Podróże, wakacje
Wakacje
Nawigacja: Strona główna » Artykuł
Porada miesiąca: Zobacz jak tanio zarezerwować hotel! >>

Podróżowanie po Maroku

Podróżowanie po Maroku

Podróżowanie po Maroku na własną rękę. Transport publiczny w praktyce. Jak poruszać się po maroku na własną rękę? Gdy mamy zamiar wybrać się do danego kraju z zamiarem poznania jego kultury, odwiedzamy zwykle miejsca, z których słynie on za granicą. Zadajemy sobie wówczas pytanie jak tam dojechać i jak przemieszczać się z jednego miejsca w drugie?
 

Wycieczki organizowane przez biura podróży zwykle rozwiązują ten problem za nas, podobnie dzieje się w przypadku wykupienia na miejscu wycieczek fakultatywnych. Ale możemy również podróżować na własną rękę, co przeważnie wychodzi taniej, a przede wszystkim daje dużo satysfakcji z możliwości samodzielnego zorganizowania własnego pobytu oraz pozwala uniezależnić się czasowo od innych. Wystarczy tylko odrobina zapału a będziemy mogli dotrzeć w miejsca, których próżno szukać w typowych ofertach turystycznych.

Wakacje w Maroku - sprawdź ceny w biurze Rainbow Tours >>

W Maroku takich ciekawych, wartych odwiedzenia zakątków z pewnością nie brakuje. Z jednej strony kraju ocean, morze i piaszczyste plaże, z drugiej step i pustynia, pośrodku góry, w całym kraju zaś intrygujące swą architekturą muzułmańskie miasta. Jak do nich dotrzeć? Pociągiem, autobusem, samolotem?

Boeing 747 marokańskiej linii lotniczej Royal Air MarocDo Maroka najłatwiej dostać się samolotem. Funkcjonuje tam kilkanaście portów lotniczych, w większości międzynarodowych. Największe znajdują się w Agadirze, Casablance, Marakeszu, Tangerze, Fezie i Nadorze. Są one skomunikowane zwykle w lepszy lub gorszy sposób z centrum miasta poprzez kolej lub autobus. Z Polski, poza ewentualnymi lotami czarterowymi, bezpośrednich regularnych rejsów jednak nie ma, choć już wkrótce może się to zmienić za sprawą Royal Air Maroc. Dobre połączenia oferuje za to Paryż, Mediolan, Frankfurt czy Londyn. Znajdują się w ofercie zarówno narodowych przewoźników jak i prywatnych linii niskobudżetowych. Czas przelotu z Madrytu zajmuje godzinę czterdzieści minut, z Mediolanu niecałe trzy, a z Wielkiej Brytanii czy Niemiec ponad trzy. Jest to wygodny sposób podróżowania także wewnątrz kraju. Do wyboru mamy kilkanaście miast obsługiwanych przez kilku przewoźników takich jak wspomniany już narodowy Royal Air Maroc i prywatne: Air Arabia Maroc, Casa air service, Regional Air Lines. Ceny jednak potrafią skutecznie odstraszać i to nie tylko Marokańczyków, bowiem za bilet w jedną stronę w klasie ekonomicznej z Tangeru do Marakeszu zapłacimy równowartość 180 - 200 euro.

Ciekawym, dostarczającym wrażeń rozwiązaniem jest podróż statkiem. Do Afryki dopłyniemy przez Morze Śródziemne z Hiszpanii, Francji i Italii. Do Tangieru i Ceuty kursuje prom z hiszpańskiego portu w Algeciras. Rejs w zależności od odległości trwa 40 minut (Ceuta) lub 100 minut (Tanger). Do tego miasta (Tanger) kursują również statki z okolic Montpelier we Francji, włoskiej Genui i Neapolu a także z Gibraltaru. 35 minut zajmie nam przeprawa z niewielkiego portu w Tarifie (Hiszpania). Do Melilli dostać się można z Malagi i Almerii. Cena waha się od 35 do 50 euro z portów hiszpańskich. Z Francji i Włoch wydatek jest już znacznie większy.

W Maroku popularnym sposobem podróżowania po kraju są pociągi i autobusy. Infrastruktura kolejowa pokrywa jedynie północno-zachodnią część kraju. Po całym państwie natomiast kursują autobusy. Komfort jazdy nie zawsze jest wysoki, na wielu trasach bardzo niski. Tabor kolejowy i autobusy bywają przestarzałe, zaniedbane i zawodne. Ceny biletów są zbliżone do warunków polskich, a często dużo niższe (zwłaszcza na długich trasach).

Pociągi kursują z Marakeszu do Casablanki, dalej do Rabatu i Tangeru. Podróż taka trwa 9,5 godziny, koszt 205 DH (około 19 euro). Podróż pierwszą klasą jest o 50% droższa. Można także kupić kuszetkę za dodatkowe 40 DH. Druga trasa biegnie z Casablanki do Nadoru. Trzecia z Fezu do Casablanki. Pociągi jeżdżą dosyć często, na popularnych trasach, średnio co dwie godziny.

