Hiszpania - Teneryfa - relacja z wakacji

Zdjecie - Hiszpania - Teneryfa
Zaczyna się nasza przygoda pod tytułem: Wyspy Kanaryjskie. Dotąd dla mnie dziewicze, wreszcie i tu dotarłam. Po 5h lotu z Frankfurtu zakończonego panoramą wysp z okien samolotu lądujemy na pd Teneryfy i zaraz po odbiorze bagaży, o godz. 16. Jedziemy do hotelu Silken Atlantida w Santa Cruz. Hotel jest położony w nowej części miasta, przy szerokiej alei 3-go Maja (też mają wtedy święto, więc i nazwa ulicy taka, jak i u nas w wielu miastach). Hotel jest wysoki, z piękną panoramą z okien, zwłaszcza z tarasu na dachu, do kt. nie dotarłam, bo zwyczajnie zabrakło mi czasu. Zaraz po przybyciu udajemy się na krótki spacer po najbliższej okolicy. Jest przyjemnie ciepło, pomiędzy pasami jezdnymi ulicy, na środku jest deptak dla pieszych, to bardzo wygodne, popularne rozwiązanie w miastach Hiszpanii, podobnie w Argentynie i pewnie też w innych krajach, w których mieli swoje wpływy Hiszpanie. Tym deptakiem można dojść do samego nabrzeża, ale tam będziemy jutro, więc dziś odpuszczamy, idziemy w górę. O godz. 18.30 mamy niedzielną Mszę św. w pobliskim kościele Karmelitów S-to Domingo de Guzman.

Po dobrze przespanej nocy, dobrym śniadaniu i wykwaterowaniu z hotelu, spotykamy się z lokalnym polskim przewodnikiem (tu jest to p.Jessica z Gorzyc, która od 10 lat mieszka na stałe na Teneryfie) i wyruszamy w stronę wschodniego wybrzeża wyspy. Na początek objazdu - zatrzymujemy się na jednej z najładniejszych plaż wyspy Playa de las Teresitas. To jedyna w tym rejonie plaża piaszczysta. Powstała w sposób sztuczny, z piasku przywiezionego tu z Sahary.

Dalej, przejeżdżamy przez wulkaniczne Góry Anaga do miejscowości Taganana z czarną wulkaniczną plażą. W czasie naszego przejazdu przez góry przemieściliśmy się niejako w inną strefę klimatyczną: na wschodzie wyspy było słonecznie i ciepło, tu na pn-zach. wybrzeżu zrobiło się groźniej: wieje mocno, przez co jest chłodniej, ocean huczy, fale popisują się.
W tym miejscu, oprócz podziwiania uroków natury można skorzystać z lokalnej restauracyjki Casa Africa.

Po krótkim czasie wolnym jedziemy dalej, z powrotem w góry Anaga. Tu, w lesie laurowym jest bardzo wilgotno i spotykamy dużo roślin endemicznych, np. wilczomlecz, wrzośce drzewiaste. Droga jest kręta, staje się miejscami bardzo wąska, co znacznie spowalnia przejazd autokaru. W punktach widokowych zatrzymujemy się, by nacieszyć oczy panoramą.

Tak dojeżdżamy do pierwszej stolicy wyspy San Cristóbal de La Laguna, z tradycyjną kolonialną architekturą, dzięki czemu miasteczko zostało wpisane na listęUNESCO. Podczas spaceru po brukowanych uliczkach patrzymy na domy arystokratycznych rodzin, roślinność, katedrę, najstarszy kościół miasta, przed którym stoi pomnik Jana Pawła II. Oczywiście i tu mamy trochę czasu wolnego na indywidualną penetrację miasteczka i pójścia na lunch czy kawę.

Na zakończenie naszej wycieczki wracamy do stolica Teneryfy- Santa Cruz aby zobaczyć najważniejsze obiekty miasta: m.in. Plaza de Espania, ulica handlowa El Castillo oraz nowoczesne Audytorium. Ostatecznie jedziemy do portu, gdzie następuje check in na statek MSC Musica.
W tym samym porcie zakończył się nasz rejs po tygodniu ciekawych wrażeń.
Autor: AniaMW / 2025.11
Komentarze:

piea
2025-12-16

dokładnie tak; ja nie jestem jak dotąd za bardzo "rejsowa"; he he, póki co w ogóle nie jestem:) ale myślę, że wkrótce może się to w końcu odmienić...:); z wiekiem zaczynam widzieć sens takich rejsów:) i dla wygody ale przede wszystkim jako podróże takie stricte "wspominkowy"; np. z chęcią odbyłabym właśnie taki - trasą jak Ania, czy inny, bardzo popularny po m. Śródziemnym (Barcelona, Majorka, Sardynia, Włochy-Rzym-do Genui) - ponieważ byłam już w tych wszystkich miejscach znacznie dłużej w czasie wielu różnych wcześniejszych wyjazdów, i teraz mogłabym sobie na spokojnie odświeżyć te wszystkie miejsca...; ale zupełnie nie wyobrażam sobie w miejscach obcych, zupełnie dla mnie nowych, w których nigdy wcześniej nie byłam takich "jedno-dniówek" :( żal by mnie mocno ścisnął; no ale jeden woli dokładniej, a inny lubi tylko w 1-dzień; dla każdego coś miłego:) stąd tyle jest przeróżnych ofert; a takie rejsy wielkimi cruiserami- jak podają statystyki, z roku na rok zyskują coraz więcej zwolenników, zwłaszcza dla osób, którym bliżej do emerytury, i którzy wiele już widzieli.... :) , więc kto wie kiedy i mnie najdzie na popdobne rejsowanie ? :)))

papuas
2025-12-07

popatrzę i ja, bo nowość
oczywiście tydzień na wyspie to zupełnie co innego niż tydzień na Wyspy :)

AniaMW
2025-12-05

Tak, El Teide też bym chciała zobaczyć, ale w ciągu 1 dnia nie można zobaczyć wszystkiego. Wydaje mi się że program wycieczki był i tak wypełniony i urozmaicony.

danutar
2025-12-04

Z przyjemnością powspominałam sobie miejsca, w których byłam. Szkoda jednak, że tak mało czasu na zwiedzanie tej przepięknej wyspy. Fajnie, że zobaczyliście majestatyczne góry Anaga. Jednak Teneryfa to przede wszystkim Park Narodowy El Teide i sam wulkan. Szkoda, że tego zabrakło na tej wycieczce. Ale wiadomo, rejs to inne atrakcje niż zwykła wycieczka i pewnie inne oczekiwania.