Portugalia - Madera po raz drugi - relacja z wakacji
W ostatni dzień rejsu dopływamy rankiem na Maderę, wreszcie to coś już znajomego dla mnie. Poprzednio byłam tu przy okazji naszego indywidualnego rejsu Transatlantyckiego, z Wenecji do Rio i na lądzie realizowaliśmy swój własny program: Funchal, Monte i Ogród botaniczny.
Dziś wybieram objazdówkę, która w programie oprócz Funchal i Monte ma jeszcze:
-Punkt widokowy Eira do Serrado z malowniczą panoramą Doliny Zakonnic;
-Przystanek na drugim co do wysokości klifie Europy ? Cabo Girao, z atrakcyjnym, przeszklonym tarasem widokowym;
-Postój w wiosce rybackiej Camara de Lobos, w której kiedyś pomieszkiwał też Winston Churchill.
Ale po kolei. Naszą przewodniczką jest tutaj p. Renata z Katowic, mieszkająca od kilkunastu lat na Maderze. Zaczynamy w Funchal od spaceru ulicą Santa Maria (ze specyficznie malowanymi drzwiami wejściowymi) do Mercado czyli targowiska z miejscowymi świeżymi produktami. Tu możemy zobaczyć piękne kwiaty, owoce i ryby, takie które znamy i całkiem egzotyczne, np. monstere, inaczej nazywany bananem ananasowym, to taki owoc który nadaje się do jedzenia, gdy zaczyna pękać. Zbyt delikatny do transportu, więc u nas nie jest dostępny w sklepach. Wśród ryb prym wiodą tuńczyki i czarne pałasze, których najwięcej żyje w okolicznych wodach.
Z bazarku jedziemy autokarem (a nie kolejką linową, jak było to za naszym pierwszym razem) na wzgórze Monte. Tu, wśród gęstej zieleni znajduje się najważniejsze Sanktuarium Madery, z figurką Matki Bożej w głównym ołtarzu. Jak nam przewodniczka opowiadała, odpust trwa tu przez 2 dni, 14-15. sierpnia. Pierwszego dnia jest zabawa, drugiego modlitwa. Ciekawe, jak oni to robią, że po całym dniu zabawy, która na pewno trwa dłuuuugo, potrafią nazajutrz skupić się na modlitwie. Co kraj to obyczaj. Widocznie potrafią.
Z Monte krętymi drogami, przez lasy eukaliptusowe, przejeżdżamy w góry, na parking, z którego łatwo można dojść do punktu widokowego Eira do Serrado aby z tarasu na wys. 1094 m npm. podziwiać przepięknie położoną w wąwozie Dolinę Zakonnic. Ten widok rzeczywiście robi wrażenie, zapada głęboko w pamięć. Aż nie chce się stąd wracać.
Kolejny przystanek: Cabo Girao , wysokość zaledwie 589 m npm, ale za to na urwistym klifie, z pustą przestrzenią do samego poziomu morza pod stopami. Lubię takie miejsca, takie przeszklone tarasy.. Spędziliśmy tu trochę czasu. I znów był to czas przyjemnie wykorzystany, będzie dobrze zapamiętany.
Stąd wracamy nad morze, do rybackiej wioski Camara de Lobos. Pięknie położona, wtopiona w skały, a przy tym cudnie ukwiecona kolorowo kwitnącymi krzewami. I jeszcze jeden znak szczególny tego miejsca: ciekawe murale, wielkie, na całe ściany. Czas wolny w tej miejscowości również zaliczam do atrakcyjnych chwil.
W dalszej części wycieczki zwiedzaliśmy z przewodniczką stolicę wyspy Funchal. Zobaczyliśmy m.in. katedrę, popiersie Józefa Piłsudskiego (którego poprzednio nie dostrzegłam, choć przechodziłam tędy kilka razy), główny deptak miasta, Palacio Sao Lourenzo, ale tylko od zewnątrz. To już dla mnie była powtórka. Na zakończenie jeszcze krótki czas wolny i powrót do portu.
Autor: AniaMW / 2025.11
Komentarze:
AniaMW 2025-12-16 | Dzięki, mam też coraz więcej ochoty na więcej Madery. Do 3 razy sztuka ;) Teraz powaliły mnie widoki Dol. Zakonnic z góry.
Pozdrawiam serdecznie |
piea 2025-12-16 | Aniu, Twoja Madera nr 2 bardzo ładna, tyle tam tych ślicznych zakątków...; ciekawe co tym razem najbardziej Ci się spodobało/utkwiło w pamięci? ; choć kolejnym razem wizyta znów króciuteńka, bo ponownie tylko 1-dniowa :( a to (jak dla mnie) jest właśnie główną wadą rejsów (zbyt krótko w danym miejscu);
może za trzecim razem(czego Ci szczerze życzę) - uda Ci się pobyć tam nieco dłużej...? Pozdrowioneczka, |