Hiszpania - Lanzarote i Fuerteventura - relacja z wakacji

Zdjecie - Hiszpania - Lanzarote i Fuerteventura

Żeby się za bardzo nie rozdrabniać, pomyślałam, że opiszę dwie kolejne wyspy w jednym odcinku relacji. Zwłaszcza, że są to sąsiadujące ze sobą wyspy, zamykające archipelag od strony wschodniej.

Po pierwszej nocy na statku dotarliśmy do portu Arrecife na LANZAROTE.

To jedna z mniejszych, zamieszkanych wysp. Wiele ją wyróżnia od pozostałych. Jest chyba najbardziej czarna, a właściwie czarno-biała. Czarna za sprawą wulkanów, a biała- dzięki spójnemu zagospodarowaniu wg artystycznej wizji jednego z mieszkańców. Cesar Manrigue jest autorem kilku rzeźb postawionych na wyspie, diabełka- stanowiącego logo Lanzarote, a przede wszystkim zadbał o to, by nie było tu żadnych bannerów reklamowych, a zabudowania malowane wyłącznie na biało, były parterowe lub co najwyżej 1-piętrowe (dwukondygnacyjne). I to właśnie tworzy charakter tej wulkanicznej wyspy.
W porcie przywitała nas przewodniczka Zosia, która oczywiście od pewnego czasu mieszkanka wraz z rodziną na tej wyspie.

Na początek przejechaliśmy autokarem do Parku Narodowego Timanfaya, który swoim wyglądem przypomina inną planetę. Jest to olbrzymie wulkaniczne pustkowie sprasowanych skał i zastygłej lawy, powstałych podczas erupcji z XVIII w. Zwiedzanie tego Parku Narodowego rozpoczyna się w Centrum informacyjnym, gdzie jesteśmy świadkami prezentowanych doświadczeń, a następnie jedziemy autokarem po specjalnie wytyczonym do tego celu szlaku, z kilkakrotnymi postojami, ale bez możliwości wysiadania.

Po opuszczeniu Parku przejechaliśmy do miejscowości El Golfo, położonej na brzegu oceanu. Mogliśmy tu pospacerować, zobaczyć czarne plaże i zielone jezioro.

Następny przystanek był w winiarni przy winnicach La Geria, z możliwością degustacji lokalnych win.

Ostatnim punktem programu była wizyta w malowniczym miasteczku Teguise, gdzie mieliśmy czas na spacer, zakupy i relaks przy kawie w dowolnie wybranej, klimatycznej kawiarence. Późnym popołudniem wróciliśmy na statek. Siedząc na rufie był jeszcze jeden bonus: potężna tęcza na niebie, która swoimi kolorami wyraźnie odznaczała się na tle białej zabudowy okolic portu.

Kolejny dzień to FUERTEVENTURA.
I znów w porcie czeka na nas polski przewodnik, tym razem to Piotr z Opola, który osiedlił wraz z rodziną na tej wyspie. Objazd rozpoczniemy od miasteczka Puerto Del Rosario, gdzie dopłynął nasz statek.

Pierwszy postój to nadmorska wioska rybacką Ajuy (z plażą wulkaniczną), gdzie mamy czas na podziwianie stromych klifów oraz spacer do jaskiń, jednej z głównych atrakcji turystycznych wyspy.

2/ Postój w punkcie widokowym, położonym wysoko w górach, na przełęczy.
3/ punkt wycieczki- wizyta w historycznym centrum pierwszej stolicy wyspy, miasteczku Betancuria, gdzie mamy czas na zwiedzanie kościoła, spacer i podziwianie tradycyjnej zabudowy. Miasteczko położone jest w dolinie, ale jednocześnie na zboczach górskich, więc ciekawie się prezentuje.

4/ postój- lunch (zorganizowany dla całej grupy, w cenie wycieczki) w miejscowości Valle de Santa Ines. Zaproponowano nam Sopa Canaria czyli lokalną zupę, gotowaną na boczku, a na drugie ryba lub kurczak i lody na deser.

5/ ostatni punkt programu wycieczki objazdowej po wyspie to: Corralejo z ruchomymi wydmami i pięknymi plażami oraz widokiem na sąsiednie wyspy: Lobos i Lanzarote.


Autor: AniaMW / 2025.11
Komentarze:

piea
2025-12-09

dzięki Aniu, z przyjemnością sobie odświeżyłam i powspominałam... i obejrzałam Twoje piękne fotki; co do zapytania Papuasa odnośnie niewysiadania z pojazdów w PN Timanfaya, to dotyczyło to tylko trasy głównej (Ruta de los Volcanes); my w innych miejscach wysiadaliśmy, np. na pieszym szlaku Ruta Tremesana (przynajmniej w 2013 roku tak było, może teraz coś pozmieniali?), a ten główny zakaz to z powodów bezpieczeństwa (podłoże o wysokich wręcz groźnych temperaturach) ale i też dla ochrony tamtejszego niezwykle kruchego ekosystemu wulkanicznego i pewnie też z konieczności kontrolowania tłumów i zapobiegania zniszczeniom czynionym przez bezmyślnych ludzi;

papuas
2025-12-07

trochę mnie dziwi ten brak możliwości wysiadania ?? czym to jest podyktowane: określonym czasem przejazdu czy niszczeniem przez deptanie?? a może jeszcze czymś innym?

danutar
2025-12-05

Przyznam, że na Lanzarote wybrano Wam bardzo ciekawy program. Jest tam, oczywiście, dużo więcej do zobaczenia. Jednak, jak na jeden dzień: Timanfaya, El Golfo, La Geria, Teguise to naprawdę dużo i to, co najważniejsze. Odnośnie do Fuerty, nie wypowiem się, bo sama byłam tam tylko jeden dzień i akurat w zupełnie innych miejscach. Z miejsc przez Ciebie wymienionych odwiedziliśmy tylko wydmy Corralejo. Tym bardziej chętnie obejrzę fotki, bo na Fuerteventurę chciałabym jeszcze kiedyś się wybrać.