Podróże, wakacje
Wakacje
Nawigacja: Strona główna » Forum dyskusyjne

Nie jesteś zalogowany.

#1 2018-03-06 21:39:30

texarkana

KUBA 2018 by texarkana

Mój drugi atak na temat - oby nie było jak z zimowym wejściem na K2 (chociaż widzę pewne podobieństwa).

No to jak było z tą Kubą?

Historia tego wyjazdu ma korzenie w moim dzieciństwie, w głębokim PRL-u. Chodziłam do SP nr 92 im. Ernesto Che Guevary. Słynne na cały świat zdjęcie kudłatego Che w plackowatym berecie wisiało na korytarzu i stanowiło główną część "ołtarzyka", przy którym nierzadko paliły się znicze, stały świeże kwiaty i sterczały harcerskie warty. O Che mówiło się jak o bohaterze. Na zajęciach z chóru szkolnego (dodam, że obowiązkowych dla wszystkich nie zanadto fałszujących panienek z klas V-VIII) śpiewało się rozmaite piosenki z Kuby, m.in. Bayamesę czyli hymn narodowy, Guantanamerę oraz wiele innych, patriotycznych tudzież rozrywkowych. Do dziś pamiętam ich hiszpańskie słowa! Moją szkołę odwiedził też sam Fidel Castro. Stałam w szpalerze harcerzy i machałam do niego ręką, a on miał nas wszystkich w d..., wmaszerował do szkoły, chwilkę spędził w sekretariacie, na przygotowywany od miesięcy koncert szkolnego chóru ledwie spojrzał i już go nie było. Podobno pojechał z Edziem Gierkiem na polowanie. Ale to tylko tło - przejdźmy do sedna. Otóż najlepsi, najgrzeczniejsi i zaangażowani społecznie (czyli w ZHP) uczniowie SP92 mogli wyjechać na miesiąc wakacji na Kubie. Było to coś w rodzaju obozu młodzieżowego typu Artek i oczywiście marzyła o nim większość z nas. Ja też. I co? Świadectwa miałam piątkowe, czyli warunek pierwszy spełniałam. Do ZHP należałam - warunek drugi też spełniałam. Ale trzeciemu warunkowi za nic nie mogłam sprostać. Było nim wzorowe sprawowanie... Na Kubę nie udało mi się ze szkoły wyjechać i czułam, że to taka niezałatwiona sprawa numer jeden w moim życiu. Obiecałam więc sobie mając lat 14, że jak już nie będą sprawdzali ocen ze sprawowania, to wyjadę. Fakt, troszkę musiałam poczekać - bagatelka, 40 lat. Ale się doczekałam!

https://lh3.googleusercontent.com/cRA5MSbOZGnDFBkdc8MLw5JemBK-Jxvl5-qdtFqHdIP3lyQmZSI3vzSZxZi6P_0albZISKNtkfwIAYni08d30O1epYqafwRx3Zh3D3QA6TDy5LOZj06ralFlwcZ78Z7be9hZooFfzapTLNQ_l_AxFLKikG2YBZjI0M7uIt_K_YmyAdrvHs6sxa300chTd0yBE1PP9Q0YWUuMJlrdNL9p65Oiwgx9Fnwt2mESkNZ7z01bOJNWFnDhpLMBOYt3U8Xxh9lAHlkBllGDv3vr6wxwLi0TFN-CqqtwTtkYLancn89kEQX4N1mMDFu6eWlNeTw8-jmma5le9JPVazn4JMHQPgyCwAr9lQn_27uY9aEjiVCtS0wj1uaJSLS4qiyOvSSLIqTCNBLDKCNQCbgtNTmTb9oYSb12KfTOm-Ccd38pFEi-MyRzmfCzNWGk-zLjNE9OJ3k6h1VtrxgIO2OfmnjfU1S1USHRutXcrgaj9ngcRoz4qoexYqFS7gRLwNu4YTiKjIraVltDR_N4hrR6CgvSGlCehsxRBEvtPGCj-VEq9r-9rDbBGJfO2XUxVC189CHbcpNZGSOI8jaPZhC5Cm16joIt4ZyqKkXukDFHng-8plo73ulV8Gc7n5f4w7S0CvoKjST6WzaNgeqhA9QC68fvulTZfF83Jyad=w941-h720-no

 

 Reklama

Travelmaniacy.pl

#2 2018-03-06 21:47:18

texarkana

Re: KUBA 2018 by texarkana

Teraz kilka tematów przeklejonych z wątku nr 1.

piea napisał:

Agata, Travelservisem na Kubę? to z kim Ty tam poleciałaś? ( myślałam, że |Itaka i Rainbow latają tam dreamkami???)

texarkana napisał:

Ala, to była wycieczka z ITAKĄ big_smile
W drodze powrotnej samolocik zaczął się psuć i nawet ja - a nie boje się latać i nigdy nie panikuję - zaczęłam się czuć nieswojo. Najpierw wysiadły monitory. Potem światło nie chciało się zgasić i obsługa zaklejała lampki plastrem, żeby ludzie mogli pospać. W końcu na śniadanie nie podali nam ciepłych napojów "z powodu problemów z wodą" - ale wiadomo, że elektryka nawaliła w samolocie i nie mieli pewnie jak zagotować. Tak więc po wylądowaniu całowałam polską ziemię ze łzami w oczach...

Kolka napisał:

Samo spotkanie z Fidelem...to jakaś szkoła dla VIPów chyba była

texarkana napisał:

Szkoła tysiąclecia, jedna z wielu rejonówek osiedlowych. Po prostu miała "fartownego" patrona. Teraz, jak na to spojrzę z dłuuugiej perspektywy czasowej, nawet się cieszę, że tam chodziłam. Nauczyłam się tylu piosenek po hiszpańsku!

piea napisał:

noo... taka szkoła to skarb! ( człowiek po latach dopiero docenia pewne rzeczy);
Qrcze, tyle ludzi jeździ na Kubę (sama się wybieram kiedys tam)  , ale nikt nie pisze o tym koszmarze po przylocie...; człowiek po tylu godzinach w tej hermetycznej puszcze marzy o prysznicu i walnięciu się wreszcie w  hotelu w poziomie a tu jeszcze tyle stania, czekania i cały ten cyrk....'; Dobrze Agata, że o tym piszesz, warto wiedzieć takie rzeczy.
No właśnie... a kabanosy znaleźli? w końcu to żelazny zestaw turystyczny rodaków   i co? tak sobie zabrali? i po prostu zjedli? 
(moim znajomym zabrali  kiedyś coca-colę (skandal) jako imperialistyczny produkt (ale to było lata temu) i nawet kolorowe magazyny typu Pani)
Napisz na wstępie co to za opcja wyjazdowa była? wycieczka? (jeśli tak to jaka?) pobyt  z biurem ?czy indywidual? jaka trasa? pisz  Kochana, pisz, bo Kuba jest dość blisko na mej liście... jako taka swoista podróż w czasie...

texarkana napisał:

Ala, kto miał kanapki, kabanosy, owoce w bagażu podręcznym - zabrali wszystko w bramce. Ja wiedziałam, że przepisy zabraniają wwozić żywności (oprócz ciastek), wiec swoje kabanosy ukryłam w bagażu głównym i się udało. Nikt inny nie miał kabanosów, bo wszystkim zabrali. Tak więc tylko w bagażu głównym!

A opcja to była taka:
po pierwsze - biuro ITAKA.
Po drugie - wycieczka "Rum-ba!",
coś z pierwszej wyprawy Kolumba.
Po trzecie - dość długa trasa,
na trasie atrakcji masa,
w tym oczywiście Hawana
przez cały dzień oglądana,
Vinales - piękna dolina,
gór i tytoniu kraina,
boski Trinidad wreszcie
(się zakochałam w tym mieście),
parę miasteczek po drodze
zwiedzanych na jednej nodze...
Na koniec się drinki popija
na Cayo Santa Maria.

piea napisał:

Kiedyś ja też tam wyruszę...
bo ja na tę Kubę muszę!
mąż pyta: - A po co Kobito?
- no musze spróbować mojito!
- cygaro muszę zapalić
- i z Che na fotce się utrwalić
- posmakować pysznej cubity
- wstapić na daughiri do Floridity
- w Cinfuegos Sto Ogni zobaczyć
- o Trynidad koniecznie zahaczyć
- przetańczyć noc na Malaconie
- gdzie w rytmach rumby chętnie utonę
- i tak to wygląda zgoła
- że mnie ta Kuba wciąż woła !!!

smieszne     taniec      alejaja

Ostatnio edytowany przez texarkana (2018-03-06 21:48:00)

 

#3 2018-03-06 21:55:05

texarkana

Re: KUBA 2018 by texarkana

Przylot do Santa Clara... Spóźniliśmy się o ponad godzinę, bo nad kulą ziemską piździło niemożebnie i lecieliśmy jakimś dziwnym łukiem. Po wylądowaniu chcieliśmy jak najszybciej wyskoczyć z tego metalowego pudła, w którym spędziliśmy kilkanaście ładnych godzin, ale nie - nie dla psa kiełbasa. Do samolotu weszła umundurowana komisja i zaczęła... wiem, że nikt mi nie uwierzy, ale tak było - zaczęła obwąchiwać ściany. Chodziło o sprawdzenie, czy załoga dokonała oprysku środkami bakteriobójczymi. Myślę też, że Kubańczycy szukali kiełbasy. Na Kubie jest bieda i głód, więc podejrzewam, że ludziska nosy mają wyczulone na mięsiwo nie gorzej niż psy. A gdzie Polacy, tam i kabanosy - cały świat o tym przecież wie.

W końcu nas wypuścili. Za schodkami ustawili się na płycie lotniska w szpaler - to pewnie po to, żeby nikt nie uciekł, bo stęsknieni za komunizmem Polacy mogliby dać nogę z kraju i na Kubie zostać.

https://lh3.googleusercontent.com/ehIidLV6LxRJKCQ9LiZ9VLIKcZqgKIlLIG4OcIwmS2jBPnzfcX04CRMuSobbKlthDb88xM4juN0y8lst8FHvqIa9DfYLkk6b0YNbJPiQInYXCA7tJbI9jEtVLaAoxUA0znNV7_TEh7tlvitSj2Ei_7Il-NHYnmE8e7DXcJ847pRNy20IAehKrP03OWXWTIDgKoVF4_fvauNeudafbR_CZSqiY9pYAV-ePPUp_foAepbBBxus0W3ozMFT_C8QnywsmUaiRIkNx7VYO_NSD8q5yihdQdShEyBzN54oNQvnyNDiDjtca5PcYtbe0jbljTn6cE86c33DzSFyR-ytV6-_9SKd5bpXcDhQLLEZu3YzcnQXgafe7mLqP2JtkIRBkFjOzeUB5UY0ZzoyebnybSIAt_TSPgqpoTQcXlAayIfjyhoFv1ux5_ybtDFccINVpOZv3NffVidqgMXxwgYOlD6-QUM8RiGH9toKFXs0ghMapEhpdK4qGXmbHBRt_0s6WMwnibjGEYgjIVvLEaFyDHXfG22y0AVTslqzZSftgSBxUyzV-wKv78ruD1FL3PbWyL5ZsKHh_HbnDzdLdYNAfuL6X5DGzLYHKlY1Ww9BkB5NQxNio9Y_hlYWrfXos0p6l9mzXn1AOFsloRkHviepPij7ioOA275vBepf=w960-h720-no

Przy wejściu do hali lotniska stała konsola z ekranami podłączonymi do noktowizorów. Gdy zerknęłam na te ekrany, myślałam, że śnię. Na ekranach widać było halę i chodzących po niej ludzi, a nad każdą osobą wyświetlała się temperatura jej ciała. Jakaś kobieta miała powyżej 38,5 stopnia - ekran podświetlił ją na czerwono. Nie wiem, czy ją wpuścili za bramkę, czy nie, ale nie zdziwiłabym się, gdyby ją skazali na miesiąc kwarantanny.

Potem staliśmy w kilometrowych kolejkach do kontroli paszportów, kart turystycznych, planów i marzeń, i nie wiem co jeszcze, bo Kubańczyk, który się mną zajmował mówił w jakimś dziwnym języku. Zapewne miał to być angielski... ale nie rozumiałam go ni w ząb. Każdy człowiek wchodzący na terytorium Kuby musi zostać sfotografowany z odsłoniętym czołem i uszami, żeby potem przy wyjeździe można było znów go sfotografować i porównać fotki, żeby się upewnić, czy to aby na pewno ta sama osoba. Więc ustawiali nas do kamery, okazywali niezadowolenie, że mamy włosy, które zasłaniają twarz, a wszystko to trwało godzinami. Potem były jeszcze bramki - takie same, jak przy wejściu do strefy odlotów. Na terytorium Republiki Kuby wkraczaliśmy bez butów, zegarków, pasków, kolczyków, kurtek i apaszek, prawie nadzy, umordowani półtoragodzinnymi kontrolami bardziej niż czternastogodzinnym lotem. Lecz i tak się cieszyłam, że mi nie wyrwali fiszbinów ze stanika.

W autokarze powitały nas wesołe, rozbiegane karaluszki, ale że panowała zima, były to tylko małe prusaczki, a nie te wielkie, latające z chrzęstem kobyły, od których chce mi się wymiotować. Więc znów miałam powód do radości. Gdy jechaliśmy przez miasto - a przypominam, że chodzi o Santa Clara, miasto 200-tysięczne i stolicę prowincji - opływał nas gęsty mrok. Oświetlenia było co na lekarstwo, wyglądało to jak zaciemnienie nocne ze strachu przed bombardowaniem. Pierwszy raz widziałam coś takiego, nawet w Nepalu było lepiej. Cóż, Kubańczycy mają wszystko na ropę (żadnych alternatywnych źródeł energii), więc muszą być bardzo oszczędni.

Na terenie hotelu było również ciemno, tu i ówdzie paliły się malutkie lampeczki albo po prostu świece. Hotel był urządzony w stylu wioski zagubionej w dżungli - dużo niewielkich chatek i mnóstwo zieleni. W mroku nie widziałam dokładnie jak wygląda moja chata. Po solidnej kolacji podanej w formie bufetu większość grupy padła. Pilotka zachęciła nas jednak do wstania wcześnie rano i obejrzenia sobie terenu hotelu, który można było pomylić z ogrodem botanicznym.