Tam, gdzie brakuje infrastruktury kolejowej, na znacznych obszarach, pozostaje komunikacja autobusowa. W Maroku działają dwa typy przewoźników. Pierwszy, droższy, to CTM. Jego flotę stanowią autobusy będące na dość przyzwoitym poziomie. Posiadają klimatyzację, wygodne siedzenia, a czasem nawet wyświetlane są w nich filmy. Ceny porównywalne są do tych za pociąg. Niewątpliwą przewagą nad koleją jest możliwość oglądania z okien autobusu mijanych miast oraz przepięknych różnorodnych krajobrazów, gdyż wiele dróg wiedzie właśnie przez tereny niezagospodarowane lub jedynie w niewielkim stopniu dotknięte ręką człowieka. Przewagą kolei jest natomiast krótszy czas jazdy tam, gdzie nie ma autostrad, co przy tak znacznych odległościach może mieć niebagatelne znaczenie. Najdłuższe trasy bowiem autobus pokonuje w dwadzieścia parę, a nawet trzydzieści godzin (Casablanca - Dakhla). Najlepiej więc podróż podzielić na kilka etapów, bo w pełnym słońcu niezwykle trudno jest znieść jej trudy. CTM zapewnia połączenie do kilkudziesięciu miejscowości w Maroku. Między największymi miastami kursuje kilka razy dziennie. Dziewięciogodzinna podróż z Fezu do Marakeszu kosztuje 150 DH. W dużych miastach sieć ta ma własne dworce autobusowe, charakteryzuje się punktualnością i koniecznością wcześniejszego nadania bagażu za niewielką dodatkową opłatą. Linia sprawia ogólnie pozytywne wrażenie. Jest często wybierana przez obcokrajowców.

Autobusy firmy Supratours stanowią uzupełnienie sieci kolejowej, tam gdzie nie powstały jeszcze tory kolejowe lub gdzie ich budowa jest nieopłacalna. Docierają do takich miejscowości jak Essaouira, Agadir, Laayoune czy Tan Tan. Standardem i ceną dorównują CTM - największemu rywalowi.

Trzeciego konkurenta stanowią różni lokalni przewoźnicy obsługujący z góry już podzielone między nimi trasy. Łączy ich wiele. Eksploatują autobusy o podobnym standardzie, korzystają z tych samych dworców autobusowych, są tanie i nie zawsze punktualne. Nie cechuje ich duży komfort podróżowania, wiele z nich nie ma klimatyzacji i jest bardzo przestarzałych. Działają na granicy opłacalności. Co zaskakujące dla Europejczyka, w obrębie wspomnianych linii lokalnych, niektórzy przewoźnicy, dla zaoferowania jeszcze bardziej atrakcyjnych cen, wyróżniają dwie podkategorie autobusów. Pierwsza droższa - w porównaniu do CTM-u i Supratours oferuje ceny o kilkadziesiąt procent niższe. Druga tańsza - pozwala zaoszczędzić jeszcze jakieś 20 do 30 procent. Jest ofertą skierowaną głównie do uboższych pasażerów. Podróżowanie w tej gorszej taryfie to przejaw niebagatelnej odwagi, bo autobusy pozostawiają naprawdę wiele do życzenia: są zdezelowane, brudne, bez klimatyzacji, co przy wielogodzinnej podróży w 40 stopniowym upale jest rzeczą wybitnie męczącą. Dodatkowo pasażerowie zabierają ze sobą dużo bagażu więc ścisk jest bardzo duży. Tego typu sytuacje mają też pewne pozytywne strony. Podróżowanie lokalnymi autobusami jest doskonałą okazją do poznawania miejscowych zwyczajów, zobaczenia życia na prowincji i porozmawiania z ludźmi. Okazji ku temu nie brakuje, bo, z uwagi na dużo korzystniejszą cenę, lokalne autobusy są praktycznie zawsze wypełnione do ostatniego miejsca. Spotkamy w nich prawie wyłącznie Marokańczyków. Turyści wybierają przeważnie autobusy CTM-u, które często jeżdżą w połowie puste. Niestety są miejsca, w które dotrzemy tylko autobusami lokalnymi. Z reguły jednak turyści rzadko tam zaglądają. Każde pojawienie się obcokrajowca wzbudza w miejscowych zrozumiałe zainteresowanie i pytania o cel naszego pobytu w danej miejscowości.

