nie focić protestujących przed parlamentem. Phi, kilka osób na krzyż z dwiema flagami i już - trudno to nawet niewtajemniczonemu zauważyć. Następnego dnia zwiedzamy stolicę- budynek parlamentu w dziennym świetle, krzywa wieża, najstarsza bazylika Anczischati, pałac prezydencki z mostem Wolności dalej katedra Sioni i meczet piątkowy pod murami twierdzy, z którego przez dzielnicę łaźni schodzimy na most na Kurze i idziemy do kolejki. Wjazd kolejką do twierdzy Narikala (no, w pobliże bo w obręb murów nie docieramy). Po zjeździe czas na lunch, a dla chętnych rejs po Kurze i warto z tego fakultetu skorzystać. Przed zbiórką zaglądamy na bazarek z pamiątkami, a potem ostatni pkt programu świątynia Meteschi z XIIIw. Następny dzień to przejazd malowniczą Drogą Wojenną do dawnego Kazbegi, a dziś Stepancminda. I jest to krajobrazowo najpiękniejszy dzień wycieczki. Co prawda jego Wysokość Kazbek nie ukazuje nam się w pełnej krasie, jednak podczas obiadu w Stepancminda znacznie odsłania. Wracamy do Tbilisi tą samą drogą, a nazajutrz Armenia. Przekraczanie granicy wygodniejsze, bo jedynie z podręcznym bagażem, a główny przejeżdża w luku autokaru. Jak pisałem w tych odwiedzonych krajach żyją szczęśliwe krowy - nawet po Drodze Wojennej chodzą. Szczęśliwa krowa daje pyszne mleko, które jest przerabiane i na pyszne jogurty, i na pyszne sery, i ... Ogromnie mi tutejsze (AGA) sery smakowały - w Azerbejdżanie gama wędzonych, w Gruzji najbardziej chyba taki włóknisty ze solanki, no w Armenii też wszystkie, nawet topiony, bo nie potrafię żadnego wyróżnić. Koniec dygresji, wjechaliśmy do Armenii i dziś dwa klasztory - Hachpat z X-XIIIw, a póżniej Sevanawank zVIII-IXw zbudowany na półwyspie jeziora Sevan (1900m npm). Po zwiedzeniu rejs dla chętnych po jeziorze. Oczywiście korzystam z tego fakultetu, ale ... miałem nadzieję na spotkanie z jakimiś pticami, a tu NIC tylko woda, więc jedynie foto klasztoru z poziomu wody. Znad jeziora jedziemy do hotelu na obrzeżach Tsahkadzor. To jakieś uzdrowisko i ośrodek sportów zimowych; pilot oczywiście informuje ile czasu zajmuje zejście do miasta, ale wokoło pustki, bezludzie i tylko przyroda, że nawet żonie nie przychodzi ochota na wieczorny spacer. Nazajutrz zwiedzamy kompleks klasztorny Geghard z listy UNESCO. Wzdłuż dojścia z parkingu ustawiono szereg zabytkowych chaczkarów. W obiekcie powstałym ponoć w VIIIw, a może i wcześniej, znajdują się kościoły częściowo wykute w skale w wieku XIII - w jednym znajduje się wydrążona komora grobowa dynastii Proszian, przez którą przechodzi się do później wydrążonego kościoła. W grobowcu ogromna płaskorzeźba herbu rodu Proszian. Oprócz tego liczne chaczkary, jakaś kaplica z cudownym źródłem ... Skalne otoczenie klasztoru też bardzo malownicze. Spod klasztoru jedziemy do Garni. To malownicza wieś, w której są i obiekty z wieku XI, my jednak oglądamy sztandarową Twierdzę. Za murami znajduje się poświęcona bogowi słońca Mitrze świątynia z I wne, obok fundamenty kościoła Surb Sion, a nieco dalej pozostałości rzymskiej łaźni. Świątynia Mitry była rekonstruowana przez Rosjan. Z góry zaglądamy też do wąwozu rzeki Azat, który później fakultatywnie odwiedzimy. Przekraczamy bramę twierdzy i idziemy do świątyni Mitry; przy drodze lapidarium oryginalnych zdobień z terenu. Z twierdzy zjeżdżamy taxi do wylotu wąwozu i trzeba przyznać, że bazaltowe organy są imponujące. Po zobaczeniu kawałka bazaltowego wąwozu rzeki Azat podjeżdżamy pod miejscową piekarnię i próbujemy wypieku. Są to chrupiące cienkie placki; najpierw oczywiście obserwujemy przygotowanie. Dojeżdżamy do Erywania w dużej części zabudowanego typowymi blokami. Wysiadamy pod Kaskadami, które są swoistą galerią nowoczesnej rzeźby; zarówno na skwerze przed jak i we wnętrzu umieszczono różne rzeźby. Na górę prowadzą schody, ale na przedostatni poziom można wjechać schodami wewnątrz budynku. Najpierw jednak krótki spacer pod budynek Opery i Baletu. Przy Kaskadach czas wolny, po czym jedziemy na wzgórze Cicernakaberd do miejsca upamiętnienia ludobójstwa Ormian, gdzie oprócz pomnika są posadzone drzewa przez odwiedzające to miejsce osobistości. Jest drzewo naszego papieża, Franciszka, Kwaśniewskiego, Chiraca i innych. Zwiedzanie kończymy w wytwórni Araratu. W wytwórni też ciekawostka - przechowywane są tu beczki trunku podarowane podczas wizyty głowom państw - ma tu więc beczkę Komorowski i Kwaśniewski, ma Kuczma ... Beczułka - bagatela, co najmniej 250l lecz zabrać jej nie może, a jedynie prosić o dosłanie kilku butelek. Nie wiem czy ktoś czuwa nad tym dosyłaniem, żeby nie było obciachu. :) typu Doślijcie mi 3 butelki, a tu beczka pusta. Są też fotografie znanych ludzi - albo Ormian, albo mających jakieś ormiańskie korzenie. Chyba najbardziej znanym Ormianinem jest Aznavour, ale wśród tych z rodzinnymi powiązaniami zaskakująco są Penderecki i Platini. Wieczorem indywidualnie wychodzimy na pokaz tańczących fontann przed pałacem prezydenta na placu Republiki. Nazajutrz jedziemy do siedziby patriarchy i oglądamy najstarszą armeńską katedrę w Eczmiadzynie, po czym na granicę z Gruzją i zwiedzamy Wardzię - wykute w skale miasto. Wykute w zboczu góry było schronieniem podczas najazdów mongolskich i w szczytowym okresie mogło pomieścić 60tys ludzi. W centrum kościół Wniebowzięcia z freskami z XIIw. Jeszcze przed Wardzią zatrzymujemy się przy fortecy Chertwisi, której początki sięgają IIw pne, zniszczona przez Mongołów w XIIIw została odbudowana i swe znaczenie odzyskała w wieku XV. Twierdzy nie zwiedzamy, ale robimy jej foto przechodząc na drugi brzeg rzeki po linowym moście. Z autokarowego parkingu podjeżdżamy dwoma busami pod skalne miasto, a po zwiedzaniu czas wolny, który wszyscy spędzają w miejscu zbiórki czyli miejscowej knajpce, a potem jedziemy do najsłynniejszego chyba gruzińskiego uzdrowiska - Bordżomi. Słynie ono z leczniczej, wysokozmineralizowanej wody Borjomi, której odkrycie nastąpiło, jak to często bywa - przez przypadek. W połowie XIXw w mieście stacjonował garnizon wojskowy, którego dowódcą był jakiś powiązany z rodziną carską książę. Ogólnie wiadomo, jakie rozrywki preferują wojskowi, nie tylko rosyjscy. Jeden z oficerów wracał rankiem, całkiem zmarnowany do swej kwatery na skróty przez las. Na swej drodze spotkał ciepłą kałużę, a że suchość dokuczała nie umiał powstrzymać się od zrobienia kilku łyków. O dziwo ból głowy niemal natychmiast ustąpił i poczuł się jak nowonarodzony. I tak wieść rozeszła się wśród kolegów oficerów aż dotarła do dowódcy, który po przetestowaniu zapoczątkował budowę uzdrowiska oraz butelkowanie ?cudownej wody?. Dziś w parku Likani można posmakować legendarnej wody; lekko słonawa mnie smakowała. Z uzdrowiska jedziemy do Batumi - w programie figuruje klasztor Gelati obok Kutaisi. Pilot informuje o zamnięciu obiektu ze względu na remont i w zamian odwiedzamy monastyr w Ubisi. Monastyr otoczony murem składa się z kościoła św Jerzego pochodzącego z IXw oraz mieszkalnej wieży z wieku XII. Wnętrze kościoła w całości pokryte dobrze zachowanymi XIVwiecznymi freskami autorstwa lokalnego mistrza Damiana. Wchodzimy i dodatkowy bonus - w kościele trwa ceremonia chrztu. Nie do końca wiadomo co focić - czy ceremonię czy wspaniałe freski. Z Ubisi jedziemy do Batumi lokalną drogą wzdłuż rzeki Dziruli wielokrotnie przejeżdżając pod estakadą autostrady. Na lokalnej drodze trza jednak uważać na krowy, ale za to możesz kupić tradycyjną kwewri, które w tej okolicy są wytwarzane. Kwewri to amfora z wypalonej gliny, zwykle zakopana w ziemi służąca do tradycyjnej fermentacji wina. Pojemność kwewri waha się od 20 l do kilku tysięcy. Dojeżdżamy do Batumi, którego jednak nie będziemy zwiedzać w sposób zorganizowany, a jedynie indywidualnie - każdy wg własnych preferencji. I tak dotarliśmy prawie do końca wycieczki. Ostatniego dnia ruszamy w stronę Tbilisi; najpierw nieduża, ale bogata w nacieki jaskinia. Następnie katedra Bagrati w Kutaisi, a potem spacer po mieście. Dalej zatrzymujemy się w Gori przy muzeum Stalina; muzeum już zamknięte ze względu na porę, ale oglądamy jego rodzinny dom oraz salonkę, którą podróżował i jedziemy na kolację do Tbilisi, a potem już na lotnisko.
Autor: papuas / 2025.07
Komentarze:

papuas
2025-08-20

Azerbejdżan z najniżej na świecie położoną stolicą moim zdaniem ciekawy i warty odwiedzin. "Błotne wulkany" czy naskalne ryty to jednak spore atrakcje

danutar
2025-08-16

Nad Gruzją i Armenią i ja się zastanawiałam, ale wciąż odkładam na kiedyś. Tym bardziej chętnie obejrzę i poczytam - może to przyspieszy decyzję...
Teraz szukam czegoś na wrzesień, ale chcę tak bardziej wypoczynkowo - pobyt i może ze dwie wycieczki fakultatywne. Bez szaleńczego zwiedzania. Zastanawiam się nad Czarnogórą lub Tunezją. Trudno się zdecydować...

piea
2025-08-16

z pewnością poczytam i zdjęcia obejrzę; zwłaszcza, że nigdy nie rozważałam wyjazdu do Azerbejdżanu (w przeciwieństwie do Gruzji i Armenii. na które "się czaję" już od kilku ładnych lat... :)
Galeria zdjęć
Zdjęcie z Azerbejdżanu - BakuZdjęcie z Azerbejdżanu - Zdjęcie z Azerbejdżanu - AtaszgahZdjęcie z Azerbejdżanu - pozostałości świątyni zoroastrianZdjęcie z Azerbejdżanu - Zdjęcie z Azerbejdżanu -
Zobacz całą galerię zdjęć z Azerbejdżanu
Przeczytaj także