Portugalia - MADERA po raz Czwarty - W aureoli luksusów... - relacja z wakacji

Zdjecie - Portugalia - MADERA po raz Czwarty - W aureoli luksusów...
njoooo... robi nam się tu całkiem ”maderyjsko” wśród świeżych relacji; ja sama niedawno opisywałam Wam tu moją Maderę nr 3 z pobytu tam jesienią 2 lata temu; teraz Ania z pewnością pokaże nam wkrótce kawałek tej pięknej wyspy ze swojego świeżego rejsu po W-ach Kanaryjskich i Maderze; a ja rozpoczynam właśnie relację z naszej Madery nr 4 - z wyjazdu, którym zaczęliśmy bieżący (totalnie ”szalony” i zwariowany wyjazdowo) rok 2025 :)
*********************************
(chociaż ”ostatnia awaria” na TM związana z ”kiszką” wstawianych zdjęć nie wróży dobrze :( bo wygląda to naprawdę dość niebezpiecznie, i być może to początek końca tego portalu... :(:(zauważyłam tez kilka jeszcze innych, nowych niedogodności; przestało działać to co wcześniej działało :(czy Fresh coś z tym zrobi? i czy naprawi?... to się okaże...)
*********************************

Ten rok zaczęliśmy od powrotu po raz kolejny na Maderę, bowiem w styczniu wylądowaliśmy tam ponownie na ”naszej” ulubionej wyspie:) - to już po raz czwarty! :) jednakże ten wyjazd z samego założenia miał być inny niż poprzednie, bo i okazja była niecodzienna:) - 60-te urodziny mojego szanownego Małżonka nie zdarzają się często:) a te przypadły właśnie w tym roku w samym środku stycznia;

no cóż... termin styczniowy (jak na tę wyspę) może wydawać się nie najlepszym pomysłem (?) (wszak przecież styczeń to najzimniejsza pora roku - nawet tam, na Wyspie Wiecznej Wiosny! bowiem można wtedy naprawdę źle trafić :( no ale daty urodzenia się przecież nie wybiera; to skoro tak wypadło - to tak jedziemy :)

Ten wyjazd od samego początku miał inny cel niż dotychczasowe;
jako realiści - nastawiliśmy się tam raczej na niepogodę..., co nas jednak jakoś nie za bardzo martwiło, bo nie zamierzaliśmy już tam niczego zwiedzać (przecież wszystko wcześniej już poznaliśmy na tej wyspie:)); my tam zresztą już nie jeździmy niczego zwiedzać ani odkrywać, tylko raczej aby tam po prostu pobyć...)
założeniem było więc, że tym razem będziemy tam tylko ”leżeć i pachnieć”:) , czyli pić szampana i napawać się luksusami niesamowitego hotelu w którym przyszło nam na tydzień zamieszkać;
To ”leżenie” nie było tam wcale takie trudne do realizacji; skoro cały wyjazd był urodzinowym prezentem dla męża z okazji ”zmiany kodu na 6-tkę z przodu” to i hotel musiał być przecież stosowny do tej zacnej okazji:) a ponieważ ów wybrany obiekt uchodzi póki co za ”najlepszy na wyspie” (przynajmniej tak oceniają go rankingi), więc wszelkich szmerów i bajerów do pławienia się w tych luksusach nam tam nie brakowało, ba! wszelkiego dobrocia było tam z nawiązką aż nadto! już od pierwszego kroku do hotelowego foyer opadły nam szczęki - wszystko było tam w stylu:
”Marian, tu jest jakby luksusowo” :):)):)))

Zatem ”Savoy Palace Signature” - należący do prestiżowej listy ”The Leading Hotels in the World” - hotel, który w ogóle powstał tam z zamiarem przyciągnięcia na Maderę najbardziej wymagającej klienteli;
Standardem i klasą przewyższał kilkakrotnie nasze oczekiwania i przebijał wszystkie nasze dotychczasowe hotelowe doświadczenia z ponad 30 lat podróżowania, bowiem w takim obiekcie jak ten byliśmy po raz pierwszy (i chyba jedyny) w życiu!; oczywiście wcześniej zdarzało nam się bywać w 5*-owych hotelach na różnych wyjazdach wypoczynkowych i w różnych krajach, ale powiedzmy sobie szczerze, że te egipskie, tureckie czy greckie 5*-gwiazdkowce nijak się mają do hoteli takiej klasy jak ten maderski Savoy - hotel pod wieloma względami niezwykły! ;
(po prostu hotelowa kategoryzacja gwiazdkowa jest zbyt mała żeby go odpowiednio i sprawiedliwie ocenić)!

My nie należymy generalnie do miłośników aż takich luksusów w tej formie; gdy wyjeżdżamy na pobyty stacjonarne - wybieramy wprawdzie (zwłaszcza Małż) raczej dobre hotele, najczęściej takie 4*-owe, ale takie bez zbędnej przesady i ”fanfaronady”; owszem, przyzwyczajeni jesteśmy do przyzwoitego standardu ale bez żadnych ”fajerwerków” ; a tutaj było kompletnie inaczej... tych fajerwerków było jak dla nas aż nadto:)
No ale w końcu to ”pławienie się” w tych panujących tam ”ochach i achach” tak nie do końca nam tam dopisało:) - bowiem zastana na miejscu pogoda ”pokrzyżowała” nam nieco plany i nastawienie na spędzanie tam dni na hotelowych dobrodziejstwach:) - bardzo nas zaskoczyła ta styczniowa Madera... było tam wówczas nadspodziewanie ciepło i bardzo słonecznie przez cały tydzień!:) - czego zupełnie się nie spodziewaliśmy o tej porze roku.