Moja chata:

https://lh3.googleusercontent.com/TwxBmTxQ8TiCb6Loz4YL0Hv4xO-HsLUpmTIIC9RLxzZHnNGoGPVqGdTziOATj2pZX_AxzciH_2sAphqHea0FTNP1GcH_JHGmlmL6Tfhd-ahwGsZm4Xif8iCDS0_Pp5G8X9WLu-DrNlSE_hmg9ZOk4HuB5oiyRY1Fk4wWoxqEtSsVHP6L33xO8lT5mJxeQ5o3T7nwHT8lSIfRq6S2m3O973u0P6di_9vuFlh7AnNsUJdXUdmac-KaMGBCc_Gll566pl8H43vyg6Ay-olnShY6kU1uzoGeHLtZ7AcLxSiiJunwGmLIyeOk-epo3j2QgwlpJ5HYZPfiov3QQhXRd05XKJfPazjoiIXj3Sn_OY3sV1CMrJPL-3Cz5lf-iaI61bnz8U2aUXNIE5GcmqLypifzWEl3iqNbfFEV6cCdkrQGRK4OhtHfIlSk2VClR4T2nJq34drSMDcfH09kvEACAvkhAQzJIJ6hNsnROnBj41M7g3_b5pVt68eNYLXL3nL8WI6F2gSjWtXGTb30tVgpITbrJ2E2YVHGcvEEg5K8kJxd0lQzcw2a6Q1D94x1WHwMDBzMWGrHx4KY9dmCqkdVC__nCD2RK64UbasbzIxP3ZJzy0IIRzCa31pVG-CdbiyjjR_f6nCQSfgiqZ2Ces5yr-LZHNCCcdl0bqfg=w960-h720-no

I teren hotelu:

https://lh3.googleusercontent.com/zP6FlokYc3eeMb528npEUzeaUay8Xj6ywTzXfNPsb-Y9EbVmbvpZ1_6bvPj0UBYbkrFZkClstnscFO5X2xsKdmM_Eo-18c8aJTPiWCY9UgsPod-06fHoNeKUaYLV65_QHN9tO_0wTZdDyBuJU2eItVh_qe0oi-PF_AHSdzTiTytFAZyKJkdUJI56a1pRaNQodMpf4jChoFDZB2dqa-q8m6PDTKKWqcg2mIvSVbs9KSQI62Vzoet4l4x0-HWnnXGV9wzp_MbrmATAvf2xuNenIoHrm6sET5lOwWGaXLdwwSpAZwtYrDYtSCQnGlqc5yRhUNYj2XgkcFSARvENhWu98zj-bPfeSxhroDbLVQg93LvnlP3Cb6JBAsLGwAiLjP_E8QAkwMpIx5pTSfWN3t08ySNF7_MjMR-u-PRs3C11Z3aWqOSVIw5qUd0fYVV1EzXIxatmpt0wYanQiDPZrn3fFTOY4LhSOEyS72aII5bG-W9X2EIGWj5NkdwwkvZXYLcRF2-T3cTYZ9PPadlCF2dd8g7n8Fx_3ULfr0lYkbf18-Kh03597zhb-8DJQiNwUasY4unpSpPszbFLWh_C5wtyv6WAC6iMOsCwoVDL3qeZwT6P2k28KXFEWqolQPraPhXKBKPKoG3olyLreQlu8xXqAIoLFTCWXv29=w960-h720-no

https://lh3.googleusercontent.com/qURHFnWosvuTH9YFErkG0FFaQbSTOtqgoWziwjQealTL0eMlQUEyhTa0zCkfTHRLFZTKlyA-gA_KaFaq5cpheLwDQIJLtJLuLiGFch8DH5KgRaXF0YiUilGrOyGVT0BiIa-v5i0_T11F4M5PU7KJcVpHtMrxJOLGkRk5ROjW1YIE55PECNz9U8-RNWaHziIdqhSGi4iNNtevMh_VE0HhOu6AuVM_1rlYKdyNkU8MfkgqWQuOsPgZwiVpMEaEvugD7R9jD1SK5iqmhQAn7rnWMHSZJF_huQDAUb-I_-Y1pr2TZk8bP78E74gEsKzlG1c6yORwcdDpsuNgskmF4YjUV-MfMjALq8YiIU57PhN-HUFLS0qW2t6fVFlIS-jc_siC98XJlJk5xgSCd0oX0sSSPB4kV-VpBxPEnNf82dv_658b-lvQmkl33WqbZEF7rcdSSn3Q1ns8miKmdPGCo6msMF7eT7CFMWC1emA3F0zchLZ-YRkVqeT4I4D1hmnXyt9VntVZfApXRgOuMp89kpGx0QynaOFsdiRd6UTpZd8mLrxYYDnpLV_homLMRKAf1cT5JsGJzlE4nM8JrNUFRjs2kYTg9frItPPqUDDCiWAvw3QepOUtpLMQlBBlNYXyW0T5ldpPgLcx7EzQlpdE_etGHzWbUMabc1j7=w960-h720-no

https://lh3.googleusercontent.com/mdxcElTNN_yuRn6jjPa0TyTyZJymV7CC04aaf5_k2oh3RBew8-9iabwm_rY8ki7fTsRtAdXCn77S9U460uNSFNdTWw8yZrT4vLbs14IttZONbjxhtmmBxqOVbq28R5LiYb4JVZyjCZNtUfqeVGVlQnscEGTbDoe_tQYCMJ0J9SkhBVcLuzTJm_o4422vQRDGTBCb-pn4d5TdbDl-tUSxPrXFhdB4kTe8CPpyUS3dzZv3TJmC2AxqCwSyE-yX5Dbs8CF-AWzOID8PuodGG0YEhCOlYVbSxnRbLaYt6ebtcmg3cUvMmH7u54w5ms3kvM42KK3avjTaJ7D_vG_TaqE6AahITYqE-iCdbDFGdslhw1pcafu20wFj8z9pE7HRFnRNpr51nRlmHNa78dHwHsxVz3WXh24kIQ69CYVZGMrtHQ0BBktjVcnNGrHS2gXJOjPMWzYzGZl-dLLlAhkCvFo45Sr_xv6ih1BG3Vt1rKascLaeXNGMO1y4G6DRmWZ3EkfKOczqH3AuyaksxGw1vmsp1N5DY7plNPsKNd-7-9-tWl5N4CxCYvjeS5pDGySIrlis5f1dr06EHSQp_kVr6IkG1gRjRKcZpM0sRtNabCpkI-o-bwlQmSp0YBYDuEROyPLfDyl8uodc69BMyy9WLyOQw1hLTeynWlBd=w960-h720-no

https://lh3.googleusercontent.com/AEvwiwj8z8efKfLr7H1jMeea_X1-Zd7dEpSoRMluazAoBTTubW5OnwAK51gkTFqzuVnWA2MNlUMlvPt50sWOH7IzZEdaEJ7ViPTKl1wA6TVTJ22iZqdf6gfxOQP_H6lVdl6jtqFP1uzBG4gsltaZ26zsc_Nk8l9Qt3mOph0chRHJyDjtwmr15Akusuxi5rxfaU6Cc04OsIVHgIL2CGto7uoeuU16DKCiJ3V1_CSyN7hvOkc5rLhFb1vMrzAeL4tjht2xrVvYCsbX8zwZdBJ343STI_PIcNFDv4xDnCsWq2J8ZcpdqcpW2di7Vtzm-bwpdynt02EkovFWCc1A25GF91I-Fn1tNZvIx5nSZwwlUdWfDS0kfWivQmft_oKK7t5DINVJkEEEwQD9z6MqrjeyjECWkqmfQfC5SQXdOgHt-PUIrRrV9GIopE8jV4lpMY7kJ2SS51ly0C-Bw655dN25kS_KZB8TcxUsoARSdpJ4sC1piBwudhMQoOVDb_XFxIBqQbnqe0qFCe_YfvVmYYlNOzEmmFX89ojFClZU8KdEE80BcrNGKGaVHjV9mJ6BX1tnyydvRgLg_9Kl6uKcwxfhGke8i-ps_WQZbBE9rawJvfmIu9E_eSrxyzUZEmuKFBR0qYIj0TNd_EH_pZ6Lt1feM_3iuTYDaGIX=w960-h720-no

https://lh3.googleusercontent.com/D5jNsf4_vF8O4qp9UcMRI95xre-kJmOoF8Nscyi5pvcSqM00LXtas7XffsXPXejwtD1_g1Y_6XlvbxBlVzPEGc9dKI1Yu5WHSbP1DsnzysFYKGDVZU7g79aqGJca7Zv2STC6SCfGzOUo5JySVnFYm-PmmP6bw0PxPfgYucBWE3E6oeH4S_5arDsq_x4q9tub-hdaIMU0Bqa5DwJk61P3XP6abGDU9S7s1dib04WEyg7Qq2OFqazHrTpC_KXwthPYLR0W0v0VmoLb59Fx4aN5xjMpxVrLDVNuDe51Ce8VsI3VyE3JamXJAsFfP1nG62CH91q1FiTBf373CEoeuU7pXIUDGY6miJiHDdpqOnlcdYzwFHEYJtH9q9BPqRQgKdFK5g1k0YcllrcLVHqRy4FAFUN-7xy4T-Bv6JkYeOYzYuYv0aYPV8rmVPSzHwT29PXnpb9Pm2Wl50gaXOWmZtyWBZmQi_dgg_WG8bH0JTo2lA1FO1PRzMxY52cZAVZ3WrAYcIilirgarwDshKcW4RvUPdR9lw0ZvyAlOUxUYDJ8CDgvxhYJGOTIotb1d8zPc7WKV7gc5OQ-vzrrArMep3MP09CNlx3m_t1ecEJop71UdF8TurE_rYnJy6H3b7zdV-gDgEMF8kdk3GiIt9ATsZ46vz5iBnwHdfFm=w960-h720-no

Santa Clara nie jest miastem pięknym, ale ma dla Kubańczyków duże znaczenie i jest znakomitym pretekstem do opowiadania historii rewolucji. Tu stoczyła się ostatnia (i wygrana) bitwa rewolucjonistów z siłami dyktatora Batisty. Dlatego turyści nie omijają tego miejsca. Pierwsze kroki kierują do mauzoleum rewolucjonistów, w którym spoczywają m.in. szczątki Che Guevary. Szczątki rewolucjonistów ekshumowano po 30 latach od ich śmierci i w 1997 złożono w mauzoleum, tak więc jest to dosyć świeża sprawa. Podczas pogrzebu na całej Kubie wyły syreny. O wejściu do mauzoleum z torebką, aparatem fotograficznym lub w nakryciu głowy nie ma mowy - porządku publicznego i czci bohaterów pilnują niemundurowe, ale srogie strażniczki. W ścianie kamiennej "groty" z drewnianym sufitem osadzono szufladki ze szczątkami. Przy każdej zatknięto świeży, czerwony goździk, czyli ulubiony kwiat komunistów. W kącie płonie gigantyczny znicz. Nie jest to jakieś spektakularne miejsce, ale zobaczyć na pewno warto, właśnie z uwagi na ten klimacik kojarzący się z Leninem, Stalinem i innymi "słoneczkami" historii.

Przy mauzoleum urządzono muzeum Ernesto Che Guevary. Pierwszym od wejścia eksponatem jest stare zdjęcie Ernesta siedzącego na nocniku. Poza tym nie ma tam raczej niczego porywającego. Trzeba jeszcze tylko zaliczyć fotkę przy pomniku Ernesta i słynnym napisie "Hasta la Victoria Siempre" (do zwycięstwa aż po kres):

https://lh3.googleusercontent.com/Kxdozp3IA3ySf5vFuJbvCLWZ8nzm8CjUC_0uc_eaj1bUDOTLGOuesl0c-m_G8z_8U-C1IuqwEsEvXZTDcDKVi7QF2LJRP8LzNdUqEloRAZn9vmrgb0F3yqbYyvCloKjgFzbXSKhuPRWkciw8ORHxC4-J8KyKLa8WVJ0EYrKCeg4ONP8wnkE77gC8i8fUWXgB1ExtdIA5cnHnM69g7azwaaWGI-Owj_ceOuqbG2Lc3GBRJ2Dppm2ToCVckmrSGCDEaB-Ac4qxVMFlD9r0Qf_kda1lL6KVb_lzPM6jypYf-p56r29vS6nEam4x4ka7lDD9pdf2fVxttlwpzYPg90e_I3B04Cc5gvRbaC2zTt2K7tvsGxvMb5Fri8HV1k6dEA4MjyfsbGbanV_eSZipqSybyyxXVEDbiO8gE78os7dsz33TZiQOGud4lxhN78qkehTjbs92usdu5Hp2LOjTEGJNzzkHgQYYFMBIT7V3Q5mov18tj9wpqxHhWTmycfvatNkk-_cOJTld8Ajej8GYz3p2kIQBa4e-qWSfmBZ_TF9auYfK3nfBfBjFJIe4X2qXinYQZ8b3iL96awqn0W1A7Sn2vVt3pcea9BHilsc711mz3THNSFSrW5yqp1R-DhOs2zl2oEJl74cCupGq34C_JJrg246owOGvuQsg=w960-h720-no

W Santa Clara zobaczyliśmy jeszcze dwie pamiątki po rewolucji: wzgórza Loma de Capiro, z których Che dowodził wspomnianą już bitwą, a także słynny pociąg pancerny Tren Blindado, który wiózł broń i amunicję dla Batisty, lecz został wykolejony i przejęty przez Guevarę.

Wzgórza same w sobie nie rzucają na kolana z żadnej perspektywy, ale warto się wspiąć nie tylko po to, by spalić pinacoladę (400 kcal minimum, ale drinkom kubańskim nie można się oprzeć; jeśli Kuba - będziesz gruba!). Widok na miasto zatopione w zieleni gęstej jak dżungla jest bardzo przyjemny:

https://lh3.googleusercontent.com/36Aejl_DvLGudO3J88NbJTd-Y4McarBwDTsQajndQ3Iktttnxf8MUdzZs2rNbhVpe5Yizz3uArN_Br3gv7b_777tGMwpBO_ZQguGaHT_SVwf9sXsEtjiphzNt59wsEIZtUIT2gaupwfGmJsP-fSadfYwrmH0wo97CfvGqEfj-sAJOy3PRqrUsnHsr3MYU7tcir9qWsu4HOqmNK3MLypUZVFCMSg5vDooX07m8RcANCvfL1zNIQ1TZP1VmHCoFN0LlVTtgBxh-xCXRO1_ziDK-2dm9AjlZJN1l2n7_XhN9IUDzq9okt2jh3kUnaCwojk8MoF_2auWe4yPypZ4LIOXWI6yrsJvvtGebeKHTAnzJxQR0NNbW-gZ4NcCHsJ5NKj5yONVupX4MwpZZtQb8aSzVa6o0L1paH7H9H1XE1rpxV071_kNXuEBW0jrzNkV3AO2PWzEWG1KPu0SmfmINQeCVm-d7WtKXN10vKaPOXSOnfiVHnWFFemYbnaKPqRoIX2VP7lQjVRuMBX1USZBGbJkZ5VzVWQzux0mklv75nn2G8z9XHcMYfxdnG_qPUU-lPWWaYNpuIUz4bLL4iamvSm8Uia_bzk-Z0URdvRSWg3XubgD3daBZ4ahyEM-Mdz5po8su9_s5sDIVMSDg2Vz8wLNtxlCX5YaGUCt=w950-h720-no

https://lh3.googleusercontent.com/Yj79lzqRp9BbrhZO19XddOQoSfyEkYmVCUbEYQXmpDAkvuH7jjvaIpDhMH6qhkFIEI8TE99P9T17tk2JPsBMu7Ob03xPl8lFhjYgAXnkas9WNV32NCXwVtICZm-XYrLnYhjd1eg48VeI-_se-miIPqPaONUjsM6Fr8zTi2pr4zCqNsQu0hlhCZwrjGlBQkQrwViB-e0U44fLdSV2cDG0-pFNjnPW5w7Q4z0ehGx5ky4eKglW-O6n81t4JrWTjr1LvlhpbogIXZq--ELGTCs6aEU3YpdJg1hblmYagYAhfrDj1AQApazHlOM_QzQjFkB52TquKsjDyQ72nnS1TuJJ2yRba1Y5xiq5bsTugMJKM81MwHouWpKPmNFdzSX5aQAh8Ix_v1woWIoqkyjLmPMH1f9-zq0Q2mVxACT8iwBQlzTFqCXLm6zTfCJcpEmCi7xS7yl_JympGsRYNA88a_PIUN9ci5JTK7V2YK_BWB34ZVoMZC6hnLT0hy5KXk4hBJLByE6IfctIpGskz2z7G9ICCto7x7UNZqmE7cKufI-ss1byIlMIj2B3RMIo4DVcL-dHlEVPERPoF8p_4z3d3ZyfS6f9Usqj33xaKzPqQFK9pZO3RvEYt1BBATjehdJrZj0-9O2sYp7XC_Y6-yRnCfYdFoQloUAj7AG1=w960-h720-no

W skałach budujących wzgórze geolodzy znaleźli dowody na uderzenie w Płw. Jukatan meteoru, który uważa się za jedną z ważniejszych przyczyn wyginięcia dinozaurów, i który spowodował m.in. tsunami sięgające Kuby. Na Loma de Capiro rośnie wiele gatunków endemicznych (czyli nie występujących nigdzie indziej). Gdy pojawia się słowo "gatunki", robię się czujna, a czasem nawet zaczynam się ślinić, jednak tym razem nie miałam ani chwili czasu, żeby poszukać czegoś ciekawego - musiałam biec za grupą. Pstryknęłam tylko jakieś fajne strączki:

https://lh3.googleusercontent.com/nJ9HOL__VUnx-M8A9SULFltXrt53UANrIcutqJQJU3Akh3dv2SOgn_U5TgEgs5pa4yEv-N7IU9S6r5AfPxgLwHCmH6NyoxY-4nk8j_FwgV9XIJX7anzxoEV_ZgQ2jgPANWo8XJlEaMB4_3S3_9_BFXWC9Nhdfiqch5L0CDcVoqUYnpW9yEsEUQNBMTEdCoBk2sZ8eUu1oRf_8G_XNqaJTrVNOG5n8lRZjbDLdW09eW_R4tSnckgzNgJzK62tcx_A9egpdgU__Z6Ag2I6vMYOAsSFv-UdW11PgnEoBBlr_ncm6MW9AIpjf_m3eLDZo4MLmzldw-VRKKC3BJ7UuosjjRUy6L7iaJWzXBYya7RDhUUFbg1oQAnVD30GxbTedmF7JWRcrSLxMquPH1iS-Vsc3taIaxupGXrJx6Skq-DYa5IOqGriQj3RSUIAFZhJ_cmCB__HmHCVevGc_A6tq_fe8Llhei1aNP-O_c6bUPb6w60P2I7HYu71vJu1A_nF14qkVOej8DuUgNXGUpvKXmhS8pGe3zExcLEJg1vRWH1s1QL1ZHia1k23_QLLmA3PDMmm9CbbYjthyrELBdkuOYpqPEGtMUKEOJ-kD4VO3gIFMOGKGGc5A8WVjlqJHudFsxpWRToCTGFvLNeVBP7Rp0gG7zbu_gyVFtoz=w960-h720-no

Sapiąc jak lokomotywa i plując krwią, gnałam w dół by nie stracić z oczu grupy, ale po drodze złapałam jeszcze w kadr mały parking:

https://lh3.googleusercontent.com/Vw7_2fk6WyskeOx7WPv6N9K2ENQUKNNPGDfMqJXE93KhaxtQnH6JNL1LxlNmJvXM8gPfg7A_wirtAPb0cF0LcLPiCLHetc5rl6sHsYZESG_iX6bzJTL35jVQCsa5EcSVIeMaS7oN841yKgUq3vRJRFHJzT0UiCkVO08aAMrMzEIsMSKK-CTMIhBEyciaZHPJoixFrvGbqZfchAoS3y0bI50TStE3tEfUxGUhivSioDoTgN235RluvAUvTVAKKkUzZkkMoqRjGysdYBmMR5LaU59lJ5ANLzLBdMtrCeGEr_fksiz7-VZi4INpvSjLMKvoauWLaelVV-yOK6AgQwEcUrAubxwIpHkj9DwPhZPGSJMt-OhXQ1fcLSobeCilGTTNECVQsQ5PF1sLXyS9y4ctawGFuEXQB_KcN7Z7ZYLnEpNazZTAQVKGF2h27lzcnnocCCXmW4px3rVQ_lO4fVfBQuX0LklhXikHLDu_iSezGVG9k_i1o70niZ27KJlV9wr5clEHvu4BWwpMslVLA25tLqfIP-oocDNrP8z9rL_bmgDzCP2O0goL9plR242-hh-nu7jw--BWk_oOfHNLsvLz1RoKYNTzzR7nGBDOJUY1IEG1-bTGt4tzFpzo_PR1w97f6LW4ZRYYmXbTLKO-TUoc6Fv0Q5zvdjIv=w540-h720-no

U stóp wzgórza na turystów czekała drynda z fiakrem w pozycji zrelaksowanej. Wszystkim od razu zrobiło się na duszy lekko i wakacyjnie. Dopiero raczkowaliśmy w naszej podróży, ale już zaczęliśmy odczuwać czar Kuby.

https://lh3.googleusercontent.com/mxEzjBrznOa2xcXgEN7H5Y3xux3ErN86A25wHpygZydggPBdOIIh5L5dXPb4VxX_nZzgclzFJVhRkMYSh6SSa9YwM5kdttVEWOd4ealBcuckFQAXyCC2ndB6PzQ_Jgla_7jVu4Y1BSfqhFEqlZOcK6hV7lCakC3_GbBxIvj7s4889s7HWDFtrsbtfMBphXuScyPe4GwzYuELZn5cQMc9_lOOPxmd-cWDJB5FWAoMZxbX_QwCmeP6Ext2_1cvMOxgrtqdCMyIoGs_xaOOD0oEso6pN_KBMjBxdQyxXXSXssBegE-5jOSm0Rbu_zqluoacw_IF4xK2DXnWZroIylOssnz0Jj9Q8vT3mt6uGQE0RGJui4PQ2HlBIGOtbPtN63J26cKfoC7Yw_Gh_6wPg5ICqaX6iCZ17ZwOw9Odei-d8anQYFzFgiywNXCzbTJRDfxOiVL5E--6Q-CFR6Oa3YXAcRiQzleHv4-euQyc9U9lFmXvcQfl-htUXDRNjaF2mc6uooTnWCLgmSob9DzMZLL3cikgL9KcYtDonoaW3ryEW9m3bgbudDKo93ANjjAxUfV4CBEbSSV2bmXRhKB2lIcTgd0a_t2qIsbHTq_VrUCsR7szePF0Ysl8fvPyetLliUcnJQWrCyySOZYkSZe323QIBWumkWIlp5CT=w960-h720-no

Pociąg Tren Blindado nie jest niczym ślicznym, ani miłym, ot, parę wagonów z wystawami fotografii w środku. Ale jest częścią rewolucyjnego kompleciku z Santa Clara i nie można go pominąć. Tutaj wiele zależy od przewodnika, który może opowiadać o historii rewolucji w sposób nudny albo fascynujący - my mieliśmy szczęście. Nasza pilotka miała dar, a w dodatku była żoną Kubańczyka, więc miała dużą i rzetelną wiedzę. A co do opisywanego miejsca kultu rewolucji, to warto zwrócić uwagę na betonowy Pomnik Eksplozji Granatu. Pomysłowość komunistów nie ma granic...

https://lh3.googleusercontent.com/U6KrDYp2X7xCrD4FmkTpgAHdr8UT3pVQRF4o18FMrHZf6NnfDXJTRTjskNj5e1S4z4wmgnDEp3jrmWTEaw6mHq2pHlPkXlM5UPwIotRY2HwHowl-aU0dDLcciPI8HIALlfbkTGh3MNeiHxcQ_HdD8ZTpx2ENFjYzbMswjTImY8KJZOMnGs3Ym-PdoL8wnnrJ9vT2qgjGKhfCr4y75rHNyX-W-NiN7riUP0vWqymFSDkZZtCny9R6vPW0IkoO8RL8sORn8xWIGjLK-1-6SXBOqQzLF1rcFsa34j0ULfFxnfucw-CD4itE24Fj7slenrtoPjc1jRBhNqLCvIV-0ymVqMS9nE3X3j7SaKxN0JEOSGGbHmC5mwK9qnEbWMcLKw8L6MbFVgtbLBGoqQbrYBoI77eeeqCKeyeqEZGV2Ep_NmC-F6HFl6x8kuLmTuUUd81TV5Tad1Aj6zWvzdtjG7qWJDn_VZI9xMv3WF0hiSekz_ZuNRLJukmLBoyRTP_zPrOfW1pkFfoeSakBtES4o1lIF8099poM-v2Km-NRXoxZhC4qKUXn9AIa9JPmZ80v92T5ehxHZuHBqOZlaECG_BdjMl9IKDcnhNwu_m7eL8wZJZ-pAUdgOCVe1vcVFpR3EOdi8--mk1lw_7tKOtBRDbtmrKOBZNZzx9QV=w960-h720-no

Nie byłabym sobą, gdybym nie zauważyła obok pociągu jednego ze słynnych kubańskich figowców, zwanych drzewami jaguey. Poświęciłam mu znacznie więcej czasu niż zasłużonym dla rewolucji wagonom.

https://lh3.googleusercontent.com/ObW76hvLnzjDHsvVBbMjipXmQI0vgxv1FeHTPU4u27kK3fOLB2kRxaebPJyaiBaIeyY22VzMkUlwgZv2ERnRaCzLi66rfT3ZxHpAWRFSjtuU16qC-xyAjwdLIrCoMIWX0fvcQMnE9yoTMKJ-QA_ItyH9jUmNtdCmrZCTuqeujES7zM0Gbt9obNqEQjjzcKYCfxY2Ewp8Df_4wgHCCdCbqnsSKyyBoYpiBTz3yBkOzKYK4oyZDPX2jlsjoogqNqWrMsuaFwr8CRJ0pMokiJs1cSBzKO5nYsD7YkZbdSwh1n2Nno9cqzdfEPoU2BnndI38bj68G_U1CJjxQR4afg2gjTKdfEO-QymqxtMjaWfRrExGlDMPaZa4hvBaG6IhnUUBzeoEADbBmx3-wiQpV3X6BMHomHmiYJE-GMGvuGQA3OrVwtYYPHXUIk8mi-mZUJJW-qu1Z06RwT9P2jI7G2jCoWALUV4Eu0TY7MLwObBsmsvTVslR3xVLDqfySQdb8UgTBfJYM5VhFlAoYDwRxmlNOSnQ-XTLiJ6FdsrtG6TaEF2IaH9lZZb7Whg_CD3D3Z2GkRpmfK4e0HJ5Y6GsxoOwquy4lSBAzThJ8jqviF5CE9D85dFccj0mml9rD3xlgjY5p_uw5mkj06UQZ_0schclmNiTmG4_wHIC=w959-h720-no

Obok torów - oczywiście TYCH torów, czyli fragmentu linii kolejowej, którą jechał Tren Blindado - widzieliśmy lekcję wf w miejscowej szkole. Była to, mówiąc bez ogródek, lekcja musztry. Zwroty, baczność-spocznij, marsz w miejscu - wszystko to Kubańczyk umieć musi. Podobno dzieciaki ćwiczą też bieg z karabinem, ale widocznie tej szkoły nie było na stać na takie pomoce naukowe...

https://lh3.googleusercontent.com/un1KjiY5-ijMr2u20DQoP_96Sbv2tfH3OwpdvwfmGbnfDcgjGRqFl6MTUKXZjHe1GVpUqqy3a3HWbDOOSQd-TlLUQO1gRluDTSpknNeU7Pwz0rCQnUE6URiEvMIYk_45H9JMeur6kL7A0H9DZefHpUvjLgHQ8SKNaoeesBe4Dl8gRA-w3bfmqA78BdvdstGJyiL-LY9ORufrEfyh5uvypArrhAvIjoPflW8V5-gWOUNonm6DF9wdfiAFE-XY3PyPndbHSX34GkP1bomVOvSCY5DWhXa_7lGQRC9CK07peUwJW1zr_KUdC1ZImXxrOroYdzr83_wfwvomGnZPeGlOBoy06AsyWI_zGfApJJtJUNPDOM8auooBYHM88xCrqn3IkKnn6l1ehXsY4KN4dLxUnm7-k5kcGv_fcguLhCNvlG7mpFQcGsiSfU7mV37ZRYrVcSDPX_di4CdRoBsYqm8-gZOEWfr9hsk5yvfsK1Hr8U5dZf4fZN9J941scB8wl8ywyAwGOY48Mp1uPALv3f7EsCOFOlCVnrc2r-movkzwsBmKpFLBi4fyHIyAkB8SlIw34_1X9Dkp9hSUhCc1GcyH3eRQCND2rD_ZRcWOUfmlJ2ToBB_fVzqyTXu8kdCzSXRXsPGXxkyEzdTDvy8y2Gj8FwoM-PoDj1yN=w960-h720-no

A dalej napiszę, jak mi potwierdzicie, że zdjęcia są widoczne smile

Ostatnio edytowany przez texarkana (2018-03-06 22:03:47)

 

#4 2018-03-06 22:07:36

Angela

Re: KUBA 2018 by texarkana

No big_smile To teraz mogę wreszcie zasiąść do czytania, śmiania się i przede wszystkim do oglądania big_smile
Potwierdzam, że widzę wszystkie zdjęcia big_smile super

 

#5 2018-03-06 22:29:06

texarkana

Re: KUBA 2018 by texarkana

Następnie przyszła pora na wymianę waluty. Na Kubie istnieją dwie waluty: kupy (CUP, peso cubano) dla lokalesów i kuki (CUC, peso convertible) dla gości. Tak więc turyści płacą kukami, a Kubańczycy - kupami. Przelicznik jest 25:1, tzn. 1 CUC = 25 CUP. Ceny na ulicy, np. w kafejce czy kubańskim fast-foodzie, podawane są w WALUCIE, to znaczy oznakowane są jako "$". Pod znakiem dolara kryje się CUP dla Kubańczyków i CUC dla turystów. Rzecz jasna, nieoficjalnie. Mamy więc wybór: albo dajemy się zrobić w konia, albo się wykłócamy. Wielu turystów macha ręką i płaci w kukach. Nie należy jednak myśleć, że przy niskich cenach w kraju trzeciego świata to właściwie wszystko jedno. Byle jaki placek z mizernym nadzieniem może kosztować nawet 5$, czyli w kukach i po przeliczeniu - 5 EUR. Mała butelka zimnej wody - 1 EUR. W przypadku drinka lub świeżo wyciskanego soku jest już trochę lepiej - 3 CUC to cena do przyjęcia. Kawa kosztuje 2-3 CUC, więc też można ją przełknąć bez obaw, że to płynne złoto.

Aby dokonać transakcji w banku, udaliśmy się na spacerek do centrum Santa Clara. Był to spacerek nie tylko w interesach, również krajoznawczy.

https://lh3.googleusercontent.com/wa7Icaxl7PkX7m55nkLV6UjrMpny4JcWq3LGjtnbOG5mNvBKyI444KRpcGR4FfNt-7iCXSCwKekqN-u1Q2vlQ30o2J7UAzpDWwHMHrNwodpdWsKUe8Uvya2mOoDw3-q8N1epRl5mBKy3ZXyiA2DsVQAlt0BtqHqP7vZoUByLDTUCGRBaCMasVWhyPK6n02v7hL7jCRF3F_tLzQawFT40BDuojTVS7NUtPjysxPw2IaU5PoR8Ta9O346RaJ8KzftdNzNkKwfk6wVsvMOJeOuiiBSdT8Umjy9bs9HWeLcBjlCjtO6hxdFs6mhJvO-6XDWCfT_uciRMhZ3zRv6KMPz5Kpj1oct2bORvlqL1v-Rc6pBY4d1T8QcfP4LFREA5UwbRFDKkpL6MtyaZ8mFQAJT5xeT1TL97xjhlFOxD7v2DjIEhe6egM_nI34a4nNp0jUNdpGXSL1Ojxqh45_YJLXvpMYl9KWjIMuf5d1VEV2b2U1vhedkPLVRDntJhTfwmn2KJ5qHyU0zDleWOvz04uPvl9Q8Cu3_huGatQ2ncuxQG-r3b6b6nq1feBKF9h0rInaNROv3H0vNaY-pbWfVPPef4DysVu3jSDkewyaVFmA5Gqt8AC2qBI8ubhlN1Lhh5lNr-ZQTrh2orn_9aUEf-dMrb7Vm2gGokstDG=w960-h720-no

Na reprezentacyjnej ulicy otagowanej wielkim napisem "BULWAR" tynk spadał na głowy przechodniów. Pilotka pouczyła nas: Patrzcie Państwo, tak wygląda ładna, zadbana ulica na Kubie...

https://lh3.googleusercontent.com/7lHIwL4-DoRWfdysNwxtIIX59V8vCycsd-avhKdd-H2tYb7hLE14_rfiqZq0UNKyvMYQRqy8Mp2ywultw6r8zO_YbQobnVtBi8DE9HEBubAI9u3RfDf2pVBsawcUba-pu9T6OyMcxK8ZGHxIk0f_wAFhY1Sx3u8heXSQ6quvqL0GVMXDlHU1xgwdNgy32d4zlr-llVBtTXctt9EXll86ZYK4prKP5KPxDoJMcEsppDaDEf7zelGCMMjKrDNZbrzclRhke7hiNnI3335X_nhqI0GgLjNBEu5as9Z_b-cdJLJl4CxPJRKE8Fq88cggJ7i7myr4dQY-qhRb4l3ruC4L8jKAmIgeOo_5MA5fvtR1UwKV_3F1xtOF0YTxTFS4LkMDns25rGyWF0_zk89v2ECiCLgYiJbO-9ePxFMJmFWzcb8boe8S0tnUCyVoGxW2siw9hZhnxix-DsE3xeBp9JTTLimk0n7Y3K-AZWijES4XyTDNsDQ2EbYadN-mP17MC5zSJzQqt9cyuW9VMHG2D_QRrEk6WFt731JI_lqm7myqoEwCfWgCYo0Zv4hIbqMuvMX8aUKxMrioHdgQwe6-acuHAroRXxvQrfakvEAsJ7OhbEarI17rOGXeeQb0_rFt0oV38SUQwFe1bOh3qc45coADLUazSvR2t9mS=w960-h720-no

Kto chce unowocześnić swój look, może sobie na bulwarze zrobić tatuaż - gabinet zaprasza!

https://lh3.googleusercontent.com/Vs-zm7ob3u2pXpIQdAS11UwygUKlU0VbWxzPTByH06TSXManSUQqTmW7isferRkHpwN6j1FYjCbsilhL3hky_aDhSRuJQGVHbuJ8hv7FPMR35UUSj77zDUYhUB_N7pYQau8l8pysC7FEuLF8tV1Sg8rBx908uAQj1zrgQrXRG9HetuamzTLBjhz2DkqA2i2kHiraZltM6_wadWCrAr8t34g3gLmMpA5r_pOjsAEnqtNDWryLh3slpZrWFXTgK8w9al1T13bB8jOmCBnI_JfsQTpTbCvXePsBuk6mF970OtlwIRbmokVcZD31JrlxYQKMRuLDp_0eg_0a2q0jkvG1f8ql4kidTk2-oPYcmMXmlCXBOxUfzkWHoFyEjwPHAl_-PhDho-AwifWrc9OJglUIx6bKqBwoa6rjZEgGtdlnCVMmhiofq6iyeJ5moThFCyDlqrZ4ZV-_4samvJMv_NH_xGKqhkZQeQph2MbRRXMPLwza2zpxDHRWWXUsm_Qd_SDwHhlQy_me_lOWORfAu2MJw2PUkW85ByRBgZjippNwzG2FXVEGTx0v3uHVT1ZxTXQLMi51UMMzBKcViQ26RGrXPcs4PEcAPRX52vt5HcFUUgHBsogO56wtmRUNJZs7UjNAVNsDvdIfkr_UErwDdX0Ww_ZVbtjOBCew=w540-h720-no

Na widok kolejki po chleb serce ścisnęło mi się z żalu za utraconą na zawsze młodością placze

https://lh3.googleusercontent.com/0I5ECymzm49QVVghAylr_LR9fYLPgvNxozqvUuAImyJ6ftO0wXdDTEdyum8e4xBN5_eikk7IGSPs3VTv9MXlcfjz1eM4BAT6bW4hPG-4X8ai-gYFMtx3NbqjMDKoV3CTlDCnxivG9sH--fdDr7SNoKxVo4NsNwBgsJQcRgnlMZJWDuhWF9aYkBF6NnqL2MfcBLJgVEVS8gkNLfcTR2WeKdBXagsWqIihqD5UcGDBvyKSzV4HZbTcudO2ShstOSrTS_nF6d3TfywSkdc4LBbX1Sa9U2_7FLGrYqfVqVaTCR1iYSD6YDn_Otd_QrqdXZUskr-z9lDwvfBpf2Q2Ila2pLAhFWrdkfDI07lNB28DKmQB7MAM2hHb3suee7MwJ8nfnA0NVZHnVrdPm1jLOkDyF43sBYkPSsXvtzneE3Xwgnrsj2RhiI0GypAe4cwg1wIGpzMpaDhBCv-amDLkXeWL59z5NB4kZ_s0nKP0Eve4V3nvdIi3_MQQMYull_SBxXuOEWAzvBSFm6FSWCcZ7wOuBOMXhWHenSr5T5oewuExyEsTMKUQF27GlNAbnpl9wrnsada0kv9NhqKdtvsHTgbqsD6ucCCrKkbKm5IULXs37exlamfAKG6zz6Y-riEyYSy-t566FZJIg_D7wKF6ZvUBmV7g2WURf0T-=w960-h719-no
 
Tłum kłębiący się w aptece i wylewający się z jej wnętrza na ulicę przeraził mnie: byli to prawie wyłącznie starsi ludzie. Chryste, jak tu się starzeć, jeśli nie ma leków? Ale okazało się, że są - spod lady. Jeśli dasz kuki, dostaniesz nawet antybiotyk. Problem w tym, że większości Kubańczyków nie stać na dawanie łapówek.

https://lh3.googleusercontent.com/cKsKvuA0pGpRnfYMjVaz0Wh-Fm-0HLnAcq-WUGpINdihMVAkjOlIHI-OET4ocOKn004RND5-pMmWjECObXKaCkgGE2hMatdaZjPs4AxSQjuj7Ye8wMkCFKmwQ0Cgf0XvuR-ZtIuxDMlgRZ3Y5fPQTZJoyewTygnPZA27GIBS9IJNGz5z_bqUYVOBYfAjfJRzvdVfuEuHEpiS6mhp0G9WURYZLrSsrba52gOuK-Kl4lbPgeOVsxC3rk4fv-uxmFLb-ncRbYke9-jS0Z1N0LsRqrTXhPliIA_eP-IkbTuOQ9baFP2DKA8At5Asqzu9lfJodLUelqQnpUzIE-U3FfdI41ylvGKqrczLz3jh0OYnb0IvCkCwLKwOG9BlMxrN_Rfc2auZ8DZvNMxnlX-YrZ49wnBesY5RynyXMpDjSwyV5BjddAWugaGyuLnPRI5ITVAqGP_Ub02GBwdLRlgdFaZSIpWeAXLImvGmbws-VKQT4WK9SIvkwUlXxbTVRNC7N_v9PEFFbh1ry_yQvnd9UuYhuiJ1R0mm7cORo5VPLO1fdcoXDH0kQ1J57uM_i28citHKbPpzdBCf0SkyC8k4AT58z5iXqHJUtCxjacQid-Ex9Fakiv6ql6ANqgsemZU9Xh1tENF1T-LV8U4iKfUxBTstSSamsW_u7rOj=w950-h720-no

W centrum zajrzeliśmy też do sklepu z tzw. gospodarstwem domowym - tylko na maleńką chwileczkę, bo... do sklepów nie wchodzi się z torebkami i plecakami! Torby i plecaki zostawia się na zewnątrz. A kto się boi - nie wchodzi. W sklepie wcale nie było tak pusto, jak zapowiadała pilotka. Były plastikowe miski, plastikowe rury, plastikowe sznury, plastikowe obrusy i plastikowe butelki z jakimś jednym środkiem czyszczącym. Czyli można wybrać jedną rzecz z pięciu dostępnych!

https://lh3.googleusercontent.com/_8AsMvf43FxOAmZsMufBytOVSJ8EaT0J_1hQEW-2nJg6OCt1R3EKEgOghAfiZ6IhjqptZg06hMg6leuXqcZm0OqtbaMJZwizWlaYkt9-4K13ZEqWztzyiyshPt6lQ0938-0NQm6Fi_Dmjq9tr8Ur8-tX2qYo27Oaxcghy_sJfb6I3e_FNgC_Ay0Cl5xwL8Z479IR3Q1koCplbY979pxLPNyiTIphR85HZMiyxYAIy-N5DWvtaF8sB3q3ieyS8bBKtdGdd4Kwk8vGY3xcQCc0Gf_YyhTaNLCMPAZbYc0tYCfHiPr7XSvjVpIqE8YuvXTCfg0Ez2aDY85ZqdyDWWt7YWhevkQK_OteyhcxLWKkIo7Cxi4twSR7ztK8dn5bw5qF-JBRRYGkvKxtDTWu-aOWu-hjEbUYLIk03TCIGXCXMxpHZT6GNBuwMO9FJEV_BTuLEvv12uk7RI7Q9BtCVpaytt-ifiSBde8OcZyktwhZatZYm6AWpffnK7gzyfxYfygIwWjV5GA2efNvlSR557ashulqDfZS-FRXttZjql21lJwgfghlDzY5Am7dfg1eNh6ynGje_zDXD08aa1hiYMy-PEliJ5iT7hBVzT8tUm7CgUHhGfgE7yYImaiQBvmcv1OSGsWSdG_67BHNOLUxMp0w4XhLBerZbe3I=w950-h720-no
 
Na placu głównym pilotka dała grupie 45 min czasu wolnego na załatwienie wymiany, pójście na lody i obejrzenie bocznych uliczek. Okazało się to żartem. Przed bankiem kołysał się tłum ludzi. Okazało się, że to zwinięta w kłębek kolejka do opłat i wypłat. Samego stania było na 90 minut co najmniej. Na szczęście pilotka zasięgnęła języka i okazało się, że dla turystów jest jeszcze jedna kolejka - do kantoru. Była krótka, więc grzecznie zajęliśmy miejsca. Do banku żaden klient nie miał prawa wleźć ot, tak sobie, bez zezwolenia odźwiernego. Odźwierny wypuszczał jedną osobę i wpuszczał jedną. Wypuszczał dwie - i dwie wchodziły. Gdy znalazłam się w środku, okazało się, że nie ma mowy o żadnym błąkaniu się na stojaka. Odźwierny wskazał mi fotel i musiałam zająć miejsce. Klientów w banku mogło być tylko tylu, ile foteli plus po jednym przed każdym okienkiem. Bałam się wstać i siedziałam jak trusia, aż zwolniło się okienko. Dalej poszło bez przygód - wymieniłam 350 EUR i pobiegłam na oglądanie bocznych uliczek.

Moją uwagę zwróciły hostele, czy raczej pokoje do wynajęcia w kamienicach, oznakowane odwróconą kotwicą i napisem "HOSTAL". Wiem, że pozory mogą mylić, ale czy byłabym aż tak odważna, by tu zamieszkać? (Teraz już wiem, że tak - ale wtedy jeszcze nie znałam Kuby).

https://lh3.googleusercontent.com/bZ8imANoK-jl9sKadUWFzgPrbGTc2xIy1vXL12ARfmnHliiS4a5OJwoT1u-W9ORWZEyAKJK_EZeuLzRGZeeoLahTWjH2CUEx4iyR12ezXTt-MCp5nsgo89XvVCBToCWOfUGn2V-OxAOsjzWsgB0kICtVsk5iIP9FTgtJwLxe8E3bek9r1o36EsiGulY9Sf6sqP8ppuSKnJKADfI7impSVfYhX6mVF7ibaueIKgcfb-Ft0n_rxmYYfnywjF1eeJy2mO6Wmc3BJ_0NV6Jka5t6he0Klb3f3rgVwDj7jIPKAVjFNN3bnw6wE__ybI6t9JqpIxdNtZQ36MWP0YcE2dm1hGg6pKAt0jGbLVjnWQ5RyIuXClg0ecAlBhFuUqy8ME0xHPlSPsNqo-aKT5q5PM0tKRexnqQpc141ipbMWaIG0QiN1bA3D6jcA8-FN6itdU75_cfJ7RmgCl1WeAdnsDLSQuCgVewd7PmX58VZtlNy2q9zbZRNBbutLi7mcPau8xVi2pVErET7goMT1DtgfMo5JxiM-8YyOs1VhuemL2T4tYaloltK-Hb5iU-yAzQqn2UEAF_VXJfc2J0L_P5A57nWaGJZJglADpryWV0bKZUv23hsGbgfb3XHA4xiQ5ZblXvpymNAcdRSJw24yI9eMSGmkLOZ0pXvI7gi=w960-h720-no

Kolorystyka i wzornictwo na świeżo odnowionych elewacjach (które na Kubie spotkać można tylko gdzieniegdzie) była nader optymistyczna:

https://lh3.googleusercontent.com/SykpxZ1O-BdHe4CRCfnbpMSmbZPsE0fb6e9UwE3VlQkOs3HcLlM01MbhZJnQ_cdomt4aTsyiXG2fCNHNzWJg9YilPE8dDATgc63WS7boxCT-n65nMXJMyhS4vAp3uKZ_hBF0IyUQbhyU5pi4Kitx9UR41TE8HZitM7Zs7zDOgVXBBIujMJrifYRoZW-2fAHauEjHRw8nDSZx-S35lCCLDBcIYGTfVlKvkot4sBIqZz05tW5tGl50QLS53oWRW3q80MezvRQ6xlo4puA_WWH2Ww7W-CEFMCZXzrKM_P5hG_xKPmku89lbxRVScDQHLRSIVj3KNIZKNTb6AQlMRfC26G47e2rFWqKTLCaPOJJ8wxZdRKaGcME2dfdGVVOCBdk6GHgo91RNDSMdrqZ1rf-0Pdbz5vShtYsWckrK182qVdX7CVArYVYkf9szK6qlskDp-k3cfM0v_G8Q5Y46AAWfyvTIR68n-ByFIj_Yqg6ci9mtHjLZfMHGloYQ6qvZlbn-zcZQ97UFaD7k97Xri-I4F145CGpMk1wzuJPdCnBhbuPC_zXNRQuYW49xp3mgFFjf83b3CZBfL8mmU738Pu6YPl-zV097vvFWeBHvWo-RBmM7YohF0Fcl89d3H-Jj-5mu8ESyJd1DdzBn97ixljZDZJPxjDN8priL=w950-h720-no

Spotkałam też napis przesycony miłością i wdzięcznością... a może ironią?

https://lh3.googleusercontent.com/SDKysjr7tKUpSMtDkM1h0FBragwmzfKTLJdE_XVD3MLP9mDhJk_424qmOyY511A_BGenOiHEQg5M11j-hGblxtQ7pI3eTWdZrNiqJYZNcjOlF425YUVh3f8rBq5rZ9MnKVsd2dIyg8pKzqWRBfOssI6h4CSUaxWebtZCe6VDFdoBssrox_Eaaq0O9bT4J2gydZlOAUmC_4ntiZGTwTZ3y3zb5cBldkxIJPtEIqbKZNkmMIwUW2_zZo4BDzXKG44HWH_VBJVF70ML1UVL333SIoBt9gpTRq4k_ed-LSyR_uXDv-8L8CZFtOvdLb54Hm1jjoTAGDCEHvIpmTpdnx4H_nhuPsFHsDTvgDG37pqDm5IG1NhkNp9safC6jBAdYZrH_f-AkFbZ7AfVK1YL2axgdTys2WXrcMsVVvLh532RDaXqIduDQN7Gqxc7hDtSlhtHeOth1NXp9ju0EmAhQSseRSRE_DNVD2-jTfiJiMVJSXjOuUGMQFhRv1XGUK_5N7mt6Ihw_Bqw5b9_todVbCk2EOayfzH85XBuwfuZCkQoD2Ho66PyGWcJMUk3xH_TSxkYyaN6pBRRhPtbH4sPqAZR9E6Z9MgwlWt1VHqBcv6JpJGEWoKAODdMpFPblY9_m24BxuUbFkznT7mukY3nJdeS2x4m6Po9clWD=w960-h720-no

W podcieniach dostrzegłam kubańskiego kowboja w białych... wellingtonach! Przypomniał mi się film Akiego Kaurismakiego "Leningrad Cowboys go to America" big_smile

https://lh3.googleusercontent.com/34UCdydBFe3DO18Z1VGWlpiRBcIJgrJhPDKJZ7a1t2SKaJx3gUfhaWzzjjS_b7jlFx9NBL6EKNHAfErZiGAj2dwrxpztPlA8Khqa0EVLiPmMXSVCKqMa8dT9KbeYqjIdz9xT2aN7XDlMO30UOP6_4mP3-kUSEZUUX3MSqFzMpB7aqL9b3vsZ5myYQJiQkmsie6ZSRyEKPXhH_daJg2zHm8b2BpWHiI5b7ndYQMe504X06qKmUPBFk46if-ki2AB0LP2mn3yDe4OXo-mpL7mUDJxBRe69N7B60FdugpmoIdStCnsx7SK9Ee3TYAzZ82BCaWd6pxBnex4Qvo1zD3DpJLAIiH9jSQeJX2T2uocyUk-X6A4g6MDebccJ_M5BEFGY550SqX_TcRT8eOfVAKm-ZGoYc54IHnEy6mlIuQx0jDj1YM4oDkbtBn5YwZ4wdCPzA8c-BoV0C6MKtgdiB2doH6B8en-I0yAYiHI5-4wVu3S6mu7Ze45zDQw8OlIl2bmcQAOScCRCwxLin5OvM5peH_ZPakDZBf5bgcRo8ATl_XH8p8Z2fz_dQZzAmNRXRkMPkrqM9DnXfS_Dvswk3U0vaIYRYIU3ZHuVmhJMOynQqwWup5OZmhBYFE7oe3D5jQmEgv3UNT7AScHFROr6o-bhUjb7HIuUsM-v=w950-h720-no

Widziałam też kubańskiego harleyowca w takich samych wellingtonach. Czarna skóra, czerwona bandana, złoty zegarek i białe kalosze - a do tego motorek Dniepr (albo Junak). Chciałam mu zrobić zdjęcie, bo wyglądał czadowo, ale był za blisko i nie chciałam go urazić...

W uliczkach na ścianach były namalowane komiksy - ten chyba na temat sikania na mur? (Kto zna hiszpański, niech przetłumaczy - będę wdzięczna).

https://lh3.googleusercontent.com/X9Zd9znHxDBD7oGVFBFN03qJa0ntHwSvlDsxwJL_VtO_3DOH9mkJRwRumL7dk34DYMrkO9XIjTgTWn2cWcjga-fbnG0uJzr7omhnzdxp6XqATVmlbbMnVH5GBwSSFe3giJazayTlwvKYkhIRLSyP20R2s3wXX2jEIYTuCZc2ceXgB6Yv6R1y1uJ_c5wVy8wjeEH9g6DEWcHj0TNhcNnMEw5I-rvMpx3YaReN7K1IezAhqasBKz-YCi9Zyjc2dW1CfH2iZknWDtCTz2qK7r6JWFyQ9sJCaN_Ud0bGJS0NR4TP27MhHW8ucSpV54NDSV6ICUltQRBlG76AkcYnojoSx53UmgFQHBsAmcwTWGL4qU-RYn6kG-EP1zd_JnT_gFMmSCDOz95hS9YxhDvHdHTAcHl-KEzLa9aRCDxuOk_ZHQ5FVYHe692KKSdqFmroLKbtQJEN2QMJRgjjgESqPNR7QA5nIjJTqWPkYX7JNsGTM4cvslzKkdMahfgi0191c1csMpwocFxxgI42itweW0at1zHyxcJMoiYWYvAExJH9pvgCL-mGdP43nf0JaDCB77jYsttWviTZK6UTgTvtVrrx_BpQphocZk2tGCqydoeXLpa_Xoxif1TJCix8bb2IGpa05jRddma6btSZ8KWxuLAeHxTz4et-Cdtt=w960-h720-no

A na placu głównym ujrzałam komunikację miejską:

https://lh3.googleusercontent.com/HSqhKt_RgWzxJUd-AIVgvbSgY2k-ZqGnVY8B8pt_0zfXveizXp4uOgGV_424zZbuEzDnGJPJEfuTnSqsOVvpRAwPS85JZQVQMZl-72e3whbfVW_6WbeFz3c_opx3ZQkhLVxJgRWcHszkSz3B5iRRp2yKOV-JpGlUA3y83X_PApb2-XjdoYsiIKDHsnirBMBAJ6utdv-eSf-KVBjVglI20FxA5gwGLbn5tFNOvIWiqlXI6Wn_ea2BW4yXsDASi0WwSOlcS-hBZdbO4ITYCZVWn_DWzqHfKDl0bIOUWTIMjxa1XIJ7H4zsmzajwUTKdTOtmU2TdKImfRv2U8VcZ1OVTP5vXA6nvR5seOFq8gLfqSHyVOH-X9EKXb5uffKcidachAJXtTkEZaKTT4y2uCKK2Ndqg6GVJ8zFI-Jh1DV1sHVUf0bKEU7YfyVmQ4vgLzByGjcRwG432fgBjPZ_HKT-HNm1JSEkDPmq3UhL2vyFo-LbApCZhyz1kbrWkwSJxiW_L-zNlUwHC84ua2mYhAb95znnMfIyDWZrsvMV71eg8qLiYwaCcXtyKK48x1DvwNlxgDvOu65EIP4soyd03QqqRjRFdERL8k3-r-fJUUXwUbOn33jZuArBaaVzxPhidUkCy31P5osy-S4kUk2T2-L4IRWAR88aa4af=w960-h720-no

Bardzo żałuję, że przez ten bank nie mieliśmy więcej czasu, by zapolować na lokalne smaczki. W sumie z wszystkiego, co widziałam na Kubie najbardziej podobały mi się mniejsze miasta i te boczne uliczki. Oczywiście nie tylko one...

 

#6 2018-03-06 22:32:10

texarkana

Re: KUBA 2018 by texarkana

No a jak teraz, są fotki? Bo dodałam do albumu kilka nowych i nie mam pewności, że wszystko działa...

 

#7 2018-03-06 22:39:28

3CiTy

Re: KUBA 2018 by texarkana

Działa jak należy smile Póki co wink

 

#8 2018-03-06 22:42:44

piea

Re: KUBA 2018 by texarkana

u mnie też widoczne;  wszystko gra i buczy  jupi

 

#9 2018-03-06 22:56:11

texarkana

Re: KUBA 2018 by texarkana

Kolejne półtora dnia upłynęło pod znakiem all inclusive w Pierwszym Resorcie Nadmorskim Kuby - Varadero. Mnie na all inclusive trudno skusić (nie widzę w tym niczego nadzwyczajnego), ale było to już w cenie wycieczki, więc klamka zapadła. Hotel trzygwiazdkowy Memories w Varadero jak dla mnie był wystarczająco dobry, chociaż mogłabym się przyczepić np. do kiepskiego widoku za oknem, dużej odległości od plaży (z recepcji 1000-1200 m), spadku jakości drinków wraz ze wzrostem odległości od recepcji i "zapominania" obsługi w barze przekąskowym o zamówieniach. Ale nie jadę przecież na urlop, by pracować jako detektyw węszący po kątach, co by tu złego znaleźć i nagłośnić jako skandal. Mój pokój wyglądał tak:

https://lh3.googleusercontent.com/G-2C9Qzkz21kqchIsL3Ixa7eN9QzsvLdWN11YXpIJe-9J6dxg3KLeEWrq1s5DXWQm5B4j4XhacNzD_oTF491JYd7Rts5IhRB_cqTQ_XIAAiIM-kZVtG87U0LJGIcjnUD4EzHAa_4ArYtgyX-4Qnvlo_1lyZxstO1nF1aGqS9jqqYbSvqjwDR8lZ8_7Wd6SnecHuXgrzi1SLaLTD1VVNYLFg4zD3TZFS8-W8NLBjeLbp_ANyv1ehnJVO9P0c3dvT2rO3UueWzeO5ZWLByQMFVKNVIU0DRvZpbGSfUH6Pb1MLc52150JnqlQSrFWU6F8KLBf6_Wnlcmz_p_uBE-n9oqgbmxdjLXAT80om0IWpqr09hZx2zyYsUQNmQ-V8EFbnebVoMAxXZgXj7YQkOMhbO80qgU767bjBLAnp8Bbr9W5OcOYYOFuEt-yeOSS_e7VXGbzdPju1j8wtD8LyYRsiXya4S13IqCzICxN8ZUS6n4faOqwZ4MoprN8yMayyR2Ib57gljYR9mVvPrGxzlMwawuRZDAMd64R4ZXxdI7bAbWeTZO93eZknFF5jbJ6g0AlT6tzTaIrllNrxxztd7uob5b-QPvfgC-6p3ZPOWd6_vBA3s_MVeKnmxy0er0TL2pAhG8zXikPyLNGtrI4_x7IIdoNYrQrNZw_YW=w950-h720-no

Jeden z licznych basenów tak (przed południem część leżaków była zajęta, kilka osób się kapało):

https://lh3.googleusercontent.com/GBg1nwIR2Q94DIkhh_ltFALPv_zpX2LpRiDZ95Pz6wg4lhsKgIZAY1XURACVNaMFurOmN8t---cpu4FDXtGW8_uYiO5e9PY1qk-YuCyTZ1MFfBwFr7WJFlSCH4JgwAvfndDQIeXZlobgL7Z76u-VtwpDfpfgW0NYU5vl-GcS4IpNSo-vHItJeHW4YiG7oXVdtK5j9HHNN4edD5qXcTWUZXisNGwkK2jyJCo1ScUBQ5pUu8YkAHx1JN9HoVLVV-79PLmtBuz743W8cN0aH6uW5bueEWY2eqi0Oiu9M0bVaS4KG9Iu22k_n_Jt26FvTPrra_gWMaeaFG1UrN67Ra_sY6ZOQiok8Lofk3CUr0-xx4Nu1k5Zn2xX4Uf_ou-pLiShePomuKjS1i93gchU_5BxVVgEx7wd38P5D62pJr0Vf-uiF0w2y5VvwjbSaCr0bYguFUHscV6vx9bVhpHwknvYNGwksRLfFWp5C5bZWUq9xDHtCRTeLF6OXndU9TnKxFWt6bKHTfzcCcJhLHjGM1xoUvjTT1LTH9C5jPK_fhv6RBfIiln2RM_B4DaUWKKjwYfsQ9ki7j1jOGvHps2kD7SrTUiZ8NdKD-oBStqL-6PEtl_TphhbcJj3gWfAvjryaIcR_VSj4Qbzo6oUoEMw3X0Y0HSfVQ8lRzVp=w960-h720-no

A drinki tak:

https://lh3.googleusercontent.com/6GGS9E7cDQv10kCgwO9BBnq-hUi4JbTnzJaFOcQTkxx7-j9KH4G5hwaTeO-9s5B7iEVIX3-nR2qF3fkSAFf4M_dr6H8E0kbDx3vLOanXFG7WZMe21YcJ95yvy-vuAHCpIXKTh5aePiTZ73RetuCzGsRqC42BxGLFKx6X5HPSHlED-lCDy0S8_7gWPoqMNZcm1r97-BPuEyV4ukuy659xeuVuN4rTTfPqD6C0urAvc9eBl6S4H0_mJMnPL_3feL4OyOXhk0fT7pgezx_SePbIAo-pbqVpEaSj8L95i-wooB-ZE-4DLGMo47iQbHKPsBZGnjQkhCbFPk5LbvCsSTjJK4FjfLG7W9O8QgeL2irRPFUlCYAXp3GrIIpoAyAxUhSUn0QgzgboCxgtDYGUzsHzJ2y5aYDQkrN5Sj92gHZPLy8dLEkS6qs3NrajWZyUykujEKmae5XeDTclchB9dFT4iESfmTaPyg5akdbit638jGQa1FajEOBh8euiZ8NUqschVcF4qz0HEkU0498ULr4NxfJt9S2vgBKE5Obh2tbt2lC095pbFhQF2qaquj5NMPONM8IzpRY27YT30RS4CSg1ANQ3mubVA7iHcj7phImmEAlAFnJVhfrAeeFNWpIROWbTQJE5MZZtQG1v2eq3S75IFbDZ4PFdm66Q=w960-h720-no

https://lh3.googleusercontent.com/4I6LOmWz_0pHNkRGcIuwzMDFsPaJdsNtYL_WBUCPPwT0BcCS27iYUsfAS6mG1smBmg3rm3hIikzBmDanit6hnNTwPIwfqU0mwrGImXgpoawMNFf1CKCxpaZ4_vLuXWGkeb_Fxtt3IB59LkRTvJuEdST73-HCbuemiR8fBqsw5kI6hDknFLIYCKIqxjf4RNOKkwDQjt055rBBrSXLlFhOKcNZNGdoXodjl09SkBbFlY3HZgGX7c9iuP4pQn7lJZeOo_yIVVMNAIl5dQRgpOgI6cPMLR3L3XHhR_qGci_lLZ_O-DUaYlAoo7p-7Ih9SPudCiaic44L2L5WEe65-wG6Iw2C7NsoTIHQoE6YbSJ4_n75EohQnnR1uBhxojjLJF7qJWC4jkixgfA--XMdNHGIUxyd7i3_TVrTfCuXnYUZKif6uj-JeouZEytNKX1cFh-wmlbko8CN9k3ZEVEjaBTK9w4-Rcg_it5qNkGGgwvdiE8sa2tg1E2zhoWNbl3-II3Pm3HM9frczwatgv7oznYqeVxdl5flrDkfyIHqj4XW0vExnjVoSrhxeJilF9q5eSklUyghrO3Ljpp6IVYxiSMIslKLX-aXP1MchlfhCr7nTkEz41sMzl30DaO_IXRg2koUfOb9y76QDG89EwNaVElbSX2CGIBcryzI=w540-h720-no

Mojito w plastikowych kubkach nie wyglądało może nadwyczajnie, ale stało się moim najulubieńszym drinkiem. Połączenie aromatu świeżej mięty i świeżej limonki z lekko piekącym smaczkiem rumu jest boskie piwo Po raz pierwszy w życiu piłam drinki o 10:00 rano i uważam, że w kubańskim resorcie nie jest to najlepsza pora na napoje wyskokowe. Nie chodzi o to, że można zgubić klapek albo drogę do domu, czy skompromitować się fałszowaniem znanych powszechnie przebojów - bo to może się przydarzyć równie dobrze po południu i w nocy. Ale w biały dzień ululany człowiek, o ile nie zamknie się w swoim pokoju, jest widoczny jak na dłoni. Owszem, po resorcie włóczyli się przez 24/24 pijani Rosjanie, więc nie byłabym sama... Tylko kto chciałby się do nich upodobnić? Inne nacje przyzwoicie czekały z piciem do wieczora. A ruski sexappeal dawał o sobie znać już od rana.

Najważniejsza była plaża. Nie jestem wprawdzie fanem urlopu a la foka, ale lubię się wykąpać w morzu, zwłaszcza mającym ładny kolorek, no i nie pogardzam poszukiwaniem przyrodniczych skarbów wyrzucanych przez fale na brzeg. Zanim jednak doszłam na plażę, spotkałam Kubańczyków strącających z palmy młode kokosy.

https://lh3.googleusercontent.com/EbzZXwPYFJzCYhpSX1_OACkK-e28zx8fEUdVtiDXh9Q4rSmGtbDPSlDAiaWGTL7h2Gi2v1DkhQicWxCSqliZNpgfTIp7LZCHxHS8xiUmXVfGTv3Dgw_aVIHV79lGT5DRIcpxWH1RHfv1sN1A0VEl89JQawr5DB3s8T9K5CE5ES81SECHD2kmZFlPLeJSJANqPMUEjQsueyWYVIyOab73lz5ndDRK3iX9suwg-NEk5SyR9LmOrmcprcsdzC8jl0fozboDJ2njNMaI6eNgHj9ZBfYJybdkUJmwzseshXiKrrRof2YUZ_r4nYGBi2CRaJ6P5fApvd8FW4WbaHyvZV0ZP3f9fQPU_DAjJkxmq7x-XAVp-pjXJtApDxoZI9YvYnsmiQgsblxeY4mULP50YDwMjnc-QMKgn1VUSwvbPAUNXIdH6ZvaHFdimGc5EpotHIQN4t82pB3Tq0bqwY7ou9pg7MGkXlOTKBA-q34vKxyNpfD6jWYiKP3LaJXCLdvO8oNBDfbVjCmntXhTrrszcTZrmD1YSUAmZYI_kNscStX2BugiuDSvbi73rUi2E4iQ1uP2FSrvBRhHeZryvA4DniheHOPKHFNHk8pSo2xMCCR9KhGtTAXgk2LSrjXUIC7WlAoVA4jc-qI_P8G42x76RkWE_ydbBUJWqrOe=w540-h720-no

Widząc moje zaciekawienie i uśmiech przepoławiający czaszkę, jeden z panów urżnął nożem czubek strąconego kokosa, wetknął do środka słomkę, którą miał w kieszeni i podał mi ten oto napój:

https://lh3.googleusercontent.com/AOWz9R_sGl2NpjZhtEMg5tcHcGwxYvEw2_6HtuS-E4JY1eVbFuHeN77BE5j9IGbpGG01EdtxwpqCFwurwHTRRqfpKZiGeWz9QNivwiDKaIUizQ-500bo1SQ5iwONZCwTAqOxRDgg7Y14OOHzWEZcJw-hYrgHAA1Txbv32o-Gk288dEKJJ5nQ_172nYSC0Snv6imx0eWW4RS0HjV4fiNmRspEV7UHqq9RK6eCSA9gTCbvhYMABXj7C4L5sIoOmYujUcpfjR4Kr1YliZQEinv5Y1pnBQzqYd3BwaMCEZQMAlvRatiYzH4uQ5oZBVkCN9OC8LyatdCBcTnvKexVwkCWgcrgu9k-Dh3PwV3XLllQpZGKPGQTICe2q2SvGQwqWE-WqMAzKsIoA1-PsqdVqTAjWIDcWVWmzhv3J98J8DT3iLCP9eEWatjxYB8AQ43cWeFvYfjIXv-XtUHoES9Uph8TTeVT_zGYTx3dqvadauXiNHYEjm01QZluwgZtzlQeyXtcC6wf2ioCFuvO0i9MEHdmHtoPgZufDzOMmW798FjwWdC_H4i5CmR0lhWtaBPB-lhO84zkTtg1aNcxx_n4FJnLWkAgnpqdEKSrWPTtR8WoLg0Jyr0J7FS9ot20G27IvGZVxVLDzAPp-lIKYnHX9YZOF9kbfdCBvhbV=w941-h720-no

Z owym napojem rozłożyłam się na plaży na leżance, zaciągnąwszy ją prawie nad samą wodę - a co! Dzień był, pogodny, ale pod chmurką, więc z parasola można było zrezygnować. Samo patrzenie na kolor wody leczyło ze wszystkiego złego:

https://lh3.googleusercontent.com/Z86wcsnK7tzGUK8JrMpZEUuX5LZYXR3d1yKEP7XBxkvhv7NQXW3C_HUODyMfyBFjM0FFmsnkuqxoyU7ihMXS0HT5SxtC1gYxFJ_aO55NZmTraAQ4SzZlQ4khEqzMMov-7HJv6STWxZvu7dMA1WmCendRWai7IXlJN6wjfDgRCcXFQyzO7Y4oub-mr0wNuPu8NkIChE3-8R5cIjzfRVfPiH_gY2lyJb0V5-izyGoSn5N4FnCsit7HjcmcSNgunlC26uwcXWF3Npx9iErL6jNfrQ6B626sPTD6bvrg-tZCMo59ODhjG6mUw69INbhSvYNNwgaBd-c7R_8Irvbz1dpDxm7MoFKWDLdNVdrmbenbm3jgz6D4ScHnPOxK63GPYm41drx74cGMF8iK7f2N7hOZB47TV49fcydtrGpZuTmFN2qoQ7Q2yA_WH5MQwZP-VbGdCltuX08l6TpzU_ROTgYBkPkDSaXpIFb1O8-JxTQ53Ab411PkOKfZQGFpG_Dov9lSoYYYu1ZRx7Z22N7USZbJOuymYqgKuW2C21klIR_93cw7LVWD0qvaqKwOkRPtu4YWG-YeQgaTGuf5nc7A-xLP9geFl-pzNtJj-zsp3Vop2d1LlIdLu9KGiKC7Lf-Ke3s-kCHVDCWB_RaoDJnYKcbLcYZnxGDWwoMb=w950-h720-no

I ja spróbowałam kąpieli - woda miała około 20 stopni, więc nie było źle, chociaż nie raz już bywało lepiej. Uwielbiam zbierać muszle i kamyki, jednak na plaży nie było ich wcale, pewnie ludziska wyzbierali. Znalazłam tylko to:

https://lh3.googleusercontent.com/LfhtGoM28Rx-Pbjrdpze0CcL4mBIngW3hq1KuedPzftoZPleDP86-Pbc_vID-yk0w6A5FcHOSXgp0StrlnYM5N0Xvgcam7xWd0IV46feEx-Hy-1Yp_bAszodeW2B_7VmEowUESRf7OXEcVX-BHNUgKCcchH1gjQmy7MJqrueVPT24rweVMxHamMTK1imvwvI6Fxr9pT6W7wFJ8Y6rMy4M3EiYWBfSvl0oV-ye14UWm4cv-_yDIMP375Bhxarv1bzelJmBXKQ57f4nkjNhYfZod31VeRD9pVhLUQgyDlOnhBQyf7gf_45QTKPf_M5iEX3MkzLbVBvrEWem3_uQ97tRFlz4Z9hdtv1YoF3e5V7e6lmqysF6liHY500EZUr3qD_X2p8h6xI8RDujUO-_fZea7zlt_nP0Vl3qJrIRuAft1_6leKnbxBVOx4FZTEJh5MvASEfsvHyIj0_HyceS7QEWHCjNVNBHc41CPEw_hkb1dBarVb-Vl9hu821OgqHhDvWW_KwEifkDgGngDPTz1DGL3a0aqOFg3BLK4e0R6R9l9JbcT0IYEyAkAxVrNX-hMF9kPzMSWcNyUV5SMexR99EVTAudvVICvOLXmUUHXJ4EA_7fJu7gsvtrghxri4k5xT9WBmbeJZ4wotlfpKEcMo6Omb8uDw55ZYw=w960-h720-no

W pewnej chwili morze wyrzuciło na brzeg takie oto zwierzątko:

https://lh3.googleusercontent.com/9hCf9vXa19VSTOPQ41f9ZYXha3g-H0jEwScEglyXvqW2P7xJLxNAiE2SSZ9bR33eKAZZy4JaEXSc5ej36T2lWb6rRrkP9MMtUZMcZiQ0k0UIY1zJ0_UtMohG2MbkvngRmheCgG4z4wr3RLBPsmFscdwFhpnFZRKCDzl4qdHUCI_vxSa6gsobU0n3Flfh3fUA84C2w7GFiwwsHJb8qxN6m-Vaw7YYp9BIfSE7NPigX68oGg6LUv0MTpgUyCohXv6QlHnLadCHAaBeo6yiOSgtzhd8XCj1_9BOKb7Xzl-OXm366Z0oFABYdnhzUBHmK79eby4rmnOUgrCJGVbQrZV_li8HtOYH2OGUvxs7buyoy5ZEZYT8UW6_67MxqwrdQ5XITINoKCUZy8a9kQxFLCXnH2OUR13sQydz-Z9KelZXuTHa8FIYFAzxBol15gCp1ZOIIbuS5FKKVj-mXq1un5ht5NFy1iDSGWDUipzFq1XuedzFhEZBHt00AYrdqWN1sXpWyUfdYl1nbLuiKsAM-jUX0HATYgdb7i7GLb6e2Tg3-qEt8hEs1qVEanSLKaY_zrMyCB2-XXTbsG06KOZrJViJPBP7dAg16SPVnfTANXxnDRTGEMXkWuq6xRTFQcyzTPgCJ4i9uKb8ZxADqmKPalEFd5BABtxWs4ax=w960-h720-no

Zebrali się ludzie, zaczęli oglądać, fotografować. Jakaś Rosjanka wyciągnęła rękę - zapewne chciała zwierzątko pogłaskać. Poczułam uderzenie krwi do głowy... a tam, Ruskie-nie-Ruskie, muszę ją ratować przed kubańską służbą zdrowia! Wyskoczyłam z leżanki jak z procy i krzyknęłam, żeby tego nie dotykała. Rosjanie znają angielski, więc mogłam im wytłumaczyć, że jest to tzw. żeglarz portugalski, paskudnie parząca "meduza" (jestem biologiem i kiedy słyszę, że to meduza, to skóra na tyłku mi się marszczy, ale już nie wnikałam w szczegóły zoologiczne). Na wakacjach Ruski też człowiek...

Żeby nikt sobie nie myślał, że może robić co chce, po plaży wędrowały w tę i z powrotem patrole wojska i policji. W końcu co najgorsze, wylazło na Kubę z morza: w Zatoce Świń cztery okręty sił antyrewolucyjnych pod wodzą CIA dokonały inwazji na wyspę, by obalić rząd Fidela Castro.

https://lh3.googleusercontent.com/oGjXQrkUndIOQY7M93ZdzUibnLecEpgQJDQWZKiyIRDOnGaGCv1QN8sx7x96Vdb_-295mClcXYkrOVEfPr1jxEMaJzzWuaMZdvG1TmcPs6Od8nnaHzjmq7iEfiJKhszNdQt1z3qsgEPHSh7MqwWaYbv9NCdbUKuWTHPJGo1JGws9ggcygqFqaupQxwJ3jrIZZ_GH7ek5_MMo3qc5zRfaBHY-AmCwFcqMkZPRBv7RR28wmFj0dAW2RDRZqP_PtaPupjcZ8q8qjqv90tta1XbeBYqMBpsx3C9S8DbhtlzVidF2EX1HOac25qi1mKg4cOgyHa1hN-FEFqGv710i_VGyNDpCvfbtBRG_nUjTugtkamR_cNpqOoiMFxAAoTVU4FDJaShMeEFO5X_633PPmKEmtEMb9VDwkfUHDxfdUa5MRBe6bVQ-fHi28pd1NMkeKBEGezZmvsdnUY4BDWgg-e9l9IYOZy-S9UEaL5ANd-EO05v9y0enmqplL6G_rKcEZT5e_uZhbSilA4YLsBhQJ4sZlRUotAKSv4-hcp8az7OTW-h9dU4rSJNna1HBo2cAYAQkDFfkE17ulnQ7hdOAHFVW1O3RcY6UdqRQfmc1RIEWixcn_xX2yF2Ae-sXC8jZHxFPQQp2EHhxL58RDiik29y7gmq8egBBeKmB=w960-h720-no

Wieczorem wróciłam nad morze. Nad Atlantykiem nie ma zachodu słońca, ale i tak jest ładnie:

https://lh3.googleusercontent.com/Rk8ewTG4Ldz4wTAp0IAEnogFTpHFsJaj7AHudTWfh0mK6EDTAWTFsSqJawUud3RjpsS1-JwJ7V1VxtBe_dGbF5zHbKBVq7ouVtbM5QnnOhLibZIzv-dOeZqef5abNFtiRo46fnG1Iu-cL8tipUGb98moq-G9truO7zAJsqeACWZjN84FThQBABytJ73kWizoc3mQ3IRPA_cR8ZaM2dmV_nkgYYZE2AOU7QTYV-acYZx9Crl-YFoyFh3yB7TlvE2E_ic6PGUS5nPn81BtcPqI3R3B5P9aMmT5tT_wQdI5WS1HvcW7U4n-e5xM9fuOuogO9GDN4JU-FFFKganEpX0Fqq331iFUGlRtrMCId_bnEOQRR85sHQ7qB06132gOStxOULuhMq-g8aJ94MlXG8-yNkQbKiqtl2X8DCt8zhCHgEW7WfCjtCqs3ozXNiwTff9o42bgoK8XdljT1dchWRKhbA_suLJga-rVtYrkYV295i8m9i_IVRC1O_c_8Erww-U9lOs4GYbgWWoGf25o3S-WeGw_A2goxNQrcDqnmxdL_HKeOqJxJJNExypGVWhb4Da3j7NnPbLc7p3RIu9vPts7N0g5FtsGlKc8D0rmhxg8bMA8cR8HH64eSB31Vzu10qb_Y2UvaH9CmOG4881jhr3AdKFLoJjp07tf=w960-h720-no

A na dobranoc pogryzły mnie jakieś cholerne muszki. I tyle o Varadero.

Ostatnio edytowany przez texarkana (2018-03-06 23:16:01)

 

#10 2018-03-06 22:58:28

texarkana

Re: KUBA 2018 by texarkana

Kolejny dzień spędziliśmy w Hawanie. Zanim jednak do tego doszło, musieliśmy przetestować pinacoladę na postoju przy najwyższym moście na Kubie, przerzuconym nad wąwozem rzeki Bacunayagua. Most ten zaliczany jest do siedmiu cudów architektonicznych Kuby. Dlaczego? Na pierwszy rzut oka nie da się stwierdzić. Na drugi, ani trzeci - też nie. Może chodzi o to, że "poświęcił" go sam Fidel Castro? Może o to, że budowano go 5 lat? A może o to, że na Kubie nie ma materiałów budowlanych, a tu jednak się znalazły?

https://lh3.googleusercontent.com/6REXhbhpE9C5YtNg0i17lZc3QPSPAc46Dzh5zPgy75On51lYfddsiLXpKOQlprlixN-uRDy1RQbQBVudVk9azFqBZ4tvoRe1HHNk4UUNMkSyMx2ONtz9eLTVEQdplqyJtKo8r2Vkem4O-QWkiHX6iZKBg5E5c_Bsvqo4jthnp0IorLJi-KPzRcnx_IUISNEhYMcww9tfCgWrmA7d1GYXzJ4X2n7E95yojYWz35pMvZFQvBWNJAv5aO7e3YDuyA0ohrnzqp7KcKYuFZZPyiz8sA_zkBiX6tkhhHaBjvnTi9SxvZ-E-tw5KmcFka947mGTIXjLr-h5BJ-PxMY5REbpwLvvvQndrLy4pDciSGpuG6eexMVM43PSlyRgIY5KIMLEEV_NyTrLQkwPzHex9Gfc5hW_Ffz8U8liAwtXo7feO6sQuphp6zfKp6H5bHfc0KrdB6LYE3Qemg82Le_yvM1fFf5geLqJ0i-fCVt2hEt8FZIUCrU31cEsRti8zhTu1Ks_P0qIkQIgfk_8B9PiWh5rL1ORWAMs0msiBe6XTqgaRRqlUQdyK-jy4EVXMFYboUA9RoM0Kxi4Tgla-64R-9qimsSRHtqvk0-gQHU-9dqmqy0FUdGwCjmjo4x3nv3SBxr4qxJ4A259A7rhXC0EilSQVSZQJxxxwQVM=w960-h720-no

Przy okazji zwróćcie uwagę na natężenie ruchu. Most Bacunayagua jest ostatnim odcinkiem jedynej na Kubie autostrady, łączącej Hawanę z pierwszym kurortem kraju Varadero. Autostrada owa, zwana Via Blanca, ma 4 pasy (a gdzieś jest ich nawet 6) i jest miejscami płatna, a poza tym bardzo porządna, gładziutki asfalt, po prostu nówka-nierdzewka, na wybojach nie podskoczysz. A jaki ruch - sami widzicie. Nasz autokar całymi kilometrami i godzinami jechał po autostradzie sam, ewentualnie w towarzystwie jakiejś zardzewiałej amfibii z lat 50-tych, bądź furmanki. Tak, tak - na poboczu kubańskiej autostrady babcie sprzedają kapcie. No i cygara!

Widokowo wąwóz Bacunayagua prezentuje się nieźle, a największe wrażenie - zwłaszcza na maluczkich z Europy - robi las tropikalny porastający wzgórza. Może nie jest to nieprzebyta dżungla, ale te palmy...

https://lh3.googleusercontent.com/1e5hOBEF994-hpe3CJeIT2dhvvWQ8JhRGUdWY29NphAD1CTyj379-ZGgYeabe54RZ1W8J70KltyWIUOjgpDN1aFWcjYhry9nIR0ekIx2tnsrXvLNhYmjF7nHnpS6WHD-GpJ21DGjYlKK0F2fk5hFqIMOqQ1QdmdDBYfRtiy6VVjUOnyXRMQ4CPpyZ1gny35jjEUPPmMmpzDY6rO3P9qCtYjXfYUpfL5vDEunwDqgUH5XQSbIqfreYGmzgyI7eARVgDLmhxtGd3CpyHWsUjFu8kmhlG8IhLjfPIaiI_3657bMUpSXmbf4bn9MD3Eop2LO2AzK19hU6CHYAgt7bYk8obBu4PEiW59w7yIi-4yQqgNbkLA_4oDlIvmVG2WFkBefsHgC4qN4oHre9sf3runa4ZGewuHGH6Vg466Ab1296Ell8KfdxXJYC3jmR82EpTra0RDj8uv2fW8mopxQFjWWsi2MMYhQjO_r7pf8RFNGTHBETVzqFapeOO4loIsXHwPYtxU7Twxu21MQVA7u0uu8KK7pvnYRFI-HU17QfBjOENf0Az-WJSUqURO0WMw_43A9hd-a-MmE1Sy6L9Pk2f1xKGw9ZspgUUuI5yHGhbOG9M_kzb1aKI89NTJZOpEQS01Q1RykR-0YntE5fvgPFEB_fAoM-RrmY7J8=w960-h720-no

Natomiast pinacolada wyglądała tak, że wszyscy się uślinili do pasa, stojąc w kolejce przy barze.

https://lh3.googleusercontent.com/4Bvi108COm5QbYH8JV2daHzgq-mQl-9PbHMM8T6RDRwkfNQ7xrST1iBw7zCfpEx0K3PCU7a6PnfpK3nbbZr1yLPTezfYqFw61N_nhEvhM4-KlxCOO5WcFqon6s4eSSPYPiO6o5SCpHs8gUyq2nmMwiODVtcnckJ4Qdw8AEKX8AjVbTjzO12UeuiHGwKklmY7pA-Siluu3TpGJ986BMvH2wOcEdd8MQ2Y-eOuJlUug3-XkLSyzSTE-cK_j7gt7RYfCCB2WsVtjiR3lkIZy3DHpXkX6KJgnoswvibrizzgD5rULARJiB_1wce5QAAh0JJKjve0g70NTYiQjnkCCK-RpaBKd_i5UgIRbKkbC04UKusqG-xKZ7W2sU5JCX0SycHfQJhK8lQn9j0YnAqOt2KxbxgK9iWGBg1gcmRJHDB3pDES0Pfkfawxl5cPH-DlyQ3r3mTRrol3DzvhBfLuPMQMKPB9rLZhK3cKLANlwKUyZ8PrFYP4WSVxLSdj8aAuC1ZAHboEKQUxOvuyMsSbcPUWdAuGi07maB5Vlv3KYqizViARg9AGoLmv3zjogIJCv7aaC9u6JMH2idvzkvssecQ53uLIFFSaKqRanbJ3EY2yyNB4rfCjnb73VuTUIZck826pGt_gFHR_jLY6pbB_AZCmTGFCj6erqdRT=w539-h720-no

I nareszcie upragniona Havana-oh-na-na!
link do przeboju - https://www.youtube.com/watch?v=HCjNJDNzw8Y

Na słynny El Malecon, nadmorski bulwar w dzielnicy, która w czasach hegemonii amerykańskiej miała stać się kubańskim Las Vegas, mogliśmy tylko looknąć z daleka.

https://lh3.googleusercontent.com/dKyWLKUei_94_wYzvMB_sfNYesVMdx3p2NTHexZmyk-byirikxGiYEVDy1cJFVFPgi7aGIjjIu_UiyS_VC5G5jb2Zg5Ue97NI74KnSoN6HhkT4r2CzUSI6HcpLuGENwRuDzAzE6JHY-z_9H6jFzq9T1cMfGJ-MIgpZp62NiuU-6o6Jclu7TyM-gQI-5ktQ-MK7ktGVUQi46ocoRC3SkYueTPRkKTgyzNkZrg9dlo80mKR_ZqbJLwJvK7uKaDktjRhV-aA5CCY8eyzXcfrEq13djZPCAomlQOwVN7PJdEZ9UCAEAt0oHlfjPNEwOCVCaLnwaAHhO2FnK7_EBEzkd7pjdRolIW6-X2aRlEJ3NqR1m9yPxfC9Ak5B9O3sI9-5tQPJgHwEISDZrVWuRO9AhD3XB6KwgWHd3o26lyKB2nbRLdlLGNG28WNN-W_W-7kXMO9fmLDC6wxflmNad3K1Dt_mTcWDrllQ9aVCjUzrGT86PZJ3xIY8zx14oPYq96vVJjr8ccw5T2hV0GEbryEUj9KxvcBoFsbg4hs9rLxelSoSKQtXoX42eTdJM_73mVgMWPrJ9B0CMXZqHVK5tR0wFVM1ONcNCtkOLZ8ygZS_E2KQfFUyRSvV7csy75e2z8nE4vmg79jIMDnYPtpUjZT2pM5XGpFliPZHV-=w950-h720-no

Może i nie było o co kruszyć kopii, ale jednak byłam odrobinkę rozczarowana, że nie pójdziemy na spacer wzdłuż tej pocztówkowej promenady. Martyna Wojciechowska mówi, że jest to "najdłuższa ławka świata" - na całej długości promenady (czyli 8 km) ciągnie się murek, szlifowany przez pośladki spacerowiczów od 100 lat. Bardzo chciałam zostawić tam swój, choćby tylko jeden i maleńki, ale własny szlif. Na pocieszenie miałam bardzo malowniczy i bardzo kubański rządek Wiecznie Żywych (jak Lenin) Automobili.

https://lh3.googleusercontent.com/InCdnWSEnDQWG0DBFKTElXkOeCxRBJHYoXJU00IkX4C9sFvK4bZB9CGYI-2LYwJREEuBh360Q5YAj79gMCEnwX4o1ef-kgA0MSqr5mc1hoHDtvx3l2XWwwk1GJQJT5_-BXrXfHhjcNLXF8up5nJqcL24cQI5NrtrTA39RGzv52mmRXrZ1j82u5KwPr7TBPD5puc-4FTy42xaT2Aeem3ckuc2QBt7I-RbY0nOj96ltOvaLkvLabCufKzoQqp8szsYP9p7Vx-kz00hlhp7RTHu-tFDAnO-Y4VgoOa5BjFVhC3F9lLFxpyED4d1no3JsJH1LzjDMxm8lTgBansRilfl9iyXM6btx_FVAJilVLJqDGG6m75YhzQRa2CvaPO_X8pYFvrc9AWqCyp6f5Q1ZsthkefS8bp-3bCAERAOfzeqR-_L3InZNzYDKAD8RZJZxcX3S30Oa-uDDgOP5aLbph5-_W-94g1r_oD1ioxh4r4QTtWjbXoFIg4IIygHJwcwqrJEF1nspWyv7tghNhWO129L2iH3jEH2fHwWVCUQKhdGRzS-oG1bNMAF-cQW2yrhI1tmKLOmqINA4FevWVUi3rZrEChdYiKeNLEJy9CdA5So0Q--9KHF_kzHzy1lSby3-R-O7zFyC_hUdjzNdgbYObnVuGHK47Wicoyj=w960-h720-no

Teraz przyszła pora na złożenie hołdu świętości Kubańczyków, czyli Muzeum Rewolucji. Jest to żelazny punkt zwiedzania Hawany, więc szybko zapomniałam o Maleconie. Muzeum urządzono w dawnym Pałacu Prezydenckim, w którym od 1920 do 1959 r. zdążyło sprawować urząd 20 prezydentów. Budyneczek niczego sobie, a splendoru dodaje mu jeszcze czołg, który prowadził osobiście Fidel podczas inwazji w Zatoce Świń.

https://lh3.googleusercontent.com/uVSK42Dg3MVccS5y2NpqzSx8OECbzr5KOuncRvdZrpU6zEr9LkR0at4vJGnRrCHDZbMn0qFFtPwOivxTbz03PaJEEi50uL3z1g7Ii_iVUh32pnbVLa9mbqO1jwIxtKP8lArbrRPaWgPHB6n43jUfrmPbJ_Yw_AdHqMGkmX74RWMVwbRWID2Yi2IeHr8eiGyo1cJSfXu5Ko_WBko_oJuzpJyIXquqIF_zkZxXPEcoJOZ4mDWgXis5-Z3AVXvp2GUmPlMhXj8lCHkod9aFEqEiJhPwZI41eWhIpEtAeZYR0pFRVT6f1HUWxKIDvtFUNbaGaZY0BkEsa0AvtEsWcRUVQQqIwbN9cFHBZaXESEI7UNU3umcnSRBEJx83r8nZDe2a9SGiAZYDojHa47x1KrfyuJy2eZM9xfMFQWgIiz_H9bzpd_QVBe-frfYnEaMEcyy6C9hp3ajGqWCsKRRFjbJ7vICLMvcqGHQdepDVH23BzFAfiONXPyOHjHe7CoJJr5OlgpEReYkQlIIWFqqhYSfsWkAurWuadgIkzYIpJvm-d2ZWdwHq1diLfq1BrWm7MavC01iVCuJC6x6b1a-sJ_1FFucjyOeG0v8MydWPN_D8zD8_WSta8TDfa35YudHxljXLgiIQlKCD3kYP_FXIpg3c3usG6EH6arHk=w960-h720-no

Przy wejściu gości wita spora, złota tablica obwieszczająca, że oto odwiedzamy ważny pomnik narodowy. Zapowiadało się obcowanie z eksponatami, od których bije jasność i mądrość.

https://lh3.googleusercontent.com/jBwfePN0_f3HddCOlb3gWlpM7FeMnGb5kvb3MItNRae2qIP2KAIVZnL0Lf_elJ2eMSbA_J3K1GOho03byq00bqTXcUC2_js-1aq3YwfuMB1uODeD_GqjnS62295pqRVOUhKrkGzGu4uJuAtDjddq1hLPt4hDfQkswgd0aOrGnOKdF2cfNOTpoW8YCaiBwe2fWdDrfrHeB9hOPUAymKC6q3awZZJy-kn31bft3cPUz68zvxTW_5ucjKTbSVmsuACcXvbmH7zqcDEHeCcMWSflwWiR5lvgrMP8PhlG6u5YfbjSyp2a6Xb374AcZx41JWX4SMqEZslXIELRoEYA-3KdnSGPa9JRxUBqv-Abi1t-TGF0vtJSISdedI9J6mv3On_Dm6a0-F6lBEEryEPReUpl1P7FThqNfRA3PrX5fTG87gjZHI8D93JRDwk6EMq4dh6BtynDACU0jhRYcXFXAd9VrjXpE0xQXT4OuL6qElgijD1d4MlUxO8A_v3tOoY_lV8hgszB24vm1ktBV9i-TNS9BF1GUpEhWN6o2ZuUHWWOk9D7fBHmoefDxZvrwaDk6UK-nF0AuiamBOlSfTbppgLwb4vADqhuLavIIod27eBfrbFkmF0zu4QiO-j6tR-FRhaKg3_7-_jr8UnNB345KEtxD7g6XpfG7E3l=w540-h720-no

Tymczasem w środku... no cóż, w środku do XXI wieku było dosyć daleko. Na świecie muzea wyglądają dziś zupełnie inaczej (zapraszam do relacji z Danii). Tutaj nie remontowano wnętrz chyba od czasów powstania muzeum, czyli od 50 lat. A sposób pokazania eksponatów po prostu zatykał. Brzydkie gabloty, brzydkie zdjęcia, kilometry opisów i niewiele więcej.

https://lh3.googleusercontent.com/FGl7U_G8_Ehw1Lc0kJnNkgLdeVxhOpSUzj3de9p_IuQ8Ielh2Wp1aaiuzO_aCNiaN_XB3O2KD-_-H1kN9QmtV9AZ0EEgQQDpr7bijfLOYvWaNj536dnihSNp31VwDBDkEVe3InMXI6t8C7tanZR_bBeOSbRR8Gcf1Ca-Aem9eq99VE4KoM6N6K5FA7InQlje8jk9hemTIljmwcHAHyofIdpYeyf5_cXbOKATi9JmJFaJ8HtqCe5F1ZzApsKzVSIiwJZxGX21kWUobPS_zm-JRxrmYZP6bkvyfKhXR35Op4-346s3cdgumEI2PyMRMdw8uBPgIlYyNma5aQiX_pdV8QkZWZ_Amr7xntxSi4u2vm4veeiOVTIXofHrBO-X5qtHO5emXMM_sMwfu_VW_CsMS9K-7ZItn1XbGaVNoUWCfboODVoeTLGY6lNxGFOdmAI2D2yIPMfmpELR4Vda-hiAD6M3bE22OCAJ8kHmBPBsb-fxeEP6l3SI8MLpSufJXLYivZ2XTMFYLbKBLCj_sVrECboz3KVG6czV6T-851M-eS8XfH8mRARfwR8gcc_iaChWk5gTeYClXC5opcXxJ79amIVPcRRbevd_cNr3ZfDREnVyxwumAlpMEUJLw2qHNJlOKlhvsh0Sst4c7aQXxm0GdTfZxluAapz_=w960-h720-no

https://lh3.googleusercontent.com/T0nENdfnAw7XaBtq5ChNIEHAWGaN5i0txEW6Ztd2P265bFhcFLrPBy_Qe1kkOlr8oT8B1Zof2JH5L_a_5o14usv_mnAa5KhzSL28_j7YoB4_WV6NRxlUKqButYTx2Grgn9OQV45AQ6H89y1j2y47qi0B1z3Mhb298hdCu_H6ttPkzNfDByiZZbLJPPnrrTrv9b7Kv-wPTf3GdfxinDFp4FN-roPCKkv7h5HD7SP32A2iZY81o8Z3ZmC5BizL3y8kqUqqojw5Krg33rvX5dPeM1xFj0kSBZaDDwAGHVdF-4kF7HMNa5kJOkcRdCkg-QDxltq5sk2wnN7VNm14o4scPGiZg-QWHbmN7JVkegxZ5KKYeKJoys84SQMUNsFbX9G0xYuwglL0lfqvNzQ8ZT3oO-ZXBO5NiykKxHHSugZNuGVHbrNa9jbBFZ90ygF0arucCmiLl7M8cabTfjmgdqY-55OHzT4G0YOFQP4MJByGdRuJcw6KbFdilE0jNduNnFZZOM6bJNwI-nL25pCFmBGLVlF3F8-Z8XfMlaqva7kr-3XHx7y0uVkXCYp5UUT3CKRpiEpNEad2GwhS4RZEa4kD09orapCM59c7gZC4ZrpJyvcU8uN-1NKRkw_l0Qg6E1Hc_JmDfK9IEyYJyIU4SiOeKAeQpcCFgfnO=w960-h720-no