W każdej dużej aglomeracji funkcjonuje autobusowy miejski transport publiczny. Wydawałoby się, nic nadzwyczajnego. Tak też jest w Europie. Różnice widać jednak na pierwszy rzut oka. Po pierwsze, nie lada wyzwaniem jest znaleźć przystanek autobusowy, których zwykle nie ma albo są bardzo dobrze zamaskowane w postaci słupów z wytartą tabliczką. Po drugie, powszechne jest, że autobus zatrzymuje się jedynie na wezwanie - podniesienie ręki. Podobnie z wysiadaniem. Wszystko jest kwestią uzgodnienia z kierowcą, u którego kupuje się bilety. Poza tym autobusy są zwykle przestarzałe, a kierowcy jeżdżą, delikatnie mówiąc, nieostrożnie. Właściwie, gdy wsiadamy do autobusu, warto by wiedzieć wcześniej dokąd on jedzie. Jedynym sposobem by się tego dowiedzieć jest zapytanie współpasażera lub najlepiej samego prowadzącego pojazd. W żadnym mieście nie sposób bowiem znaleźć rozkładów jazdy, planów miasta, itp. Mieszkańcy jednak nie narzekają, gdyż jeżdżą głównie na pamięć, a brak rozkładu jest wynikiem tego, że czas w Afryce płynie inaczej niż w Europie. Ten środek podróżowania ma natomiast jedną niepodważalną zaletę - jest nieprawdopodobnie tani. Na liniach regularnych bilet kosztuje często kilkadziesiąt centymów (kilkadziesiąt groszy). Zdecydowanie inne, bardziej europejskie ceny spotkamy w autobusach specjalnych dowożących pasażerów na lotnisko. W Marakeszu za bilet taki zapłacimy 20 DH, czyli około 2 euro. Fakt, że za europejską cenę otrzymujemy równie europejską usługę: autobusy są eleganckie, czyste i punktualne, a kierowca mówi często także po angielsku. Kilka największych miast rozważa wprowadzenie w najbliższym czasie do sieci komunikacyjnej tramwajów, a w Casablance ma nawet powstać metro.

Petite Taxi - taksówka w MarokuO ile na właściwy autobus trudno trafić, o tyle wprost przeciwnie to wygląda jeśli chodzi o taksówki. Znajdą nas dosłownie wszędzie, nawet wtedy, gdy jesteśmy na spacerze. Są dwa rodzaje taksówek - rozliczane po odgórnie ustalonej stawce za kilometr i tzw. petit taxi - czerwone z bagażnikiem i żółtą tabliczką „taxi” na dachu. W obydwu, mimo taryfikatora, ceny dość często są negocjowalne (w małych taksówkach zawsze). Taksówkarze bardzo zabiegają o pasażerów, do tego stopnia, że są w stanie się o nich pobić, i to dosłownie. Skądinąd, bardzo irytującym jest zwyczaj trąbienia na obcokrajowców idących chodnikiem w celu zaproponowania kursu. Korzystanie z tego środka transportu jest bardzo popularne i powszechne wśród samych Marokańczyków, jednak zawsze za lepszych klientów uchodzą cudzoziemcy, których można obwieźć po całym mieście lub zaoferować inne turystyczne usługi, z zaprzyjaźnionym hotelem włącznie.

Podsumowując, do Maroka najszybciej jest dotrzeć samolotem z przesiadką w jednym z dużych europejskich portów lotniczych. W ofercie linii lotniczych jest kilka wartych odwiedzenia miast, dlatego, jeżeli zamierzamy dalej podróżować po kraju, dobrze jest wybrać, jako docelowe, miasto, z którego będziemy mieć później dogodne połączenia w interesujące nas miejsca. Najbezpieczniej i najwygodniej jest podróżować koleją i autobusami turystycznymi. Gdy poruszamy się w grupie kilku osób, wówczas niekiedy warto zastanowić się nad wzięciem taksówki (grand taxi), która może przekraczać granice miast i zawiezie nas dokładnie do celu, gdzie dojazd innym środkiem byłby utrudniony. Gdy poruszamy się na bardzo duże odległości, możemy sprawdzić rozkład lotów i cenę biletu na danej trasie. Z uwagi na dość wysokie ceny, lepszą alternatywą niejednokrotnie okaże się pociąg, w którym można wykupić kuszetkę lub nawet miejsce w wagonie sypialnym. Udając się samodzielnie w góry lub na pustynię warto skorzystać z towarzystwa i rady miejscowych przewodników. Podobnie na dworcach autobusowych i w podróży, warto jest pytać o radę mieszkańców, którzy doskonale przecież znają okolicę i z doświadczenia będą umieli wskazać właściwą drogę, ciekawszą trasę oraz szereg innych praktycznych informacji, dzięki którym łatwiej nam będzie odnaleźć się w komunikacyjnej rzeczywistości Maroka.

/ abi, fot. wikimedia.org /

Komentarze:


Brak komentarzy.


Aby skomentować musisz być zalogowany.

REKLAMA
Relacje z wakacji: