Dania - Kopenhaga - Cud(o) nad Sundem... - relacja z wakacji
W Danii w czasie tej wycieczki spędziliśmy zaledwie niecałe 2 dni; pierwszego dnia po przeprawie promowej ze szwedzkiego Helsingborg dotarliśmy do duńskiego Helsingor; a nasze pierwsze spotkanie z Danią zaczynamy od wycieczki fakultatywnej ? do zamku Kronborg, (a więc w ”okrojonym” składzie chętnych (pojechało nas ok. połowa grupy, i nie mam pojęcia gdzie spędzili czas pozostali, którzy zrezygnowali z tej wycieczki?);
Potężne fortece odgrywały od zawsze ważną rolę w historii państwa duńskiego na przestrzeni wielu wieków, a dziś stanowią istotną część bogatego dziedzictwa kulturowego kraju; jednym z takich znanych zamków jest właśnie Kronborg w Helsingor (szekspirowski Elsynor), położony na wyspie Zelandia, to zamek, który jest jednym z symboli Danii i całego narodu duńskiego a dla reszty świata Kronborg znany jest przede wszystkim z innego powodu: to właśnie tu, w jego murach rozgrywa się akcja ”Hamleta” w słynnej elżbietańskiej tragedii Szekspira.
Warto też zaznaczyć, że ten XV-wieczny zamek ten od wielu lat jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, co mocno podkreśla jego status i ważność.;
Historia tego zamku jest dość długa i zawiła; na przestrzeni wieków pełnił przeróżne funkcje: od wystawnej rezydencji królewskiej, przez wojskowy garnizon, aż po więzienie, ale nie będę tu przecież tworzyć elaboratu na ten temat, jednak wspomnę jeszcze, że z historią tego zamku związany jest mało znany wątek polski - w osobie księcia Eryka Pomorskiego, który zrobił w Skandynawii dość ”spektakularną karierę” którą utorowała mu ówczesna królowa Małgorzata I, bowiem to ona adoptowała ośmioletniego Henryka, który po jej śmierci miał łatwą drogę do tronów wszystkich skandynawskich królestw i niejako ”z automatu” objął trony XIV wiecznej Norwegii (jako król Eryk III), Danii (jako Eryk VII) i Szwecji (jako Eryk XIII); ha ha, no połapać się w tych wszystkich ”Erykach” nie jest takie proste:) dlatego zostawmy już te zawiłe historie?
W tym miejscu wspomnieć jeszcze muszę o naszym przewodniku Michale - człowieku fenomenalnym w swej profesji! historyk z wykształcenia, przez wiele lat nauczyciel historii, aż w końcu porzucił nauczanie i oddał się swojej pasji i został przewodnikiem turystycznym; to czemu się poświęcił - robi z taką pasją i zaangażowaniem, że nawet wycieczka do przysłowiowego Pcimia Dolnego z Michałem zamieniłaby się w duchowo kulturalne doznanie najwyższych lotów!
Generalnie bardzo nie lubię jak przewodnicy na wycieczkach wdają się w długie tyrado-dysputy historyczne i ciągną w nieskończoność swoje, najczęściej nudne opowieści pełne dat i pustych, nic nie mówiących nam zawiłych faktów historycznych, gdzie znudzony słuchacz przebiera niecierpliwie nogami nie mogąc się doczekać chwili końca takiej perory?; natomiast Michał? robił to w taki sposób, że wszyscy słuchaliśmy go z wypiekami na twarzy; jego sposób ”podawania historii na talerzu” to prawdziwe mistrzostwo świata! - przeciekawe opowieści pełne dramatyzmu i takiej pasji, jakby czytał nam scenariusz jakichś niesamowitych, sensacyjnych historii, na które nie mogliśmy się doczekać:); (gdyby dzieci w szkołach nauczały historii ”takie Michały” - to Polska byłaby krajem wybitnych historyków:) bowiem nie sztuką jest opowiedzieć ale przekazać to z zainteresowani, tak by wciągnąć słuchacza, który na długo to zapamięta);
bardzo sobie odświeżyłam na tej wycieczce moją niezbyt imponującą wiedzę historyczną na temat zwiedzanych na tej wycieczce miejsc a i dowiedziałam się też mnóstwa nowych dla mnie faktów i zawiłych i trudnych powiązań historycznych Polski z krajami skandynawskimi ;
A jeszcze do tego - ten recytatorski popis Michała na zamku w Kronborgu z czaszką w ręku i słynnym monologiem Hamleta: ”Być albo nie być, oto jest pytanie?” jako jego ”aktorskie emploi” :) popis, który przeszedł chyba już do historii na tych wycieczkach z Michałem:) ; ja na pewno zapamiętam tą chwilę na długie lata?.
Tego dnia nocowaliśmy w bardzo przyjemnym miejscu - nasz hotel umiejscowiony był w urodziwym, malowniczym miasteczku nadmorskim Vedb?k na tzw. duńskiej riwierze, gdzie wieczorem mogliśmy skorzystać z lokalizacji hotelu i spacerować sobie tu nad morzem, podziwiać uroczą marinę i chłonąć atmosferę i piękne krajobrazy okolicy, aby kolejnego dnia, po wypoczynku w tym urokliwym miejscu udać się już na całodniowe zwiedzanie duńskiej stolicy.
Wprawdzie Kopenhaga to nie jest miasto do zwiedzania w 1 dzień, bo to stanowczo za mało; miasto to ma bowiem bardzo dużo atrakcji do zaoferowania; znacznie więcej niż to, co można tu zobaczyć w ten jeden śmieszny dzień .... no, ale jak się nie ma co się lubi, to się zwiedza tylko tak krótko :) ; ale mimo wszystko, że tak ”po łebkach” - to warto odwiedzić Kopenhagę choćby w ten właśnie sposób, może po to, żeby poczuć ducha tego miasta i przekonać się czy warto tu kiedyś wrócić na dłużej....? ja bardzo bym chciała? bo to miasto jest i bardzo ciekawe i wyjątkowo urodziwe, a jeszcze przy takiej słonecznej pogodzie (co nie jest tu zawsze przecież takie oczywiste) - zachwyca barwami, zwłaszcza folderowa część miasta: urodziwe Nyhavn- malowniczy kanał z barwnym ciągiem kolorowych kamieniczek;
Żeby już nie ciągnąć dalej i nie tworzyć nudnej relacji ? czas zakończyć opisy i zabrać się za wstawianie zdjęć, które być może zachęcą kogoś trochę do odwiedzin uroczej Kopenhagi.
I to by było na tyle z mojej ”Tour de Baltica”, która kończy ta relacja - niezwykle ciekawej i urozmaiconej wycieczki wokół ”naszego” morza, oglądając go z tej innej, nieznanej mi dotąd strony?
Porady i ważne informacje
jak zawsze - wszystko co tylko można i na co pozwoli czas....
Autor: piea / 2024.07
Komentarze:
piea 2025-11-19 | Hej Papuas, to nie do końca było zwiedzanie tych krajów:)) bo w tydzień to nawet "polizać" byśmy ich nie zdążyli:) to tylko było 6 stolic, a że każda w innym kraju to już inna sprawa:) |
papuas 2025-11-18 | :) Twoje opisy nigdy nie są nudne i zawsze każdą relację czytam
absolutnie zgadzam się, że czasem pojawiają się ględzący piloci i nawet nie o podawanie faktów i dat chodzi, ale ... jeśli pilot zachęca; warto spróbować tu słodkości .. można pójść na kawę .. a potem tak ględzi, że w czasie wolnym prawie trza biec do autokaru, a i kawę nie każdy zdąży wypić to już lekka przesada
dawno, też byłem jeden dzień w Kopenhadze; no ładna jest
:) relacje osobno, ale jednak trochę dziwi odwiedzenie aż tylu krajów na jedntm wyjeździe |