Podróże, wakacje
Wakacje
Porada miesiąca: Zobacz jak tanio zarezerwować hotel! >>

Tunezja, Matmata - porady, zwiedzanie i opis wakacji użytkownika krakowianka.

Wrzesień 2011
Matmata

Matmata jest małą miejscowością w Tunezji znajdująca się w rejonie Gór Dzebel. Jest to jeden z najpiękniejszych zakątków kraju ze swoimi księżycowymi krajobrazami i wioską wydrążoną w skalach. Kiedy kilka lat temu byłam w Tunezji ten zakątek kraju najlepiej zapamiętałam i najbardziej mi się podobał. Będąc w tym roku na Dżerbie postanowiłam pokazać Mamie ten piękny region Tunezji.

Na tą całodzienną wycieczkę pojechaliśmy z naszym biurem Nouvelle Frontieres, które w swojej ofercie ma wypady do Tunezji. Razem z nami wybrało się paru znajomych z hotelu i utworzyła się fajna grupka co jest ważne podczas zwiedzania i bycia razem kilka godzin w samochodzie.

Rano o godzinie szóstej wyjechaliśmy z hotelu dwoma jeepami z naszymi kierowcami i bardzo sympatycznym przewodnikiem, który okazał się kopalnią wiedzy na temat swojego kraju.

Po piętnastu minutach jazdy zatrzymujemy się w kolejce samochodów czekających na wjazd na prom. Do Tunezji płyniemy promem, bo szybciej. Z powrotem będziemy wracać groblą rzymską. Przed nami 600 km do przejechania i każda minuta się liczy. Samochody czekały i leniwie się posuwały, a my wysiedliśmy i każdy sobie pospacerował koło portu robiąc zdjęcia i przyglądając się mieszkańcom spieszącym na prom. Po dwudziestu minutach wjeżdżamy na prom. Samochody zostają na dolnym pokładzie, a my lokujemy się na małych balkonikach żeby móc podziwiać widoki.

Ląd widać jak na dłoni. Od strony Dżerby Wybrzeże Tunezyjskie jest skaliste w kolorze pomarańczu przechodzącego w brąz. Płyniemy po błękitnym morzu, na którym nie ma fal... Tafla wody przezroczysta, zmieniająca kolor w zależności od padania promieni słonecznych. Mimo wczesnej godziny rannej jest bardzo ciepło, nie ma ani jednego delikatnego podmuchu wiatru pomimo bliskości morza. Dzień zapowiada się upalny.

Szybko zbliżamy się do lądu. Morze przy brzegu jest brudne i zaśmiecone, nieładny obrazek dla turystów! Po zejściu z promu nie ma czasu na spacer po miasteczku. Przejeżdżamy je w szybkim tempie i kierujemy się w głąb lądu. Droga na samym początku monotonna, wszędzie piach i małe skrawki zieleni, gdzieniegdzie pojawia się pojedyncza palma.

W miarę zbliżania się do Matmaty krajobraz się zmieniał, piasek ustąpił miejsca pustyni skalistej i górom Dzebel. Po trzech godzinach jazdy wreszcie na szczycie wzgórza widzimy napis dużymi białymi literami - MATMATA. Jesteśmy na miejscu, każdy chłonie kosmiczny krajobraz. Te wzgórza o dziwnych kształtach z małą ilością roślinności nadają niesamowity widok. Nigdzie nie widać domów, ludzi, ma się wrażenie że to wymarła kraina położona w kosmosie... A to tylko złudzenie. Pomiędzy tymi wzgórzami, ukryte w skałach znajdują się siedziby rdzennych mieszkańców tej krainy. Są to domy troglotydow w których mieszkają Berberowie. To nie są domy, tylko podziemne jaskinie wydrążone w piaszczysto-glinianych skalach. Jadąc drogą nie widzi się tych domostw. Można je rozpoznać tylko po kukle zrobionej z liści palmy (ta kukła przypomina naszego stracha na ptaki, tylko bez ubrania) która jest przy każdym wejściu do jaskini.

Nasz samochód też zatrzymał się przy takim domu. Przed nami na małym podjeździe stał autokar z turystami japońskimi, którzy biegali szybko wszędzie robiąc zdjęcia i kłaniając się każdemu. Wyglądało to tak komicznie, że nasza mała grupka postanowiła rozprostować kości po długiej jeździe i popatrzeć chwile na ten przepiękny krajobraz.

Każdy z nas poszedł w swoją stronę na powitanie pustyni i tych wzgórz. Patrząc na ten krajobraz nasunęło mi się pytanie: Jak żyją ludzie w takich warunkach bez bieżącej wody, sklepów i prądu? A jednak do dnia dzisiejszego ta ludność w większości żyje tak jak ich przodkowie. Niewielka ilość mieszkańców przeniosła się ok. 20 km na pn. do Nowej Matmaty, gdzie mieszkają w domach z kamienia i najnowszymi wynalazkami dwudziestego wieku. Ale ta przeprowadzka nie była dobrowolna. To władze Tunezyjskie w celu odciążenia przeludnionej osady kazały nowym pokoleniom opuścić Starą Matmatę.

Po odjeździe turystów japońskich wreszcie mogliśmy wejść do domu. Do jaskini wchodzi się przez duży otwór wydrążony w skale a zakryty kocem. Otwór jest wielkości normalnego dorosłego człowieka. Po wejściu przechodzi się długim tunelem na dziedziniec. Właściwie jest to obszerne podwórze w kształcie ogromnej studni (głębokość 6-7 m, średnica 10-15 m).

W tunelu zazwyczaj rozłożone są posłania dla mężczyzn, pilnujących wejścia i dla kierowców, którzy odpoczywają popijając mocna herbatę. Z okrągłego podwórza wchodzi się do izb gospodarczych, izb służących do spania i spiżarni. Każde pokolenie w rodzinie zajmuje jedną lub dwie izby.

We wnętrzu jaskini panuje chłód pomimo upału. Pomieszczenia są urządzone po europejsku co było dla nas WIELKIM zaskoczeniem. W izbach można było zobaczyć szafę z lustrem a na niej starej daty walizki. A na ścianach zdjęcia w ramkach. W kątach były plastikowe krzesła i inne rzeczy codziennego użytku, które przybyły do nich z Europy. Wprawdzie gospodarze byli ubrani w stroje narodowe, pokazywali nam stare urządzenia do mielenia ziarna i wyrobu chleba. Ale to wszystko było na pokaz, takie sztuczne i nienaturalne. Widać było, że ta rodzina żyje w nowej Matmacie i przyjeżdża do domu swoich przodków tylko jak mają pojawić się turyści.

Po wyjściu z podwórza z drugiej strony zobaczyliśmy piękny widok na całą wioskę troglotydow i okoliczne wzgórza. Koło jaskini pasł się osiołek, chodziły owieczki, które karmiła z butelki córka gospodarzy. Sielankowy obrazek dla nas turystów.

Wizyta dobiegła końca. Zwiedziliśmy dom troglotydow i mieliśmy pojęcie ogólne jak wygląda takie domostwo i jak żyli naprawdę w nich ludzie. Szkoda tylko, że nie pokazano nam prawdziwego domu, w którym do dnia dzisiejszego mieszkają Berberowie i żyją jak ich przodkowie.

Nasz kierowca opowiadał, że większa ilość rodzin barykaduje swoje domostwa przed okiem turystów. Nie chcą wizyt Europejczyków z aparatami i ich ciekawskich oczu.

Jest tylko kilka rodzin w całej osadzie, które decydują się na otwarcie swoich domów dla przybyszów.

Porady i ważne informacje

Historia powstawania tej egzotycznej wioski wiąże się z najazdem pustynnych plemion Banu Hilal, które w XI w. spustoszyły krainę Berberów. Od tego momentu mieszkańcy zmuszeni zostali do szukania bezpiecznych domostw. Wówczas zaczęto drążyć pomieszczenia w skalach przeznaczając je na mieszkania i spichlerze.

Komentarze:


Brak komentarzy.


Komentować mogą tylko zalogowani użytkownicy.

Galeria zdjęć (liczba zdjęć: 34)

Port na DzerbieBorj KastilBrama wjazdu do portu.Domy mieszkalne.Kolejka do wjazdu na promMieszkancy Dzerby.