Przestudiowanie 9000 podobnych eksponatów znudziłoby, jak podejrzewam, nawet pasjonata historii i czciciela myśli komunistycznej. Pilotka pokazała nam tylko mały fragment muzeum, w tym ulubiony eksponat Polaków (a dlaczego ulubiony - domyślcie się sami  ):

https://lh3.googleusercontent.com/sC4QUT43UNn-Xos7zJJBL41frGTRy-8d3ve_BSgeE1QdtKS66XgmiwuJSA6OmyqnbJfbjtbQXomzxyWPxfWBM8V7mWzulcNd7sUbn_CJAIBkuiNEaX-hb_rH7dy93lfsgeSy01Y9YDDQWIDAMaZ3EIogtEnsQyUHdzMX856BtArPufEAsHZdnWFO8WFvdkyC4zZuDvrOADTdfLQEeso_d2Q8KShNnIdI6deCDVlCPTdJUqlS1N8mjQpJpklFEn9bQdbteWSOCgH61egu4CeArdygEAzVFcQSXkkiBgHt_WOSiG4QJm91NyF1gB2547_1ZnMohv_QvzUHOOPp-K6YcOhz84kzyHKpVjjvC9w9S1wn6UD6h1gjYzq3-IWV7AmD4Tbqb9IFU3522t7ub-miA1zrW75YCUDhlhDhq96A3mFuq7tPsPgHTcoHzHWTbpf_miRsDC_RB48yszJeeQ0aFvdRyIdgLb7loCOZgHzQtcITIILPbhZMUzpD7CFFs3El9s64GaQToYK-nfmfmWPrQ-V7EE_N-SYskuLMaoKsM4PJY97PJC3jRKSqR9sbXzydwW9zgjdLK4QeFVAzbMzCaXPwzzsEiSrko5VGfgSXCwpe_IKH-GZ7SIpQ69C92VLIeP0fev9_MuXxxEvZ8cFMI0CzzVWkDklG=w960-h720-no

Niestety, umknał mi tzw. Kąt Kretynów z karykaturami wrogów rewolucji, jak Batista, Reagan, Bush Senior i Bush Junior. A szkoda! Ale tak to jest na wycieczkach: wszędzie się wciska terror zbiórki za 15, 20 albo 40 minut (a ile by to nie było tych minut, zawsze jest za mało). Jeśli komuś chce się siku - a mnie po tej pinacoladzie pęcherz gałki z oczodołów wypychał - to chce czy nie chce, musi zrezygnować ze zwiedzania i ruszać szlakiem szaletów. Dobrze, że zobaczyłam chociaż dumę Kubańczyków: pierwszy zestrzelony w Zatoce Świń samolot amerykański. A właściwie wrak. Czy raczej jego nędzne resztki. Tablica obok opisywała karygodne tchórzostwo Stanów Zjednoczonych: otóż ciało pilota tego samolotu tkwiło na Kubie przez 19 lat, gdyż rząd amerykański wstydził się wyznać światu, iż tak perfidnie zaatakował Kubę. Dopiero w 1979 r. upomniał się o pozostałości swego obywatela, wysłanego na niczym nieusprawiedliwioną wojnę i zarazem posłanego na śmierć.

Spacer po hawańskiej starówce zepsuła nam pogoda. Niebo zrobiło się szare jak grafit i nieźle nas opluło. Ale kto wie, może to było lepsze niż słoneczna, letnia aura? Na czyimś blogu czytałam, że w letnie południe włóczące się po ulicach Hawany psy padają plackiem i można na nie z łatwością nadepnąć. Jak znam życie i swój fart, to przy takiej przygodzie psu by nie spadł włos, za to ja bym się wgryzła zębami w bruk i mogła liczyć tylko na pomoc straży pożarnej... W każdym razie tego kierunku myślenia się trzymałam, idąc za grupą. I tak padało sobie i padało, a my marsz przez obowiązkowe cztery kolonialne place odbyliśmy skuleni, prawie wcale nie robiąc zdjęć. Niespodzianką i ciekawostką był dla nas pomnik Szopena siedzącego na ławce przed hotelem na Placu Św. Franciszka. Szopen ociekał wodą, ale miał takie branie u pań z wycieczki, że musiałam sterczeć cały kwadrans w deszczu, żeby go wreszcie dopaść.

https://lh3.googleusercontent.com/FCtf3FfowS8Bw6a8IvigQnwSjREyOd7wx6UfHSEn8EgDbHLdFmvFqa6iYMdkyAeQ9HPiXgwiAOXiDvW0kjmSkdr_VxVA4A2EjQRzwNRm5bcfxLEevqK1chlDk_mSfDr66lHAKWVEw_RqYyt2abI0OwmDY7UlGBazf9mDVOohIy7mBHa4HUn-5R_u5rDCvEBAygkIDT89RGpLV8Yyd6PDUaNcs5W3GQeiMuxClO78KSCFv9xw9cG5ivAbhcgTmE74mO2Gb6cXpu9QSXBneyVpXp7rWt9amgLhSTVerT8vPIjl8DQGlkc_nGRr19ntBMSpFkjbGSoVSwTAV3-J2zdwE-9BYPnSg4hhmUlA_uA9AdJ8kOeBS4HApRBLL28BqWJd240i-NCZ7y79WZtR-mcbhW94ZcQvPO8wuUPImQsOcQZF9quuLDN1biR8QMcYhi_1ZkaCoL6yYkJxJGcVw7PrKJzGFC4LNuIMgcEDC6j1fmljBeVtg7Dty5hk7wsjZP7V6lCciUq-mfEePGUTYE1ckUGIp0tv2krQ-_77I4QdUvikk4Whw7rCASckHur6e4gMMdW2L3SPpSByqyvQsJhGk-PPJQ819Phwx2_mJ1BzPpj_wPf65Ez4v-NajsssRSBzltwWuxR_nca4wIpdb1_5m5MsuSa4gen5=w960-h720-no

A skąd się wziął Szopen na hawańskich brukach? Ławeczkę z kompozytorem wykonał polski artysta z okazji Roku Szopena (2010). Zapłaciła za nią polska ambasada, a polonia hawańska zadbała, by sławny Polak z francuskim nazwiskiem zapuścił korzenie na najstarszym placu starej Hawany. Akt ten godnie zamknął obchody Roku Szopena.

Na starówce wciąż jeszcze siąpiło, gdy pilotka wprowadziła nas na chwilkę do sklepu z towarami na kartki. Oto co zobaczyliśmy:

https://lh3.googleusercontent.com/bM8Iy322zLjgvVv2F0CDTz6BsKVA2BSGDoY_WQXQd-6BdXAEKAfxQZi7k4N2PdricpT3JOtNcTf7lHYa2IRefqfaKPhHuRemmUvk4TxohrqISGN_GyUjmuYlZY1pLV46PUudvjM47EkC6OxijmKF7yPZ0aocuaiM-AZ0GywXloQ1mnnPr5byQ8xqe9ZvI6bYJZcZF5tO4bSzOiP2d9jeKQomm--acU0Efloa8tyTR-OITOHp-Ig2vVuogrdvwD9fOYjfThvINUPa0CYsJunPnwGBbW2NF4s3u9i-SvJnoSkOI77Kmm-Ed7j9xoGO2TMw8Imnmfp8Vvc2g_LnKS5figsl3-mYn0zQIe55t_Zt1-O2X6mFnQcbAgjjIvf9V0yqsKiffEC6xShek6DGEckArP9bX3wwhkcB1EHjdESe6VQ6Ve2MWy8raTy4m52zQMkN3u3CsxcR5c-3-SXVVSNxZW0FCd2u88Hhu1YBrgvft7LsLzoiys9zLshyEVgXPJq9SHCSN6LL1cN7pJ2rJS28nDca8lO_KCa29e-uSwwRJu3eQnFVVv0ZVkk4wuHzEy1ahfeQJxdaubgXkL8aL6817vFXD01bu_PTVzBKuuvr2AjJ-k-QHAowHpAL-Y_f9ga67d3YXT_K00-YozAa1-ZlObIIACUF8eT8=w960-h720-no

System kartkowy istnieje na Kubie od 50 lat i, cokolwiek my byśmy mogli o tym myśleć, ma się całkiem dobrze. Kartki mają gwarantować pakiet przeżycia tym Kubańczykom, których nie stać na zakupy w drogich miejscach, tj. na przykład na bazarkach. Najbiedniejsi są emeryci i pracownicy państwowi. Sektor prywatny, czyli wszyscy, którym udało się załapać do pracy w turystyce, ma się znacznie lepiej. Do pakietu przeżycia Fidel Castro musiał oczywiście dopłacać i dopłacał sporo, bo - jak donosiła prasa codzienna wydawana w Miami - około 5 mld dolarów rocznie. Natomiast Raul Castro dopłacać nie chciał i rozpoczął program likwidacji subsydiów. Na początek zlikwidował przydziały tego, co można było kupić na czarnym rynku, czyli mydła, proszku do prania i fajek. Potem skasował ziemniaki, fasolę i cieciorkę. W końcu został tylko ryż, olej, cukier i odrobina jaj, ryby, mięsa z kurczaka i warzyw strączkowych. Na miesiąc obywatel może otrzymać 3,5 kg ryżu, 0,5 l oleju, po 175 g cukru i ciemnej fasoli, trochę soli i 5 jaj plus nędzną garstkę makaronu oraz skrawków mięsnych czy rybnych – oczywiście tylko jeśli są. Nie wiem, czy nadal tak jest, ale do tego kobieta w wieku "rębnym" dostawała jedną skromną paczkę podpasek. Co do używek, jednej osobie przysługiwały trzy cygara i cztery paczki fajek raz na półtora miesiąca, a do tego na rodzinę przypadała jedna butelka rumu. Dziecko do lat siedmiu było wyjątkowo uhonorowane pół litrem mleka i jedną bułeczką DZIENNIE. Czyli u nas za komuny było chyba trochę lepiej - a takeśmy narzekali! Podpasek wprawdzie nie było wcale, ale na sól było stać wszystkich, fasoli do woli, a i mięsa kartkowego było aż 2 kg miesięcznie na osobę (przynajmniej w mojej kategorii, a były i kategorie na topie z 6 kg), no i papierosów przydział był większy, a kto nie palił i tak je brał, bo to była waluta. A na Kubie nie wygląda to za ciekawie. Owszem, Kubańczycy sobie radzą - jedni łupią skórę z przyjezdnych, drudzy proszą turystów o mydło i szampon wyniesione z hotelu, albo o przywiezione na Kubę artykuły papiernicze i piśmiennicze, a kto może to kombinuje (a jak - nie mówi się głośno) i jakoś się jedzie przez to życie. Co do kartek, to rząd chciałby je zlikwidować, ale naród się opiera. Wiem, trudno to pojąć. Ale chodzi tu o brak zaufania narodu do rządu. Już im Fidel los zgotował. Socialismo o muerte - socjalizm albo śmierć, tak wołał do narodu podczas swoich słynnych przemówień.

Ale wracajmy do Hawany. Na ścianie w kartkowym sklepie przybito tablicę, na której kredą wypisano, jakie towary i kiedy mogą być dostępne. Nie znam hiszpańskiego, ale parę słów kojarzę: ocet, olej, cukier rafinowany i nierafinowany, kawa, sól i kompot (ten ostatni rarytas tylko dla dzieci). Oto tablica:

https://lh3.googleusercontent.com/Eir6LGu5OPFxOu4JC9K4hzfTaw4o1weEtYqMMVSHFKmk9jf_WhhIiL-HdIGA9Sox1jSARJ3DZb16KwWkK95I3ifDtslClJjXXKQLHnLrYelW2VsV2ZjADxlYsgrOxC3t5VaZmZai1lh8qTr3U7u0q8yvnTuUuBTR3dn0MVxwWulHxRt02iaRLhKoEg080KYQbnB2DfSjnOTE9nOHFhmsI10sH5eRdlf7wdDyPbYM-qI9XANtMSwjgEFa4-sBC-5__4DJDFfJ-SA4q4MjuHudABBjun9XK83TyPVgUx_Xa8mFS73BugztvW1yZ2DSWjRKasxP-LlYZux_DEjWy0rVwWk4WL9x8cUdCYKqczPrnje1ZlLAz8ssnMMeJGTAtaP9bH-bu4KJ9OHZA8g344gdbAKbwC80rxecWgvGJHTnpeVzl7h0-My8T5YFtLTLD8-iABfr8aL9eSpaggPGnQGaRDTGcRRn8-yCMSYFF_FtzsW9mLhw9gdxKNoOfG8a_OGcBz2o9JNcL3UwaBmWO5ysUp_V52Q5x-O-Fh-qW6CtMLU3qOnzzljm54bEyU9byhJX7ur9Pet9iTsvbc6jGrHMhms90b_AxE-QlTBWnpPN0Lj1DyHvKjvl33O6zW0aWfmOavoPQ_MGU9ojw57CCGt_OW6XNHpmArhg=w540-h720-no

Ostatnio edytowany przez texarkana (2018-03-06 23:14:36)

 

#11 2018-03-06 23:11:44

Angela

Re: KUBA 2018 by texarkana

Choć ja z reguły niepijąca jestem, to też mi ślinka napłynęła na te wszystkie pinacolady toast

Ps. Zdjęcie z ludźmi w oceanie chyba źle wkleiłaś, bo wyświetla się tylko adres, a jak się go kliknie, to zdjęcie wyskakuje w nowym oknie.

A tak poza tym, to jestem w szoku, że tam taka bida... Ja te czasy, kiedy u nas tak było, to pamiętam jak przez mgłę.

 

#12 2018-03-06 23:16:28

texarkana

Re: KUBA 2018 by texarkana

OKI, poprawiłam! Dzięki za feedback.

 

#13 2018-03-06 23:24:36

Angela

Re: KUBA 2018 by texarkana

smile

 

#14 2018-03-07 06:46:24

oscar

Re: KUBA 2018 by texarkana

Wszystko działa smile

 

#15 2018-03-07 06:53:42

hapol

Re: KUBA 2018 by texarkana

Gro i buczy taksmile

 

Stopka forum

Napędzane przez PunBB, modyfikacja Fresh