Zatem mniej czasu spędzaliśmy na masażach w hotelowym spa czy podgrzewanych basenach i innych dobrodziejstwach, a więcej tam spacerowaliśmy niż zamierzaliśmy i mnóstwo czasu spędzaliśmy poza hotelem; a że owy ”Savoy” zlokalizowany jest doskonale -bliziutko centrum Funchal, więc kilkakrotnie w ciągu dnia wychodziliśmy z niego i do niego wracaliśmy - wg chęci i uznania;

poza samym jego standardem, już tylko sama lokalizacja tego obiektu była doskonała do spędzania czasu osobom takim jak my, którzy przylecieli sobie na Maderę już po raz któryś... z zamiarem spacerowania w bliskości atrakcji stolicy wyspy;

Na miejscu skusiliśmy się jednak na dwie całodniowe wyprawy plenerowo-widokowe zakupione u Polaka, który kilka lat temu osiedlił się na wyspie ze swoją rodziną i założył tam małą agencję turystyczną (”Dragon Tree Travel” firma polacana tu kiedyś na TM p/ jednego z użytkownikó, ja polecam ich również czterema łapami:))

Agencja ta oferuje wyprawy wyłącznie off-road'owe autami-smokami nie do zdarcia, które wjadą wszędzie i zniosą wszystko! - to stare, poczciwe Jeepy Defendery, które są, he he - bardziej ?traktorami? jak samochodami:));

Wjeżdżaliśmy tam nimi w miejsca takie, którymi nie dałoby się wjechać niczym innym jak czymś z napędem 4x4; wprawdzie w większości miejsc już byliśmy kiedyś wcześniej, ale kilka było dla nas zupełną nowością, no i jednak dociera się tam zupełnie innymi drogami; w czasie tych wypraw bardzo mało korzysta się z typowych asfaltówek (tylko jako dojazd do ”trasy” właściwej), a trasy te prowadzą przez totalną dzicz, dzikie, nieomalże bezludne bezdroża, wertepy i stare drogi pożarowe pełne błota niedostępne do zdobycia jakimkolwiek innym ”normalnym” pojazdem:) - ale za to z widokami takimi, że szczęki opadają nisko! nawet nam - bywalcom, którzy już znają tamtejsze widoki...

Zaskoczyło nas tez nieco Funchal! - myślałam, że po trzech poprzednich pobytach - wszystko już tam widzieliśmy... ale jednak jak się mieszka prawie w centrum - możliwość spacerowania jest znacznie większa, co umożliwiło nam dotarcie do wielu nieznanych wcześniej obiektów i poznawania tam wciąż nowych ciekawych miejsc.

Bardzo zdziwiło mnie natomiast, że te wszystkie liczne dekoracje świąteczne (Funchal słynie z niesamowitej iluminacji świątecznej; tutaj dekoruje się milionami światełek nieomal wszystkie ulice!) całkowicie były już wyłączone:(( ;
My przyzwyczajeni do tego, że u nas te wszystkie migające lampki i choinki działają już od listopada do końca karnawału - tam jest to tylko 1 miesiąc tych świetlnych dekoracji! - Całe to błyszczące na maxa szaleństwo włączają tam każdego roku na Mikołajki 6 grudnia i trwa to do Trzech Króli 6 stycznia; potem całe to ”bling-bling” nagle zostaje wyłączane i już niestety po 6 stycznia nie zobaczymy tych świetlnych wspaniałości; my spóźniliśmy się o 6 dni! :(( byliśmy na wyspie od 12-19 stycznia i dekoracje wprawdzie wszędzie jeszcze wisiały, ale prąd im ”odcięli” i było już po nich ”pozamiatane” :(

To był doprawdy niesamowity tydzień obfitujący w całe mnóstwo nieznanych nam dotąd wrażeń na dobrze znanej nam wyspie:)
Wyjazd, który zapamiętamy z pewnością do końca życia! a Maderę ukochaliśmy sobie aż tak, że kiedyś jeszcze na pewno na nią wrócimy, choć raczej już niestety nie do ”Savoya” :( ale na Maderze jest przecież mnóstwo innych wspaniałych i klimatycznych obiektów dobrej klasy, więc zawsze można tam znaleźć coś odpowiedniego.

Zainteresowanych moją nieco ”inną” Maderą zapraszam więc do galerii zdjęć (o ile w ogóle uda mi się coś tu wstawić) i to by było na tyle z tej ”luksusowej eskapady” :)

Autor: piea / 2025.01
Komentarze:

AniaMW
2025-12-02

Madera w Twoim repertuarze wcale mnie nie dziwi.
Piękny sposób znaleźliście na tak wspaniały jubileusz! Moje gratulacje! Małżonkowi życzę utrzymania obecnej formy na kolejne 60 lat!

danutar
2025-11-30

Fiuuu, fiuuu, Alicjo, to sobie zaszaleliście :)